Vancouver 2010. Kalendarz startów w narciarstwie alpejskim wisi na włosku

Od początku igrzysk w Vancouver minęły zaledwie godziny, a organizatorzy byli już zmuszeni przełożyć dwa starty. Dodatnia temperatura i opady deszczu zamieniły nawierzchnię trasy przygotowanej dla narciarzy alpejskich na papkę. - To dla mnie najlepszy możliwy scenariusz - cieszy się faworytka Amerykanów Lindsey Vonn.
Super-blog Vancouver - najciekawsze wpisy dziennikarzy i korespondentów Sport.pl prosto z igrzysk »

Już w piątek przełożono zaplanowaną na niedzielę super-kombinację kobiet. Dzień później organizatorzy poinformowali, że na poniedziałek przełożony zostanie zjazd mężczyzn, wcześniej planowany na sobotę.

Z sześciu zaplanowanych treningów zjazdu kobiet i mężczyzn odbył się zaledwie jeden. Coraz częściej pojawiają się wątpliwości, czy uda się rozegrać wszystkie konkurencje zaplanowane w ramach narciarstwa alpejskiego. Prognozy pogody na weekend przewidują dalsze opady deszczu i śniegu z deszczem.

To właśnie opady, dodatnia temperatura i mgła stworzyły warunki zbyt niebezpieczne, by na trasie mogli rywalizować profesjonalni narciarze, uzyskujący, zwłaszcza w zjeździe, zawrotne prędkości mknąc w dół stoku.

- To jest sport rozgrywany na świeżym powietrzu i to zawsze wiąże się z pewną losowością - mówi Peter Bosinger, który nadzoruje konkurencje alpejskie na igrzyskach olimpijskich w Vancouver. - Nie możemy przewidzieć pogody i nie możemy dokonać zmian w harmonogramie gdy zobaczymy, ze nie ma już możliwości zmiany terminu - dodaje.

Opóźnienia to nie nowość

Organizatorzy przewidzieli możliwość wystąpienia problemów z pogodą, i w harmonogramie są dni zapasowe. Nie wiadomo jednak, czy tak daleko idące załamanie pogody nie wymusi odwołania niektórych konkurencji. Do tej pory w historii igrzysk zdarzały się jedynie jedno lub dwudniowe przesunięcia. W 2006 roku w Turynie supergigant kobiet rozegrano po 24 godzinach, a kombinację alpejską przesunięto o dwa dni. Problemy mieli tez organizatorzy igrzysk w Nagano w 1998 roku i w Sarajewie w 1984. Zawsze jednak wszystkie konkurencje udawało się w końcu rozegrać.

Dyrektor wyścigów kobiecych Atle Skaardal stwierdził w piątek, że przeprowadzenie zawodów zgodnie z programem jest nierealistyczne. - Ale wciąż mamy dużo czasu, i z optymizmem myślimy o kolejnych dniach - zaznaczył Skaardal. Według prognoz, pogoda ma się poprawić w przyszłym tygodniu.

Przepytywani przez agencję AP zawodnicy radzą, by nie przejmować się opóźnieniami.

Paerson zaleca spokój...

- Kto się da sfrustrować, przegra jeszcze przed startem - powiedziała Anja Paerson, broniąca tytułu mistrzyni olimpijskiej w slalomie. - Trenujemy poza oficjalnymi trasami i staramy się nie myśleć za dużo. Wyścigi się odbędą, pytanie tylko, którego dnia - dodała Szwedka.

... a Vonn się cieszy

Jako jedyna z opóźnień cieszy się Lindsey Vonn. Amerykanka zyskuje dodatkowe dni na rehabilitację mocno posiniaczonej prawej goleni. - Czuje się prawdziwą szczęściarą z powodu tych wszystkich opóźnień - przyznała faworytka konkurencji szybkościowych. - Normalnie byłabym rozczarowana. Ale w tych okolicznościach to dla mnie najlepszy możliwy scenariusz - dodała Amerykanka.