Vancouver 2010. Kanada wzruszona występem Rochette

W niedzielę straciła matkę, we wtorek świetnie wykonała program obowiązkowy i zajmuje trzecie miejsce w rywalizacji solistek. Kanadyjka Joannie Rochette zaprezentowała najlepszy przejazd w życiu, a po jego zakończeniu zalała się łzami. Dostała długą i głośną owację na stojąco.
Therese Rochette zmarła w niedzielę na zawał, tuż po przylocie do Vancouver, gdzie miała zamiar oglądać córkę - sześciokrotną mistrzynię Kanady. Miała 55 lat.

Joannie Rochette podjęła decyzję, że będzie startować. Na rozgrzewce przed wtorkowymi zawodami była bardzo zdenerwowana, ale w najważniejszym momencie pojechała świetnie.

11 tys. fanów zrywało się do oklasków za każdym razem, kiedy Rochette lądowała po udanym skoku. Kanadyjka zaczęła od trudnej kombinacji potrójnego lutza z podwójnym toeloopem, bezbłędnie wykonała potrójnego flipa, który zwykle sprawia jej najwięcej problemów.

Po zakończeniu programu kibice zgotowali Rochette owację na stojąco, ale ta nie miała siły ich pozdrawiać. Płakała. - Myślę, że jej matka skacze w niebie z radości - mówił William Thompson, jeden z członków kanadyjskiej federacji łyżwiarskiej. - To był występ marzenie.

71,36 punktu - jeden z najlepszych wyników za program krótki w karierze Rochette - dało jej trzecie miejsce za Koreanką Kim Yu Na (78,5) i Japonką Mao Asadą (73,78).

- Kibice przywitali mnie wspaniale. Ciężko mi to wszystko znieść, ale dziękuję za wsparcie. Zapamiętam to na zawsze. Nie potrafię wyrazić tego, co teraz czuję - powiedziała Rochette przez jednego z przedstawicieli federacji.

Program dowolny solistek odbędzie się w czwartek.

Znakomity, historyczny pokaz solistek