Hokej w Soczi. Rosja padła. I czuje pustkę

Tuukka Rask szalał w bramce, inni Finowie rzucali się przed strzelających gospodarzy, zasłaniając drogę do niej własnym ciałem. Sborna odpadła z turnieju hokejowego już w ćwierćfinale!

Gdy do końca wygranego przez Finlandię 3:1 meczu pozostało kilka minut, w hali Bolszoj nie słychać już było oszałamiającego dopingu. Słychać było za to coraz głośniejsze gwizdy i widać twarze zrezygnowanych rosyjskich kibiców.

Ich marzenia o odzyskaniu olimpijskiego złota - nieprawdopodobne, że zakochany w hokeju kraj, na pęczki produkujący gwiazdy światowego formatu, czeka na to już 22 lata - ulatywały z każdą sekundą bardzo mądrej gry rywali.

Oni nie czekali w końcówce na Rosjan we własnej tercji - atakowali ich daleko od bramki Raska. A jak już przechwycili krążek, pewnie go przetrzymywali, zyskując cenny czas. Nawet gdy trener Sbornej Zinetuła Bilaletdinow, przed laty świetny zawodnik i mistrz olimpijski w barwach ZSRR, wycofał w ostatniej minucie bramkarza, jeden z liderów ekipy Suomi Tuomo Ruutu wcale nie próbował strzelać, ale spokojnie poczekał, aż koledzy rozjadą się po lodzie.

Finowie to, co najważniejsze, zrobili w 26 minut. Nie przejęli się straconym w osłabieniu golem, którego w 8. minucie strzelił supergwiazdor rywali Ilja Kowalczuk, pierwszy w historii Rosjanin wybrany z nr 1 w drafcie NHL. Szybko odrobili straty, a pod koniec pierwszej tercji Siergieja Warłamowa pokonał niezawodny Teemu Selanne, rocznik 1970! W 26. minucie bramkę dla Finów zdobył z kolei Mikael Granlund - akurat młodzieniaszek, 21-latek.

Bilaletdinow zamienił załamanego Warłamowa na Siergieja Bobrowskiego i co chwila posyłał do boju najgroźniejsze strzelby - Pawła Daciuka, Aleksandra Owieczkina, Jewgienija Małkina czy Aleksandra Radułowa. Wszystko na nic, bo Rask szalał w bramce, zatrzymując krążek w nieprawdopodobnych sytuacjach. Nic dziwnego - gwiazdor Boston Bruins, z którym w 2011 r. zdobył Puchar Stanleya, poprzedni sezon NHL zakończył z fantastyczną skutecznością 93 proc. obronionych strzałów. To był drugi wynik w całej lidze. W środę obronił 37 strzałów, miał skuteczność ponad 97 proc.

Rask nie mógł sobie wymarzyć lepszego rywala na tak wielki mecz. W końcu ma przydomek Tuuk Nukem - to gra słów od bohatera jednej z gier komputerowych Duke'a Nukema. Oznacza "Księcia Zniszcz Ich Bombą Atomową" (od "duke", czyli "książę", oraz "nukem", czyli "zniszczyć bombą atomową"). I Rask rzeczywiście zniszczył marzenia narodu, który głowic nuklearnych ma aż zanadto.

Fińska zapora - jak napisał zaraz po meczu serwis Gazeta.ru - okazała się nie do przebicia. Kto jak kto, ale Finowie akurat potrafią grać z Rosjanami. Na igrzyskach w Turynie w 2006 r. ograli ich w półfinale aż 4:0, a załamani hokeiści Sbornej łatwo potem przegrali z Czechami mecz o brąz. W Soczi szkołę rywalkom z Rosji dały też Finki - we wtorek rozgromiły je w meczu o 5. miejsce 4:0. Po ostatnim gwizdku cieszyły się tak, jakby zdobyły medal.

Rosja na lodowisku nie wstała więc z kolan, jak chciał tego prezydent Władimir Putin. Jeszcze przed olimpiadą publicznie mówił, że choć każde złoto igrzysk jest cenne, to hokejowe jest mu najbliższe. Oglądanie zmagań Sbornej - nie opuścił żadnego spotkania - musiało być jednak torturą. Bolesna porażka w rzutach karnych z Amerykanami (prokremlowska propaganda co chwilę oskarża Stany Zjednoczone o dybanie na globalne interesy Rosji), potem męczarnia ze słabymi Słowakami, wreszcie porażka z Finami musiały zaboleć człowieka, który lekką ręką nakazał wyłożyć na olimpiadę kosmiczną kwotę 51 mld dol. Miał ją zakończyć niedzielny finał hokeja mężczyzn, oczywiście zwycięski dla Sbornej.

Nic dziwnego, że rosyjscy zawodnicy czmychali w środę do szatni z opuszczonymi głowami. - Trudno cokolwiek powiedzieć. Jest tylko pustka - wydusił z siebie Bobrowski. - Jest mi trochę smutno z tego powodu, że przegrali. Mieli wielkie marzenie o olimpijskim złocie i mogli przejść do historii, a zamiast tego muszą być bardzo rozczarowani - mówił Selanne o rywalach, w końcu zdecydowanych faworytach środowego boju. I zaraz dodał: - Eksperci w hokeju często się mylą. I ja to kocham!

Miejsca rosyjskich hokeistów na igrzyskach

Więcej o: