Vancouver 2010. Petra Majdić: Kciuki za mnie trzymali trenerzy rywalek

- Wywalczyłam dziś brąz, ale tak naprawdę zdobyłam dwa medale, bo za to, że wystartowałam w kwalifikacjach w takim stanie, powinnam dostać medal złoty wysadzany brylantami - powiedziała po sprincie brązowa medalistka Petra Majdić.
Super-blog Vancouver. Najciekawsze informacje. Czytaj tutaj »

Słowenka byłą uważana przed startem za główną rywalkę Justyny Kowalczyk, ale na ostatniej rozgrzewce wypadła z trasy i wpadła w nieoznaczony przez organizatorów rów. - Byłam przygotowana perfekcyjnie, ale zdarzył się ten spektakularny upadek. Pokrzyżował mi plany. Wywalczyłam dziś brąz, ale tak naprawdę zdobyłam dwa medale, bo za to, że wystartowałam w kwalifikacjach w takim stanie, powinnam dostać medal złoty wysadzany brylantami - uważa Majdić.

- Przed biegiem w ogóle nie mogłam oddychać. Ten start to była tragedia. Pierwszy raz w życiu ściskali za mnie kciuki wszyscy trenerzy moich rywalek. Dziękuję im za wsparcie. Byłam w znakomitej formie, ale słoweńscy dziennikarze są już przyzwyczajeni, że ja nie mam szczęścia na dużych imprezach. W Sal Lake City miałam złe kijki, w Turynie zderzyłam się na trasie z niemieckim serwismenem, a teraz też się przewróciłam. Nie ma mowy o starcie na 15 km w biegu łączonym, ale spróbuję się podleczyć na 30 km - dodała.

Justyna Kowalczyk » zdobyła drugie srebro dla Polski