PŚ w Kuusamo. Skoczkowie: zmrożeni, ale nie zmieszani

Krzysztof Biegun pozostał liderem Pucharu Świata. Był w Kuusamo 18., ale to wystarczyło, by prowadzić w klasyfikacji generalnej o punkt przed Marinusem Krausem. Niemiec był drugi w konkursie, wygrał 15. po pierwszej serii Gregor Schlierenzauer. Relacja z sobotniego konkursu od 17 w Sport.pl

W Ruce bez zmian. Zimno, wietrznie i nie do końca po myśli Polaków. - Nie ma co się martwić. To, co tak dobrze działało w Klingenthal, nadal działa. Tylko nam po prostu skocznia w Kuusamo nie pasuje. Ja jej nie znoszę, więc cieszę się przynajmniej z tego, że udało mi się pierwszy raz zdobyć tu punkty - mówił Maciej Kot, który zajął 21. miejsce i jak wszyscy narzekał na mróz. Kamil Stoch opowiadał, że na rozbiegu nie czuł mięśni, choć je rozgrzewał przez całą drugą serię. A Krzysztof Biegun, sensacyjny zwycięzca z Klingenthal - że wiatr mało nie wywrócił go na rozbiegu w drugiej serii. Ledwo zdążył się pozbierać przed wyjściem z progu. Po skoku był pogodzony z tym, że jednak straci koszulkę lidera, ale zapowiadał, że postara się ją odzyskać. Marinus Kraus ostatecznie przegrał konkurs o pół punktu z Gregorem Schlierenzauerem i Polak pozostał liderem.

Konkurs był loterią, ale nie aż taką jak przed tygodniem w niemieckim Klingenthal. Tam o kolejności decydowała jedna seria, i to niepełna, bo Anders Bardal i Schlierenzauer uznali, że jest zbyt niebezpiecznie, i zrezygnowali ze skoków. W czołowej dziesiątce znalazło się wtedy aż czterech Polaków. W Kuusamo był tylko Stoch. W Klingenthal nie zdobył punktów, w Finlandii był dziesiąty.

- Wiatr w pewnym sensie wyrównał rachunki za Klingenthal. Zawodnicy z czołówki, którzy wtedy mieli pecha, dziś trafili na dobre warunki - mówił Maciej Kot. Aż dziewięciu z dziesięciu zawodników, którzy nie musieli kwalifikować się do konkursu, po pierwszej serii było poza czołową dziesiątką.

W polskiej drużynie hierarchia wraca do poziomu z poprzedniego sezonu. Najlepszy znowu jest Kamil Stoch. Przed jego drugim skokiem była przerwa spowodowana silnymi podmuchami. Polak trzy razy siadał na belce, dwa razy musiał zejść. Piotr Żyła też musiał czekać w drugiej serii. - Przegrałem trochę z nerwami, trochę z zimnem. Pierwszy skok był super, a drugi zepsułem - mówił Żyła.

W drugiej serii wiało ze wszystkich możliwych stron. Na fatalne warunki trafili Dawid Kubacki i właśnie Żyła. W locie telepało nimi jak statkiem podczas sztormu i zamiast walczyć o metry, rozpaczliwie ratowali się przed upadkiem. Kubacki spadł z 21. miejsca na ostatnie w konkursie, a Żyła z 13. - na 23.

Najlepszy i najpiękniejszy skok dnia oddał Schlierenzauer, który w drugiej serii osiągnął aż 143 metry i po raz 51. w karierze wygrał zawody PŚ. Z dziewiątego miejsca na trzecie przesunął się jego rodak Thomas Morgenstern. Rozdzielił ich tylko Kraus. W sobotę o 17 drugi konkurs.

Wyniki i klasyfikacja na Sport.pl

NARTY W TV. Sobota. Bieg na 5 km techniką klasyczną kobiet (TVP 2 i Eurosport, 9.50). Indywidualny konkurs skoków (TVP 1 i Eurosport, 17). Niedziela. Bieg kobiet na 10 km techniką dowolną (TVP 2 i Eurosport, 10.15).

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: