Londyn 2012. Piłka nożna kobiet. Kanadyjki: Czujemy się ograbione ze zwycięstwa

Żeńska kanadyjska drużyna piłki nożnej uważa, że została ograbiona ze zwycięstwa w półfinałowym meczu z USA. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:3 po dogrywce, a decydująca bramka padła w 123. minucie.

Kanadyjki w 80. minucie prowadziły 3:2. Wtedy sędzia podyktowała rzut wolny pośredni dla Amerykanek za to, że bramkarka Erin McLeod za długo przetrzymywała piłkę (można to robić przez 6 sekund). Stały fragment gry wykonała Megan Rapinoe i nastrzeliła w rękę Lauren Sesselmann. Sędzia podyktowała jedenastkę, którą na bramkę zamieniła Abby Wambach.

McLeod powiedziała, że nie otrzymała żadnego ostrzeżenia, który jest zwyczajem w takich sytuacjach. Takie kary zdarzają się rzadko. Szczególnie na tym poziomie rozgrywek.

- Czujemy się oszukane. Sędzia powiedziała, że miałam piłkę przez 10 sekund. Liczyła chyba też ten czas, gdy leżała z nią na ziemi. Od momentu gdy wstała to liczyłam i wyszło mi pięć sekund - powiedziała McLeod.

Zawodniczki z Kanady nie zgadzają się również z podyktowaniem rzutu karnego po nastrzelonej ręce. - Nie czujemy, że przegrałyśmy. Zwycięstwo zostało nam zabrane. To wstyd, że w takim ważnym meczu tak wiele miała do powiedzenia sędzia. Czujemy się oszukane - dodała kapitan zespołu Christie Sinclair.

W meczu Kanadyjki prowadziły 1:0, 2:1 i 3:2, by przegrać 3:4 po golu strzelonym w 123. minucie. Trzy gole strzeliła Sinclair. Jeden z goli Amerykanek został strzelony bezpośrednio z rzutu rożnego.

W finale Amerykanki zmierzą się z Japonią. Będzie to powtórka ubiegłorocznego finału MŚ. Wtedy wygrały zawodniczki z Azji. Spotkanie w czwartek o 10:45.

Więcej o: