Jak Piotr Hałasik stał się "Galimatsikiem" [KOMENTARZ]

Wyniesienie na szczyt, a potem mniej lub bardziej szybkie sprowadzanie do parteru, to w polskim hokeju żadna nowość. Tego uczucia doświadcza właśnie Piotr Hałasik, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie - pisze Wojciech Todur 

Hokej to szybka gra. Wystarczy sekunda zawahania i zagranie, które mogło się zakończyć akcją meczu, staje się tylko przejazdem na łyżwach z odprowadzeniem krążka wzrokiem.

Ta szybkość, nieprzewidywalność, dynamika w teorii powinna ograniczać się tylko do band lodowiska. Patrząc na poczynania hokejowych działaczy, trudno oprzeć się wrażeniu, że oni też potrafią zagrać po bandzie, tyle, że w swoich gabinetach.

Chyba się pomyliliśmy...

Hałasik to kolejny prezes, którego środowisko wyniosło na fotel szefa PZHL-u, by potem równie szybko pokazać mu drzwi. W podobnej sytuacji byli wcześniej Zenon Hajduga, czy Zdzisław Ingielewicz. Scenariusz zazwyczaj jest podobny. Wybory, piękne słowa, zwycięstwo, a po dwóch miesiącach. "Wiesz. Chyba się pomyliliśmy... Trzeba się będzie z nim pomęczyć te cztery lata".

Z Hałasikiem aż tak długo męczyć się nikt nie chce. Jeden z działaczy śląskiego klubu z uporem przekręca nazwisko prezesa na "Galimatsik". - Zadłużył związek, źle rozegrał projekt "zawodowa liga", to dyktator, który nie liczy się ze zdaniem innych - powtarza.

Żeby było jasne, nie mamy nic przeciwko dyktatorom. Warunek jest jeden - muszą był słowni, skuteczni i uczciwi. Niestety, mamy problem z tym, żeby wszystkie te cechy przypisać Hałasikowi. Jego opowieści o wielkim sponsorze zanudziłyby już nawet przedszkolaków podczas leżakowania. Nic więc dziwnego, że nie chce też ich słuchać hokejowe środowisko.

Prezes zbyt tajemniczy

Już ponad 30 członków (z 54) PZHL-u wnioskuje o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu, który miałby za zadanie zmieść Hałasika z drogi do sukcesów polskiego hokeja.

Działacze uzasadniają: brakuje kasy, długi rosną, prezes zbyt tajemniczy, położył zawodową ligę, składa obietnice bez pokrycia.

Tak kończą się rządy Hałasika, który chciał uczynić z hokeja dyscyplinę na miarę siatkarskiej potęgi - gdzie również kładł podwaliny pod zawodową ligę. Tyle, że siatkówka to nie hokej. Pod siatką w czasie gry nikt w głowę nie przywali, na bandę nie rzuci, a i sposób rozegrania akcji można sobie wcześniej pokazać na palcach.

W hokeju wszystko dzieje się szybciej. Za szybko. Tak szybko, że już mało kto zauważa, że ta piękna dyscyplina sportu tak w naszym kraju skarłowaciała.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o śląskich klubach tylko na Facebooku Śląsk - Sport.pl ?

Więcej o: