Sport.pl

Vancouver 2010. Kanada odpowiada na krytyki igrzysk: "Odwalcie się Brytole"

Wojna o ocenę igrzysk w Vancouver zaczęła się na dobre. "Odwalcie się Brytole. I przestańcie wreszcie masowo produkować brzydkie kobiety" - piszą Kanadyjczycy w akcji internetowej w odpowiedzi na krytykę igrzysk przez brytyjskie media. Włączył się też MKOl.
Kto sportowcem dnia w Vancouver? Zagłosuj! »

Kanadyjczycy są źli i rozgoryczeni, bo Brytyjczycy w swoich wpływowych mediach - dziennikach "Times" i "Guardian" - już po drugim dniu ogłosili historyczną klęskę Vancouver. "Najgorsze igrzyska w dziejach" - orzekli. Więc na forum pod tekstami Kanadyjczycy wpisywali swoje miażdżące uwagi na temat wrednych cech narodowych Brytyjczyków. Przypominali przy tym jak pisano o igrzyskach od samego początku.

BBC drwił sobie podczas ceremonii otwarcia, gdy w górę powstawały cztery, a potem tylko trzy z powodu awarii, totemy. "Hmm, co ci to przypomina, Hazel?" - pytał dziennikarz Guardiana swoją koleżankę z BBC, a następnie niedwuznacznie sugerował, że penisy...

Cała seria awarii, błędów, zaniedbań, zaniechań i pogodowych załamań - nie można o nich powiedzieć, że były anomaliami klimatycznymi, bo opady deszczu lub śniegu z deszczem, oraz dodatnia temperatura zimą to zwyczajna sprawa w Vancouver - sprowokowały kolejny wysyp krytycznych tekstów, najzjadliwszych właśnie w brytyjskiej prasie.

W obronę Vancouver wziął Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Szef komunikacji Mark Adams stwierdził na specjalnej konferencji w Vancouver, że Brytyjczycy złośliwe opisują jakieś nieistniejące miasto i nie odbywające się w rzeczywistości zawody.

- Skąd ci ludzie piszą? Gdzie oni byli? - pytał Adams.

Tessa Jowell, minister sportu w rządzie Kanady mówiła, że media w Wielkiej Brytanii nie odzwierciedlają tego, co mieszkańcy Vancouver czują.

- Oni wspierają igrzyska na 1000 procent - mówiła minister. "Guardian" natychmiast dał tytuł: "Minister atakuje media".

Pod dwoma artykułami "Guardiana", z których jeden odpowiada na krytykę brytyjskiej prasy przez MKOl (pt. "Zabijanie posłańca nie naprawi błędów Vancouver"), a drugi poucza Kanadyjczyków, że należy mieć dystans do siebie ("Kanadyjczycy powinni rozluźnić się, następni do wyśmiania są Brytyjczycy"), wpisano aż 750 komentarzy. Przeciętnie na stronach internetowych Guardiana artykuły o piłce nożnej, sporcie nr 1 w Wielkiej Brytanii, nie zbierają więcej niż 50 komentarzy.

Duża część czytelników wskazuje, że nie tylko brytyjskie media są krytyczne. Faktycznie, organizatorów Vancouver 2010 krytykuje - za kolejne wpadki - cała Europa.

Wpadki na Vancouver:

- awaria techniczna w najważniejszym momencie ceremonii otwarcia, która opóźniła zapalenie olimpijskiego znicza

- chaos związany z transportem.

- antyolimpijskie protesty na ulicach miasta, które zdołały wpłynąć na trasę sztafety z olimpijskim ogniem tuż przed ceremonią otwarcia

- pogoda, a konkretnie: deszcz. Tony deszczu. Wszędzie. Vancouver, Cypress Mountain, Whistler. Bardzo mokro

- śmierć gruzińskiego saneczkarza Nodara Kumaritaszwilego.

- wypadek Petry Majdić na jednym z treningów »



Więcej o: