Sport.pl

Vancouver 2010. Kolejna wpadka organizatorów. Zepsuł się lód...

Po zniczu olimpijskim, rozpływającej się trasie snowboardowej oraz porze roku o nazwie ?zima", Kanadyjczycy zaliczyli kolejną wpadkę. Podczas zawodów panczenistów zepsuł się... lód. Przerwa na naprawę toru trwała aż półtorej godziny. W tym czasie polski panczenista Maciej Ustynowicz przygotowujący się do startu... usnął - pisze z Vancouver specjalny wysłannik Sport.pl Jakub Ciastoń.
Kto najlepiej poradził sobie na kanadyjskim torze? Sprawdź wyniki »

Wyprawa z Whistler do hali Richmond Olympic Oval to przedsięwzięcie karkołomne. Przejażdżka trzema autobusami łączy bowiem ze sobą dwa najbardziej oddalone punkty igrzysk. Z biura prasowego w centrum górskiego Whistler na dalekiej północy do centrum Vancouver jest 130 km, a kolejne 30 km trzeba pokonać, żeby dotrzeć do Richmond, położonego na południe od Vancouver, aż za międzynarodowym lotniskiem. Czas: 3 godziny, 20 minut.

Na miejscu: przepiękna hala wybudowana specjalnie na igrzyska za 178 mln dol., mnóstwo japońskich, koreańskich i holenderskich kibiców oraz, oczywiście, awaria. Po zniczu olimpijskim, rozpływającej się trasie snowboardowej oraz porze roku o nazwie "zima", Kanadyjczykom zepsuł się lód...

Nierówna powierzchnia nie nadawała się do jeżdżenia, a była nierówna, bo popsuły się trzy kolejne rolby, czyli specjalne maszyny do oczyszczania lodu. Kiedy wchodziłem do hali, na środku lodowiska trwało właśnie konsylium, co z tym fantem zrobić. Ostatecznie ściągnięto czwartą rolbę, szczęśliwie wreszcie sprawną, ale całe zamieszanie trwało aż półtorej godziny.

- Takie przerwy zawsze wytrącają z równowagi, bo panczeniści mają swoje rytuały. Robią po kolei różne czynności, relaksują się, rozgrzewają, przebierają, a jeśli wydarza się coś takiego, od razu jesteśmy rozbici - opowiadał później Maciej Ustynowicz, najlepszy z Polaków, który z łącznym czasem dwóch przejazdów 71,3 sekundy, zajął 22. miejsce. Do zwycięzcy - Koreańczyka Tae-bum Mo, stracił 1,5 sekundy.

Polak był na siebie trochę zły, bo przerwa była tak długa, że leżąc na macie i czekając na wznowienie rywalizacji, najnormalniej w świecie zasnął.

- Ta drzemka to mógł być poważny błąd, nie powinna się zdarzyć, bo organizm się potem inaczej zachowuje. Na szczęście nic strasznego się nie stało - mówił Polak.

Przerwa w zawodach nie przeszkodziła Koreańczykowi Tae-bum Mo, który zdobył złoty medal, wyprzedzając Japończyków - Keiichiro Nagashimę i Joji Kato.

Super-blog Vancouver - najciekawsze wpisy dziennikarzy i korespondentów Sport.pl prosto z igrzysk

Vancouver 2010 na Sport.pl

Na portalu Sport.pl codziennie od godz. 17 relacje Z Czuba i na żywo, całą dobę relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu.

Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".

SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »



Więcej o: