Afera śniadaniowa w rosyjskim sporcie. Skompromitowanego ministra uratuje FIFA?

Najwyższa Izba Kontroli w Rosji skrytykowała plan przygotowań reprezentacji do igrzysk w Vancouver, który kosztował ok. 200 mln dolarów. Korupcję i życie ponad stan działaczy zestawiono z bardzo słabym wynikiem sportowym. Największa krytyka spotkała ministra sportu Witalija Mutko, który wydał w Vancouver dziesięć razy więcej niż pozwalały mu przepisy. Pozycję Mutki umacnia jednak członkostwo we władzach FIFA.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Rosja zdobyła w Vancouver zaledwie 15 medali, z czego tylko trzy złote - to jej najgorszy wynik w historii na zimowych igrzyskach. Po przeliczeniu budżetu na przygotowania na krążki okazuje się, że jeden kosztował Rosję ok. 13 mln dol.

Raport rosyjskiej NIK zamówiony przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa wykazał także, że działacze defraudowali pieniądze przeznaczone dla sportowców i na sprzęt, dodawali członków delegacji na koszt państwa, zatrudniali niekompetentnych trenerów, przelewali miliony na konta podejrzanych pośredników i sprzedawali bilety kibicom po zawyżonych celach.

Nieefektywność programu treningowego jest oczywista, ale opinię publiczną zbulwersowała też rozrzutność działaczy z Witalijem Mutką na czele.

Śniadania za 4,5 tys. dolarów

Rachunek za pobyt ministra sportu w luksusowym "Fairmont Hotel" w Vancouver wyniósł 32,4 tys. dolarów za 20 nocy. Doba hotelowa kosztowała 1,4 tys., czyli ponad 10 razy więcej niż dopuszczalny rządowy limit diet hotelowych.

Raport wykazał jednak, że aż 4,5 tys. dolarów zapłacono za śniadania, których w ciągu 20 dni w Vancouver Mutka zamówił aż 97!

Rosyjskie i międzynarodowe media natychmiast podchwyciły "śniadaniową aferę", pisząc w tytułach o "człowieku, który zamawiał codziennie po 5 śniadań".

Z raportu nie wynika, dlaczego minister przedstawił do rozliczenia rachunki za średnio pięć śniadań dziennie. Można się tylko domyślać, że wprowadzał na śniadania za rządowe pieniądze jakieś osoby, lub też wymyślił sposób na odzyskiwanie gotówki z rachunków za "lewe śniadania".

Okazało się także, że żona Mutki Tatiana poleciała do Vancouver samolotem wyczarterowanym dla delegacji olimpijskiej. Kiedy jednak rosyjski NIK rozpoczął w maju badanie przebiegu przygotowań do igrzysk, żona ministra od razu zapłaciła "zaległe" 1,6 tys. dol. za bilet.

Mutko zaprzeczył informacjom z raportu NIK, nazwał je "spekulacjami" oraz "bzdurami". Tłumaczył, że nie wybierał luksusowego pokoju hotelowego, tylko został w nim zakwaterowany jako szef rosyjskiej delegacji.

Minister nietykalny?

Tuż po igrzyskach Miedwiediew wezwał szefów związków sportowych do rezygnacji. Stanowisko stracił m.in. blisko współpracujący z ministrem sportu szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Leonid Tiagaczew, ale czystka nie dotyczyła Mutki.

W Rosji mówi się, że Putin lub Miedwiediew szybko doprowadziliby do dymisji ministra sportu, ale tego zrobią, bo Mutko jest członkiem Komitetu Wykonawczego FIFA, a Rosja stara się o organizację piłkarskich mistrzostw świata w 2018 lub 2022 roku. Dla wyboru Rosji - a po zamieszaniu z kandydaturą Anglii kraj ten ma wielkie szanse - Mutko jest kluczową postacią.

Mutko, zanim został ministrem sportu w 2008 roku, w latach 2005-09 był szefem piłkarskiej federacji w Rosji. Jego największy sukces to zatrudnienie Holendra Guusa Hiddinka na stanowiska selekcjonera reprezentacji, która na mistrzostwach Europy w 2008 roku dotarła do półfinału.

W latach 1997-2003 Mutko był prezesem czołowego rosyjskiego klubu Zenitu St Petersburg (z tego miasta wywodzi się Putin I jego zaplecze), przez dwa lata szefował także rosyjskiej ekstraklasie.

Zbliża się Soczi, Putin nie komentuje

Czy Mutka straci teraz stanowisko ministra sportu? Raport NIK uderza personalnie w niego, ale nie precyzuje ile pieniędzy zdefraudowano, nie wskazuje działaczy, którzy mogą być oskarżeni o nieprawidłowości większe, niż zamawianie zbyt dużej liczby śniadań.

"W Rosji nie ma jednego ciała odpowiedzialnego za przygotowanie reprezentacji do igrzysk olimpijskich. Nie ma organizacji, którą można rozliczyć" - napisano w raporcie. NIK przekaże wyniki swojego dochodzenia do ministerstwa spraw wewnętrznych, ale nie wiadomo czy komuś zostaną postawione zarzuty.

Rosja organizuje kolejne zimowe igrzyska - w 2014 roku w Soczi. Na przygotowania Rosjanie wydadzą ok. 30 mld dolarów.

W prezentacji raportu uczestniczył premier Rosji Władimir Putin, który nie skomentował jednak tego, co usłyszał.

Nigeria ugięła się przed FIFA »