Vancouver 2010. Svindal triumfuje w supergigancie. Wypadek Jaerbyna

Aksel Lund Svindal zdobył złoty medal w supergigancie. Svindal na mecie wyprzedził dwóch Amerykanów - Bode Millera oraz Andrew Weibrechta. Koszmarny wypadek miał inny Szwed - Patrik Jaerbyn
Svindal, który w zjeździe był drugi, trasę supergiganta pokonał w rewelacyjnym tempie. Norweg uzyskał czas 1:30.34, drugiego Bode Millera wyprzedził o 0,18 sekundy, a o 0,21 Andrew Weibrechta.

Koszmarny upadek miał Patrik Jaerbyn. Szwedzki weteran na jednym z zakrętów zahaczył nartą o bramkę, wystrzelił w powietrze, narty mu się nie wypięły i boleśnie upadł na plecy. Po kilkudziesięciu metrach się zatrzymał, ale stracił przytomność.

5-krotny olimpijczyk ocknął się jeszcze na stoku. Twarz miał zakrwawioną, ale poruszał rękoma. Jaerbyna przewieziono helikopterem do szpitala.

- Jest już przytomny, ma poranioną twarz. To wszystko co teraz wiemy - powiedziała Camila Sandy, rzeczniczka szwedzkiej reprezentacji.

- Nie pamięta wypadku, ale na szczęście jego kręgosłup nie jest uszkodzony - powiedział Per Liljeholm, lekarz reprezentacji.

40-letni Jaerbyn w supergigancie zdobył srebro w mistrzostwach świata w 1996 roku, a w 2007 roku był trzeci w zjeździe. W wieku 39 lat i dziewięciu miesięcy był najstarszym zawodnikiem, który stanął na podium Pucharu Świata. Do pierwszej reprezentacji Szwecji się nie załapał, na igrzyska pojechał za własne pieniądze.

Dramatyczny wypadek Patricka Jaerbyna (galeria)




Riesch złota w superkombinacji, upadek Vonn >