Rosyjskie media i Comaneci krytykują sędziów od gimnastyki

Rosyjskie media ostro krytykują sędziów, którzy zaniżyli noty gimnastykowi Aleksiejowi Nemowowi i odebrali mu tym samym złoto w ćwiczeniach na drążku.
Sędziowie początkowo przyznali Rosjaninowi notę 9.725. To wywołało nie tylko wściekłość samego zawodnika, ale i dezaprobatę publiczności. Po szybkiej naradzie podwyższono ocenę Nemowa na 9.762, ale to dało czterokrotnemu medaliście olimpijskiemu tylko piąte miejsce. Wygrał Włoch Igor Cassina przed Amerykaninem Paulem Hammem.

- Pierwszy raz w historii gimnastyki widzowie syczeli na sędziów obnażając to, że źle ocenili Nemowa, bo są do niego uprzedzeni - tak skomentował sytuację pierwszy program państwowej rosyjskiej telewizji. - W ten wtorkowy wieczór publiczność dużo bardziej rozumiała gimnastykę niż arbitrzy - dodał dziennikarz w komentarzu, nazywając to wydarzenie "największym skandalem gimnastycznym". Jak podała stacja, rosyjska ekipa zamierza złożyć protest w sprawie Nemowa i odwołać się od decyzji sędziów do MKOl.

Prywatna rosyjska telewizja NTV była równie sroga dla sędziów. Podkreśla ona, że występ Nemowa był o "200 proc. lepszy niż oceny, jakie dostał" dodając: "Podanie nazwy zwycięzcy byłoby niepotrzebne i obrażające dla innych zawodników, ale jeden gimnastyk zasłużył na miano mistrza - Aleksiej Nemow".

Rosjanin, który i tak znalazł się na podium, ale tylko po to, by uciszyć zbulwersowaną publiczność, był bardzo wdzięczny za poparcie widzów. - Dla mnie to jest jak zwycięstwo - stwierdził Nemow. - Skończyłem zawody z godnością, i z tego jestem zadowolony. A poparcie widzów było niesamowite, nigdy czegoś takiego nie widziałem.

To kolejny skandal z sędziowaniem zawodów gimnastycznych. Wcześniej Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna zdyskwalifikowała troje arbitrów, dzięki którym Paul Hamm z USA wywalczył złoto w wieloboju. Federacja przyznała, że był to ogromny błąd i że złoto należało się zawodnikowi z Korei Płd. (był trzeci). W dodatku wyszło na jaw, że jednym z sędziów był Amerykanin, a drugim Kolumbijczyk, który świetnie znal Hamma, bo przez wiele lat mieszkał i pracował w rodzinnym mieście Amerykanina - Columbus. Koreańczycy złożyli protest, żądając zwrotu medalu przez Hamma i przyznania go ich gimnastykowi, ale Federacja stwierdziła, że cofnięcie wyników zawodów jest niemożliwe.

Nadia Comaneci, gwiazda igrzysk w Montrealu (1976) uważa, że sędziowie gimnastyki winni zrobić wszystko w swoim gronie, aby wyeliminować błędy w ocenie zawodników. Sportowcy nie mogą być ofiarami ich pomyłek.

- Sędziowie powinni dokonać przeglądu poziomu swej pracy, by nie powtarzały się sędziowskie omyłki. Gimnastycy nie mogą płacić wysokiej ceny za pomyłki arbitrów - powiedziała Comaneci w wywiadzie dla Reutersa.

W ubiegłym tygodniu Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna (FIG) przyznała tytuł mistrza olimpijskiego w wieloboju Amerykaninowi Paulowi Hammowi, po pomyłkowym odebraniu przez sędziów 1/10 punktu zawodnikowi z Korei Południowej Yang Tae-youngowi, za jego

ćwiczenia na poręczach.

Jakkolwiek (FIG) przyznała się do błędu, odmówiła redystrybucji medali twierdząc, że w przepisach nie ma nic o zmianie decyzji sędziowskich. Tymczasem przypadek rosyjskiego gimnastyka Alksieja Nemowa pokazał, że nie Federacja, ale publiczność może "rzucić na kolana" arbitrów, zmuszając ich do zmiany decyzji w czasie zawodów. Koreańczycy złożyli apelację do najwyższego organu odwoławczego.

- Niestety, gdy ludzie mówią o zawodach gimnastycznych w Atenach, mówią głównie o sprawie Hamma, który nie jest niczemu winien - powiedziała Comaneci, która w Montrealu, jako pierwsza gimnastyczka otrzymała maksymalne oceny - 10 punktów.

- Paul powinien zachować swój medal, to nie jego wina, ale FIG winna dokonać oceny zdarzenia i uporządkować przepisy. Wszyscy muszą postępować bardziej ostrożnie, bowiem najmniejsza niekompetencja sędziów wpływa na ludzkie losy. Mam nadzieję, że sędziowie wyciągną wnioski z tego, co wydarzyło się w Atenach - zakończyła Comaneci, która w przeszłości też sędziowała w zawodach gimnastycznych.