Justyna Kowalczyk: Każde trofeum ma swój inny, niepowtarzalny smak

W niedzielę najlepsza polska biegaczka po raz czwarty wywalczyła Wielką Kryształową Kulę, nagrodę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. - Wszystkie są takie same, a jednak do każdej prowadziła inna droga i każde trofeum ma swój inny, niepowtarzalny smak - mówiła Polka.

Wielka Kryształowa Kula waży 7,5 kg i jest warta 15 tys. zł. Dla Justyny Kowalczyk jest bezcenna - w niedzielę po raz czwarty odebrała ją w Falun.

- Wszystkie są takie same, a jednak do każdej prowadziła inna droga i każde trofeum ma swój inny, niepowtarzalny smak - mówiła rozpromieniona Polka, która po raz czwarty w karierze wygrała Puchar Świata. - Mam już w domu trzy duże kulki i cztery małe: trzy za dystanse, jedną za sprinty. W tym sezonie dołożyłam kolejne dwie. W sześciu ostatnich latach zawsze stawałam na podium PŚ. Lepsza w historii jest ode mnie tylko jedna zawodniczka [Rosjanka Jelena Wialbe, który wygrywała PŚ pięć razy - rb].

W niedzielę w Falun kończył się sezon biegiem pościgowym na 10 km łyżwą. Kowalczyk w nim nie wystartowała. Siedziała z boku i oglądała wyścig razem z trenerem Aleksandrem Wierietielnym i cieszyła się, że nie musi startować.

- Już wcześniej wiedzieliśmy, że tak zrobi - powiedział trener Aleksander Wierietielny. - Podczas odbierania pucharów Justyna chciała być umalowana i pachnąca, a nie spocona. Cieszę się, że to już koniec. Wystarczy tego biegania. Sezon był długi i nierówny. Mieliśmy sporo wpadek i kilka ciężkich momentów, ale nie wszystko było złe. Zobaczymy, jaki będzie następny sezon. Olimpijski.

Kowalczyk odebrała w niedzielę dwie kule. Swoje najcenniejsze trofea, czyli medale olimpijskie (cztery), mistrzostw świata (siedem), Kryształowe Kule i cztery statuetki dla najlepszego polskiego sportowca w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" trzyma w swoim pokoju w domu w Kasinie Wielkiej. - To moje królestwo - uśmiecha się. - O pozostałe pamiątki dbają rodzice. Cieszę się, że nie musiałam startować, ale rano poszłam sobie na trening.

Zobacz wideo

Kowalczyk po raz czwarty z rzędu przekroczyła barierę dwóch tysięcy punktów. Wcześniej nie udało się to żadnej biegaczce. Polka wygrała także klasyfikację bonusów BMW xTrophy i w nagrodę dostała auto bmw x1. - Samochód lub jego równowartość przeznaczam dla dzieci chorych na mukowiscydozę - powiedziała Justyna, dla której sezon jeszcze się nie skończył.

Zaraz po Wielkanocy wyjeżdża na kilka dni do rosyjskiej miejscowości Tiumeń. Tam wystartuje w pokazowych sprintach, a później wybiera się do jednego z polskich sanatoriów. W połowie maja w austriackim Ramsau rozpoczynają przygotowania do nowego sezonu. Imprezą główną będą igrzyska olimpijskie w Soczi.

Więcej o: