MŚ w lotach narciarskich. Stoch dopadnie mamuta?

Mistrzostwo świata w lotach to ostatni tytuł, jakiego brakuje polskim skokom. W piątek w Harrachovie Kamil Stoch staje do walki w najbardziej spektakularnej imprezie sezonu. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl od 16.30, transmisja w TVP 1.

- Czy czuję się lotnikiem? Tak, czuję się lotnikiem - mówi dwukrotny mistrz igrzysk z Soczi, jakby chciał rozwiać wątpliwości dotyczące trudnych relacji Polaków z mamucimi skoczniami.

W galerii sławy polskich skoków znajdziemy trzy złota olimpijskie, pięć tytułów mistrza świata, cztery Kryształowe Kule, a za chwilę będzie zapewne piąta dla Kamila Stocha. Jest nawet triumf w Turnieju Czterech Skoczni, w którym Polakom było zawsze wyjątkowo pod górkę. Nie ma jednego tytułu, który nie jest może najważniejszy, ale wśród skoczków bardzo prestiżowy. Kto z zawodników światowej czołówki nie chciałby należeć do grona "kozaków" przelatujących daleko poza granicę 200 metrów, utrzymując się w locie około 8 sekund?

Złote medale MŚ w lotach rozgrywanych od 1972 r. mieli wszyscy najwięksi tej dyscypliny: Matti Nykänen, Andreas Goldberger, Sven Hannawald, Noriaki Kasai, Gregor Schlierenzauer, Simon Ammann. Hannawald, Roar Ljoekelsoey i Walter Steiner wygrywali nawet po dwa razy. Polskie sukcesy ograniczają się do brązu Piotra Fijasa 35 lat temu w Planicy, kiedy rekordowy lot wynosił 176 m. Od tego czasu skoczkowie odlecieli w inny wymiar. 11 lutego 2011 r. na Vikersundbakken Johan Remen Evensen poleciał na odległość 246,5 metra. W Austrii budowany jest obiekt, na którym ma paść granica 300 m.

Polska miała dwóch rekordzistów świata pod względem długości lotu, 15 marca 1987 r. w Planicy Fijas doleciał do 194. metra. 16 lat później na tym samym obiekcie Adam Małysz uzyskał 225 metrów, ale jego wynik o 2,5 metra poprawił za chwilę Fin Matti Hautamäki.

Od czasów Fijasa oficjalnie rekordów świata w skokach FIS nie notuje, żeby nie skłaniać skoczków do brawury. Niewielu jest jednak takich, którzy nie marzyliby o spektakularnych lotach. Akurat mamut w Harrachovie należy do starszych i mniejszych, nie lata się tam tak daleko jak w Oberstdorfie, Planicy i Vikersund. Rozmiar skoczni to "tylko" HS205. Najdłuższe skoki w Harrachovie oddali Thomas Morgenstern w 2008 r. i Matti Hautamäki w 2002 r., dolatując na odległość 214,5 m.

Z wyjątkiem Fijasa Polacy nigdy nie uchodzili za dobrych lotników. Skoczni mamuciej u nas nie ma. Adam Małysz wygrywał jednak konkursy PŚ w lotach aż sześciokrotnie. Lepszy od niego w historii jest tylko Gregor Schlierenzauer, który w PŚ na mamucich skoczniach zwyciężał 14 razy. Sześć triumfów, tak jak Polak, ma Matti Nykänen.

W 2007 r. Małysz otrzymał nawet małą Kryształową Kulę dla najlepszego lotnika sezonu. Na mistrzostwach świata nigdy nie wylądował jednak powyżej czwartego miejsca. W 2010 r. w Planicy do podium zabrakło mu zaledwie 0,4 pkt. Po trzech skokach był drugi, po ostatnim, słabszym, wylądował, tak jak drużyna, na czwartym miejscu.

Kamil Stoch wygrał dotąd jeden konkurs na skoczni mamuciej. Za to bardzo symboliczny - 20 marca 2011 r. w Planicy, gdy Małysz kończył karierę trzecim miejscem na podium.

W mistrzostwach świata w lotach Stoch debiutował osiem la temu na skoczni Kulm w Bad Mitterndorf. Zajął 35. miejsce oraz 9. w konkursie drużynowym. Dwa lata później w Oberstdorfie poprawił się o jedną lokatę w konkursie indywidualnym, ale spadł o jedno w drużynowym. W 2010 r. w Planicy był 16. indywidualnie i czwarty drużynowo, dwa lata temu w Vikersund dziesiąty indywidualnie i siódmy w drużynie. A więc w zawodach indywidualnych notuje stały postęp. Razem z Piotrem Żyłą jest rekordzistą Polski w długości lotu (232,5 m).

W Harrachovie oczekują najazdu kibiców z Polski. To tylko krok za granicę. W ostatnich latach żadna inna nacja nie celebruje tak swoich skoczków. Po raz pierwszy tak duża grupa rodaków ma okazję obejrzeć na żywo dwukrotnego mistrza igrzysk.

Atrakcją w Czechach będzie także start 42-letniego Kasaiego, który zdobywał swój mistrzowski tytuł w lotach w 1992 r. w Harrachovie, gdy Schlierenzauer miał zaledwie dwa lata. W tym sezonie PŚ zawodnicy dwa razy rywalizowali na mamucie. W Bad Mitterndorf podium wyglądało bardzo podobnie, 11 stycznia wygrał Kasai przed Peterem Prevcem i Schlierenzauerem, dzień później najlepszy był Słoweniec, przed Austriakiem i Japończykiem. Stoch zajął szóste i dziewiąte miejsce.

Był dotąd tylko jeden skoczek, który po zdobyciu dwóch tytułów mistrza olimpijskiego wygrał w tym samym sezonie także mistrzostwa świata w lotach. Cztery lata temu dokonał tego Ammann, który wcześniej nigdy nie uchodził za dobrego lotnika. Na mamucie w Pucharze Świata nie wygrał do dzisiaj.

Czwartkowe treningi i kwalifikacje w Harrachovie miały jedną supergwiazdę: Petera Prevca. Słoweniec w każdej z trzech prób latał najdalej, w serii kwalifikacyjnej podparł się przy lądowaniu, ocierając o rekord obiektu po przeleceniu 214 m. Severin Freund miał drugą odległość (204), Stoch trzecią (200) - cała trójka skakała poza konkursem. Widać, że Polak jest gotowy do walki o medal. Do grupy faworytów trzeba dodać Norwega Andersa Bardala, którzy wygrał kwalifikacje ex aequo z Rosjaninem Dmitrijem Wasiljewem.

Łukasz Kruczek zdecydował się na coś w rodzaju polskich eliminacji do mistrzostw w lotach. Do Harrachova zabrał aż sześciu zawodników: Stocha, Macieja Kota, Jana Ziobro, Klemensa Murańkę, Dawida Kubackiego i Żyłę, wszystkim pozwolił wziąć udział w treningach, po czym czterej pierwsi (najlepsi) przystąpili do kwalifikacji. I wszyscy je przeszli, a Maciej Kot z wyróżnieniem zajmując czwarte miejsce.

Zawody indywidualne w piątek i sobotę, kiedy rozegrane zostaną po dwie serie. Faworytami niedzielnych zawodów drużynowych są Słoweńcy i Austriacy, którzy wygrywali trzy ostatnie edycje mistrzostwach świata w lotach. Zawsze w ich zespole skakali Schlierenzauer, Morgenstern i Koch (raz uzupełniał ich Loitzl, dwa razy Kofler). Tym razem kadra austriacka będzie jednak gruntownie odnowiona, Morgenstern i Kofler zrezygnowali ze startu. Zastąpią ich młodzi Michael Hayboeck, Stefan Kraft oraz debiutujący na mamucie, Thomas Diethart. Specjalną nominację otrzymał specjalista od lotów 32-letni Koch, dla którego może być to ostatni start w karierze, ale skakał w czwartek tak słabo, że Alexander Pointner wycofał go z konkursu indywidualnego.

Niemcy i Słoweńcy złotych medali w drużynie na mistrzostwach świata w lotach nie mają. Polacy w ogóle nigdy nie stanęli na podium, otarli się o nie w 2010 roku, ale słaby skok Łukasza Rutkowskiego przekreślił szanse. Tym razem, poza Stochem i może jeszcze Kotem, nikt z kadry Kruczka nie przyjeżdżał do Harrachova spokojny o swoją formę. Walka o medal jest dla polskich skoczków od jakiegoś czasu obowiązkiem, ale w tym wypadku wydaje się misją wyjątkowo trudną.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: