IO 2012: Kozłowski opowiada o swoim wtorku w Londynie

Kacper Kozłowski w czwartek rozpocznie walkę o medale w sztafecie 4x400 metrów. - We wtorek mieliśmy wolne, ale w środę już ostatni szlif przed startem - pisze do nas z Londynu zawodnik AZS UWM.

- Dzisiejszy dzień, podobnie jak wczoraj, zaczęliśmy dosyć wcześnie. Po śniadaniu spotkaliśmy się z psychologiem w celu ostatecznego spajania naszej grupy oraz na indywidualne rozmowy o nadchodzącym starcie - informował nas w nocy z poniedziałku na wtorek olimpijczyk z Olsztyna.

I dodał: - Na wtorek trener zaplanował nam wolne, a jutro ostatni szlif przed sztafetą i może, jak trener tak zadecyduje, dowiemy się, jaki skład wystąpi w czwartek. Do tego momentu wszyscy żyjemy w niepewności i oczywiście swego rodzaju stresie, bo zrozumiałe jest, że każdy z nas chciałby wystąpić, tym bardziej że miejsce w finale wcale nie jest pewne.

Kozłowski zaznaczył, że w niedzielę zawodnicy po raz pierwszy zobaczyli imponujący stadion, na którym przyjdzie im zmagać się z przeciwnikami. Przypomnijmy, że zawody obejrzy komplet 80 tys. widzów. - Dzięki temu chcieliśmy jeszcze bardziej poczuć atmosferę igrzysk, zobaczyć półfinały 400 m oraz uczestniczyć w chyba najbardziej oczekiwanym przez fanów lekkoatletyki finale na 100 m z udziałem Bolta.

Lekkoatletyka też może być widowiskowym i wywołującym wiele emocji sportem. - Tak jak podczas innych startów, szczególnie tych z udziałem Brytyjczyków, było głośno na stadionie, to tak podczas finału 100 metrów najpierw zapadła głucha cisza, a następnie po wystrzale pistoletu startowego stadion oszalał. Niesamowity hałas i krzyk tysięcy widzów zatrząsł stadionem. Było to coś niesamowitego i niezapomnianego - kończy Kozłowski.

Więcej o: