IO 2012. Piotr Kula: "Za murem czekają wielkie fale"

- Pamiętajmy, że regaty trwają tydzień, a wysoką formę trzeba utrzymać przez cały czas. Zapewniam, że będą walczył do ostatniej kropli potu i krwi - mówi Piotr Kula, żeglarz z Biskupca. W niedzielę w klasie Finn rozpoczął walkę o medal IO 2012.

Rozmowa z Piotrem Kulą

Michał Koronowski: Przed panem najważniejsza impreza w dotychczasowej karierze.

Piotr Kula, 25-letni żeglarz BTŻ Biskupiec: Co kilka dni pytałem trenera [Andrzej Piasecki z Mrągowa - red.], kiedy wreszcie lecimy na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Nie odliczałem jednak dni do startu, jak ma to miejsce przed gwiazdką. Cały czas byłem skupiony na pracy, którą mam do wykonania.

Podczas przygotowań do igrzysk olimpijskich wprowadziliście jakieś nowinki, których efekty zobaczymy podczas regat?

- Przed majowymi mistrzostwami świata w klasie Finn, które odbyły się w angielskim Falmouth, przygotowywałem się 200 km dalej, w Weymouth, czyli na akwenie olimpijskim. Mimo że wówczas nie byłem jeszcze pewny nominacji olimpijskiej, to cała nasza praca już była podporządkowana IO 2012. W Anglii przebywaliśmy przez długi okres czasu, bo łącznie z regatami było to 35 dni. W międzyczasie wzięliśmy udział w Pucharze Świata we Francji oraz wspomnianych mistrzostwach świata w Falmouth [zajął 6. miejsce gwarantujące mu paszport olimpijski - red.]. Z kolei po powrocie do Polski w Szczyrku staraliśmy się podtrzymać moją kondycję oraz złapać odrobinę luzu i takiego żeglarskiego głodu.

Można mówić o luzie tuż przed debiutem w olimpijskich regatach?

- Ja się trochę izoluję od różnego rodzaju informacji. Nie oznacza to, że uciekam od ludzi, którzy mnie otaczają. W Anglii jednak zarówno mój telefon, jak i komputer będą wyłączone. Nie chcę się rozpraszać. Będąc jeszcze w Polsce, kiedy np. jadłem śniadanie, a w radio donosili o wielkiej aferze politycznej, to nie miałem pojęcia, czego ona dotyczy. Może to zabrzmi egoistycznie, ale jestem skupiony na sobie.

Łódka i ożaglowanie w pana dyscyplinie to chyba 1/3 sukcesu?

- Trener Tomasz Rumszewicz z Olsztyna, z którym wcześniej współpracowałem, mawiał, że na sukces w żeglarstwie składają w 30 proc. sprzęt i jego jakość, następne 30 proc. to umiejętność wykrzesania z łódki jak największej prędkości, kolejne 30 proc. to taktyka, a pozostałe 10 proc. to łut szczęścia. Pamiętajmy, że regaty trwają tydzień, a wysoką formę trzeba utrzymać przez cały czas.

Akwen w angielskim Weymouth nie należy do najłatwiejszych. To dla żeglarzy prawdziwy test wszechstronności...

- Po pierwsze, woda na tej zatoce jest bardzo trudna do pływania. Fale są nieregularne, a nawet rzekłbym - ostre. Potrzeba bardzo dużo energii, by z łódki wykrzesać dużą prędkość na halsówce. Do tego prądy morskie są tam bardzo trudne do rozszyfrowania. Wszystko wskazuje, że każdego dnia będziemy rywalizowali na innych trasach. Regaty, które odbędą się w zatoce, to takie wiadro pełne różnych wirów. To miejsce dawnego portu wojennego, które otoczone jest bardzo długim, podzielonym na trzy części murem. Występuje tam płaska woda, a warunki zbliżone są do tych panujących na jeziorach. Ale kiedy wypłynie się poza wspomniany mur, na otwartą wodę, witają na bardzo duże fale. Dlatego można spodziewać się, że regaty w Weymouth będą najbardziej przekrojowe pod względem warunków w historii igrzysk. Z trenerem Andrzejem Piaseckim doszliśmy do wniosku, że ktoś, kto potrafi żeglować na wodach tej zatoki, poradzi sobie na całym świecie.

Gospodarze są niemal pewni, że po złoto sięgnie jeden z ich żeglarzy. Czy rzeczywiście nikt nie będzie w stanie pokonać Anglików?

- Są pewni siebie, bo stworzyli olbrzymi program przygotowań do regat olimpijskich. Od lat też dominują w klasie Finn [m.in. Ben Ainslie - red.]. Jakiś czas temu zostałem zapytany, czy boję się któregoś z zawodników. Odpowiedziałem, że nie boję się nikogo, ale każdego szanuję. Wszyscy moi rywale z pewnością bardzo starannie przygotowywali się do tego startu. To przecież najważniejsza impreza tych czterech lat. Zapewniam jednak, że ze wszystkimi będę walczył do ostatniej swojej kropli krwi i potu.

Więcej o: