Vancouver 2010. X Games Petry Majdić

"Petra Majdic, welcome to the Olympic X Games" - tak zaczyna relację ze sprintów biegaczek "The Seattle Times". Wyczyn słoweńskiej biegaczki, która zdobyła brązowy medal mimo fatalnego upadku na prologu, rzeczywiście miał coś wspólnego z igrzyskami sportów ekstremalnych.
Złoto w sprincie zdobyła w środę Norweżka Marit Bjoergen, srebro wywalczyła Polka Justyna Kowalczyk. "Historia odnotuje, że medal Majdić był brązowy. Jednak dla sportowców i trenerów z wielu krajów, którzy przekroczyli narodowe granice, aby ją dopingować i cieszyć się z jej osiągnięcia, to było coś więcej" - pisze gazeta ze Seattle.

- Moim zdaniem dla Petry ten medal jest ze złota - cytuje Bjoergen "Seattle Times". - Była bardzo obolała, ale zdobyła brąz. Cieszę się z tego. To bardzo silna kobieta - dodała Norweżka.

Niesamowity wyczyn Słowenki odnotowała także "The Christian Science Monitor". - Na początku pomyślałem, to jest już po igrzyskach - relacjonował gazecie pierwsze chwile po wypadku Majdić jej trener Ivan Hubac. Dziennikarka, była biegaczka Christa Case Bryant, opisuje szczegóły kraksy Słowenki, a potem dodaje: "Jej wiara, która jest tak solidna jak ta opisywana w "Małym Księciu" - ulubionej książce Majdić - dała jej siły do powrotu na tor, dodawała mocy z każdym biegiem i dała Słowenii jej pierwszy medal olimpijski w tym sporcie".

"W finale pojawiła się już stara Petra - na ostatnim podjeździe zdołała wyprzedzić Szwedkę Annę Olsson przed żywiołowo reagującym tłumem. Później powiedziała, że dopingowali ją fani i trenerzy z innych krajów" - pisze "The Christian Science Monitor".

"W Słowenii, gdzie jej krajanie wybierali ją najlepszym sportowcem trzykrotnie w ciągu czterech ostatnich lat, historia wyczynu Majdić przełoży się na obecność jej twarzy w reklamach. - Będzie się kojarzyła z nadzieją, z tym, co może osiągnąć zmotywowany człowiek - mówi Hubac".

Pomyliłam się na ostatnim zakręcie - mówi Justyna Kowalczyk