Londyn 2012. Polska pokonuje Algierię - niepokój w postawie kadry Wenty

Beznadziejna pierwsza oraz niezła druga połowa - to obraz reprezentacji Polski w otwierającym turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich meczu z Algierią. Na koniec planowe zwycięstwo 28:27. Kolejnym rywalem naszej kadry będzie Serbia - zapraszamy na relację na żywo na Sport.pl w sobotę od 17:30.

Od pierwszych minut biało-czerwoni niemiłosiernie męczyli się z rywalami, widać było że grają na pół gwizdka, o wiele poniżej swoich możliwości. Co prawda w ofensywie nie mieli problemów z rozbiciem wysokiej obrony Algieri i znalezieniem czystych pozycji, ale ze skutecznością było już przeciętnie.

W obronie zespół Wenty miał kłopoty z zatrzymaniem zaskakujących rzutów z biodra a w dodatku w bramce słabo spisywał się będący ostatnio w wysokiej formie Sławomir Szmal. W efekcie po 17. minutach był remis 6:6 i szkoleniowiec Polaków poprosił o czas. - Idźcie na rękę rzucającego i to powinno wystarczyć. A w ataku kończcie skutecznie akcje - mówił na nim Bogdan Wenta.

Jego rady na nic się zdały, ba podziałały jeszcze gorzej na jego podopiecznych. Po chwili zespół położony nad Morzem Śródziemnym objął sensacyjne aż trzybramkowe prowadzenie 11:8. Wenta ratował sytuację wprowadzając aż siedmiu rezerwowych.

Ale cały czas Polska grała katastrofalnie, zwłaszcza w defensywie, brakowało wyjścia do rozgrywających oraz koncentracji. Ofensywa też pozostawała wiele do życzenia, zdarzały się pudła nawet w najprostszych sytuacjach sam na sam. Najlepiej świadczą o tym liczby - w pierwszych 10. minutach Polacy rzucili sześć bramek, w kolejnych 20 - o jedną mniej.

Reprymenda w szatni pomogła. Biało-czerwoni obudzili się z letargu i błyskawicznie odrobili straty. Wystarczyło, by wzmocnili obronę, a w ataku grali ze spokojem, do pewnych pozycji i skutecznie. W 42. minucie prowadzili już 20:16.

Świetnie w tym okresie spisywali się rozgrywający: Michał Jurecki (wybrany potem przez organizatorów najlepszym zawodnikiem naszej drużyny) i Tomasz Rosiński. Zdobyli w sumie aż siedem goli. Mocno w bramce pomagał też Marcin Wichary i to wystarczyło, by nawet pozwolić sobie na stratę pięciu bramek z rzędu w ostatnich 180 sekundach.

W sobotę o godz. 17.30 Polska zagra z wicemistrzem Europy - Serbią. W niedzielę o 20.15 zmierzy się z Hiszpanią. Na igrzyska awansują dwie najlepsze drużyny.

Polska męczyła się z Algierią - tak relacjonowaliśmy na żywo ?

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.