Sport.pl

Vancouver 2010: Rosja płacze po porażce hokeistów

"Rozszarpali nas niczym wilki". "Mecz stulecia zamienił się dla rosyjskiego hokeja w tragedię", "Za burtą" - tak rosyjskie media komentują klęskę 3:7 z Kanadą w ćwierćfinale olimpijskiego turnieju. Chcą wyjaśnień od trenera. - Macie kamienie? - To rzucajcie - odpiera ataki Bykow.
To miał być wielki finał, deser, ozdoba igrzysk w Vancouver. Starciem hokejowych mocarzy żyła cała Rosja, ekscytowali się Kanadyjczycy i pasjonaci hokeja na całym świecie. I to na wiele tygodni przed startem turnieju.

Rosjanie zadawali sobie pytanie, czy po raz kolejny uda się pokonać Kanadę i zdobyć pierwsze olimpijskie złoto pod flagą Rosji (siedmiokrotnie olimpijskie złoto zdobywała reprezentacja ZSRR i raz WNP)?

Kanadyjczycy zastanawiali się co zrobić, by pozbyć się trwającego od pół wieku kompleksu "Czerwonej Maszyny". Aż pięćdziesiąt lat reprezentacja spod znaku klonowego liścia nie pokonała Sbornej na igrzyskach. Aż do środy... 7:3 i wielka radość Kanady.  »

Reprezentacja tego kraju po zwycięstwie nad odwiecznym rywalem ma szansę wywalczenia ósmego złota w historii, a tym samym zrównanie się z Rosjanami.

W kraju aktualnych mistrzów świata zapanowała "smuta".

Media żyją tylko tym jednym - hokejową klęską. Serwis RBC relację tytułuje: "Mecz stulecia zamienił się dla rosyjskiego hokeja w tragedię". Rosja w pierwszej tercji nie istniała. Szybko traciła gol za golem, pierwszy raz wychodząc z atakiem dopiero po pięciu minutach gry. Komentatorzy ze zdumieniem opisują determinację reprezentacji Kanady, która chciała wygrać za wszelką cenę. Sposób gry rywali rosyjski bramkarz Jewgienij Nabokow w kanale "Rossija2" nazwał pewnego rodzaju szałem. - Rzucili się na nas jak głodne wilki. Ich ataki sunęły jeden po drugim, na naszą bramkę trwał nieustanny szturm.

Przybity bramkarz Rosjan przyznał ze smutkiem, że tego dnia na Kanadę nie było mocnych.

"Czas smutku" - tytułuje relację ze spotkania poczytny "Sport-Express" i wspomina o zawiedzionej nadziei na olimpijskie złoto. "Cały kraj marzył o zwycięstwie, wierzyliśmy, że nasi wyjdą i zagrają przeciw Kanadzie tak, jak w Turynie, Quebeku, czy Bernie. Teraz według gazety nadzieje trzeba będzie odłożyć na później.

Suchej nitki dziennikarze nie pozostawiają też na trenerze Wiaczesławie Bykowie, domagając się wyjaśnień i wypominając mu, że przed meczem hokeiści brali udział w "spotkaniach towarzyskich".

- Postawcie gilotynę lub szubienicę. W reprezentacji jest 35 osób. Wyprowadźcie nas na Plac Czerwony i skończcie z nami - broni się trener na łamach m.in. "Sowietskiego Sportu" - Macie kamienie za pazuchą? Rzucajcie we mnie. Do zawodników nie mam żadnych pretensji. Oni starali się ze wszystkich sił.

Vancouver 2010 na Sport.pl

Na portalu Sport.pl codziennie od godz. 17 relacje Z Czuba i na żywo, całą dobę relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu.

Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".

Vancouver 2010 na Sport.pl »


Więcej o: