Londyn 2012. Siatkówka. W poniedziałek Polacy muszą wstać o szóstej rano

Ostatnie spotkanie polskich siatkarzy w fazie grupowej, mecz z Australią, odbędzie się w poniedziałek o 9.30 czasu londyńskiego. - Każdemu sportowcowi ciężko jest wejść na maksymalne obroty z samego rana. Ale zrobimy wszystko, by tak było - mówi Michał Winiarski.

TERMINARZ I TABELA GRUPY POLAKÓW

Mecze w Earls Court, sześć dziennie, rozpoczynają się od 9.30 do 22 czasu londyńskiego. Polacy dość wcześnie, o 11.30, zaczynali spotkania z Bułgarią i Wielką Brytanią, i przyznawali, że niełatwo było im się do nich przygotować. O 9.30 jeszcze nie grali.

Jak będzie w poniedziałek? - Wstaniemy zdecydowanie wcześniej niż zwykle, prawdopodobnie o szóstej. Zjemy lekkie śniadanie, wsiądziemy do autobusu i pojedziemy, by przygotowywać się do meczu na hali - mówi Krzysztof Ignaczak.

Z wioski olimpijskiej do Earls Court jest 17 kilometrów, po drodze trzeba przejechać przez centrum. Dla autobusów przewożących uczestników lub obsługę igrzysk wydzielono dodatkowe pasy, ale komunikacja i tak bywa trudna.

Winiarski przyznaje: - Nie powiem, żeby to była nasza ulubiona pora do gry. Każdemu sportowcowi ciężko jest wejść na maksymalne obroty z samego rana. Ale trzeba do tego tak podejść, żeby się udało.

- Jak się pobudzić? Kawa, zmuszenie się do lekkiego śniadania. Zrobimy wszystko, żeby od rana być na najwyższych obrotach - dodaje przyjmujący.

Jeśli Polacy pokonają w poniedziałek Australię 3:0, to prawie na pewno zajmą pierwsze miejsce w grupie A i w środowym ćwierćfinale zagrają z czwartym zespołem grupy B. Bułgarzy, grający z Włochami, musieli być odrobić około 60 małych punktów do Polski.

Cały dzień igrzysk na żywo w m.sport.pl

Więcej o: