Tyczka kobiet - eliminacje: Polki najlepsze, Dragila odpadła!

W sobotę wieczorem po toczących się ponad trzy godziny w lepkim upale eliminacjach awans do finału skoku o tyczce wywalczyła rekordzistka Polski Anna Rogowska i Monika Pyrek. Obie uzyskały najlepszy wynik w eliminacjach - 4,45 m. Tyle samo skoczyła jeszcze tylko jedna Czeszka Pavla Hamackova.
Z powodu zamieszania z tyczkami - zawodniczki musiały same przepakowywać je ze swoich tub do tub organizatorów - oraz kontuzji Rosjanki Anastazji Iwanowej, która złamała kostkę, konkurs ciągnął się tak długo, że reszcie stawki zaliczono wysokość 4,40. Wśród nich Rosjanki Jelena Isinbajewa i Swietłana Fieofanowa pofrunęły nad poprzeczką jednak z tak olbrzymim zapasem, że kwestia złotego i srebrnego medalu wydaje się przesądzona.

Sensacją było odpadnięcie innej murowanej kandydatki do podium Stacy Dragili. Amerykanka miała bronić złotego medalu w Sydney w butach Nike powleczonych tą samą złotą farbą, którą pomalowano buty rekordzisty świata w biegu na 400 m Michaela Johnsona. Zaliczyła jednak tylko wysokość 4,30. - Zawaliłam i jestem w... (and that pretty much sucks) - rzuciła nam tylko w strefie mieszanej. Odpowiedniej wysokości nie zaliczyły także dwie inne groźne konkurentki - Niemka Caroline Hingst i Amerykanka Kellie Suttle.

- Miałyśmy tak zawrócone w głowach, że nawet nie widziałyśmy, kto odpadł, a kto wszedł. W obu seriach skakało 18 dziewczyn i ciągnęło się to skandalicznie długo. Między jedną wysokością a drugą siedziałam na bieżni ponad godzinę. Jak wstałam do pierwszego skoku na 4,45, nogi miałam jak kołki. Nie pomogło nawet dogrzewanie się przez pół godziny. Oby w finale było mniej nerwów. Ale nie wiem, czy konkurs pójdzie szybko, skoro zakwalifikowano aż 15 dziewczyn - opowiadała Rogowska, która zaliczyła wysokość w trzeciej, ostatniej próbie i pobiegła na trybuny wtulić się w ramiona chłopaka.

- Dziwnie się to wszystko skończyło. Powinna jednak zostać tylko dwunastka zawodniczek. Wszystkie powinny były skakać 4,45 - mówiła Pyrek. - 15 rywalek w finale to będzie wielki tłok na rozgrzewce. Będziemy miały pewnie tylko dwa skoki próbne.

Ile trzeba będzie skoczyć, żeby wywalczyć w Atenach medal? - Myślę, że 4,65 w pierwszej próbie, może nawet 4,70. Ale wcale nie jest powiedziane, że dwa pierwsze miejsca mają zagwarantowane Rosjanki. To są igrzyska. Odpadła Stacey, a to znaczy, że tu wszystko może się zdarzyć - opowiadała Pyrek. - Stacey puściły nerwy. Widać, że na igrzyskach najważniejsza jest psychika. U mnie też było już gorąco, ale wytrzymało serducho. Nieważne, że w trzeciej próbie, jestem w finale i to się liczy - dodała Rogowska.

Awansowały do finału:

1. M. Pyrek (Polska) 4.45

2. P. Hamackova (Czechy) 4.45

3. A. Rogowska (Polska) 4.45

4. K. Badurova (Czechy) 4.40

4. D. Cervantes (Hiszpania) 4.40

4. S. Fieofanowa (Rosja) 4.40

4. Y. Isinbajewa (Rosja) 4.40

8. N. Agirre (Hiszpania) 4.40

8. D. Ellis (Kanada) 4.40

10. T. Edda Elisdottir (Islandia) 4.40

11. V. Boslak (Francja) 4.40

12. A. Garcia (Argentyna) 4.40

13. A. Bałachonowa (Ukraina) 4.40

14. S. Mccann (Kanada) 4.40

15. S. Spiegelburg (Niemcy) 4.40