Etiopczyk mistrzem biegów na śniegu? Żaden problem

- Etiopczycy i Kenijczycy byliby nie do pokonania w biegach narciarskich, gdyby trenowali je jak zawodnicy z Austrii czy Skandynawii - mówi fizjolog prof. Jerzy Żołądź jeden ze współtwórców pierwszych wielkich sukcesów Adama Małysza.
W olimpijskim biegu na 15 km stylem klasycznym Etiopczyk Robel Teklemariam zajął 93. miejsce, do zwycięzcy stracił prawie 12 minut. Wyprzedził tylko Roberto Carcelena z Peru i Portugalczyka Danny'ego Silvę. Jest jedynym Etiopczykiem na igrzyskach w Vancouver.

Latem jego rodacy dominują. W biegach na 5 i 10 tys. m rekordzistą świata jest Kenenisa Bekele, trzykrotny mistrz olimpijski i pięciokrotny mistrz świata. Tirunesh Dibaba zdobyła trzy medale olimpijskie i cztery mistrzostwa świata. W Pekinie biegacze z Etiopii zdobyli sześć z dwunastu medali na 5 i 10 tys. m.

Michał Szadkowski: Czy gdyby Etiopczycy zaczęli biegać na nartach, osiągaliby takie same sukcesy jak w lekkoatletyce?

Jerzy Żołądź: Z pewnością. Ale musieliby się przygotowywać tak długo jak do biegów na bieżni. Lekkoatleci zaczynają karierę nieświadomie, w wieku sześćiu-ośmiu lat. Codziennie w drodze do szkoły przebiegają osiem, dziesięć, a nawet 20 kilometrów. Medale i rekordy poprzedza dziesięć lat treningów, przyzwyczajania organizmu, który genetycznie jest świetnie przygotowany do długotrwałego wysiłku. Gdyby tak samo przyuczać ich do biegów narciarskich, osiągaliby w nich takie same sukcesy jak na stadionie lekkoatletycznym.

Na czym polega wyjątkowość organizmów etiopskich i kenijskich biegaczy?

- Ich układy krążenia, oddychania i hormonalne doskonale spisują się przy długotrwałym wysiłku. Kluczowa jest w nich zdolność dostarczenia tlenu do mięśni i ilość krwi pompowana przez serce przez jedną minutę. Chodzi o zasilanie mięśni w energię. Druga rzecz to mięśnie. Te Kenijczyków czy Etiopczyków mają unikatową architekturę. Są smukłe, zawierają nawet 95 proc. włókien wolnokurczliwych odpornych na zmęczenie.

Ale przecież lekkoatleta Kenenisa Bekele w porównaniu z mistrzem olimpijskim w biegach Dario Cologną wygląda na chucherko.

- Gdyby Bekele trenował jak Cologna, też by tak wyglądał. Wyćwiczyłby tułów, mięśnie grzbietu, brzucha i ręce. Specjalistyczne zajęcia pozwoliłyby wykorzystać jego potencjał wydolnościowy, czyli niezwykle sprawne układy krążenia, oddechowy i mięśniowy do potrzeb konkurencji. Do tego dochodzi sprzęt i smarowanie, ale to na samym końcu.

A gdyby Bekele założył narty i wyszedł na trasę narciarską?

- To, że Etiopczycy czy Kenijczycy świetnie spisują się w maratonach, nie czyni ich kandydatami do medali na śniegu. Gdyby przenieść ich na trasę narciarską, wyposażyć w świetny sprzęt, nie daliby rady nawet średniej klasy biegaczom. Bekele pewnie nigdy nie ćwiczył techniki biegu narciarskiego, nie przyzwyczajał organizmu do tego typu wysiłku. No i nie używa rąk tak jak narciarze. Byłby pozbawiony napędu z kończyn górnych, niezwykle ważnego w tej konkurencji.

Etiopczycy żyją w ciepłym klimacie, nie są przyzwyczajeni do mrozów. Daliby radę na śniegu?

- Żaden problem. W biegach długodystansowych niska temperatura poprawia wydolność, bo organizm lepiej ją toleruje. Oczywiście nie mówię o mrozach sięgających 30 stopni. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy ktoś wyrasta w niskich temperaturach i ma startować w wyższych.

Kłopotem nie byłyby też treningi. Na początku Etiopczycy mogliby ćwiczyć na nartorolkach. Byle pod okiem trenera, który nauczyłby ich techniki, stylu klasycznego i łyżwowego. Oczywiście w pewnych okresach musieliby jechać na śnieg. Chociażby po to, by doskonalić technikę.

Dlaczego Austriacy i Skandynawowie nie dorównują Etiopczykom i Kenijczykom na bieżni?

- Bo możliwości wytrzymałościowe tych drugich są znacznie wyższe.

Gdyby dziś zacząć, na zimowych igrzyskach w 2022 r. na podium w biegu na 50 km stanęliby wyłącznie Kenijczycy i Etiopczycy?

- Technika jest bardzo prosta, nie mieliby z nią żadnego problemu. W reszcie są zdecydowanie lepsi. Byliby nie do pokonania w biegach narciarskich, gdyby trenowali je jak zawodnicy z Austrii czy Skandynawii. Pytanie tylko, czy sportowcom z Afryki będzie to sprawiało przyjemność. Może więcej szczęścia daje im jednak bicie rekordów na bieżni i w biegach ulicznych.

Inni na śniegu biegają, on się ślizga - Etiopczyk w Vancouver »