Klejnowska bez medalu

Mimo ustanowienia rekordu Polski w rwaniu, Aleksandra Klejnowska, tak jak cztery lata temu w Sydney, zajęła dopiero piąte miejsce w kategorii do 58 kg.
- Rwanie Ola miała bardzo dobre. Pobiła rekord życiowy, co mogła zrobić więcej? Tym bardziej, że jej się ciężko rwie, bo ma krótkie palce. Ciężko jej się zamek łapie. Za to w podrzucie coś jej się musiało stać, bo to nie był jej normalny podrzut. Ona jest w nim zawsze mocna i odważna. Próbowała wstać, bardzo próbowała. Nie udało się. Przykro mi i jej przykro - mówiła po wszystkim najcięższa polska sztangistka, Agata Wróbel, która podczas wszystkich prób koleżanki siedziała z rękami złożonymi jak do modlitwy.

Polka rzeczywiście zaczęła dobrze. W rwaniu zaliczyła wszystkie trzy próby: 92, 95 i 97,5 kg, którym pobiła rekord Polski, należący od który od 2000 roku do Marietty Gotfryd. Problemy zaczęły się w podrzucie. Pierwsze podejście do sztangi ważącej 122,5 kg Klejnowska spaliła. Zaliczyła ten ciężar dopiero za drugim razem. - Dla Olki zawsze pierwsze podejście jest bardzo ważne. Dla mnie, na przykład, nie, bo ja zawsze pierwsze pale, a ją musiało to wytrącić z równowagi - komentowała Wróbel.

W ostatnim podejściu Polka chwyciła sztangę z 127,5 kg, ale nie była w stanie z nią wstać. Próbowała, próbowała, aż w końcu cisnęła ją o ziemię twarzą w dłoniach pobiegła do szatni. Z płaczem przemknęła obok dziennikarzy, nie chcąc z nikim rozmawiać.

- O wszystkim przesądziła pierwsza nieudana próba, a Olce zabrakło odporności. Zszokowało ją, że nie dźwignęła tego ciężaru, a nam zamknęło możliwość jakiejkolwiek taktycznej walki - mówił trener polskiej kadry, Ryszard Soćko. - Na rozgrzewce czuła się dobrze i nic nie wskazywało, że zakończy podrzut na jednym podejściu. Nie sądzę, żebyśmy dobrali złą taktykę w rwaniu. Nie miało sensu atakowanie ciężaru 100 kg, skoro Ola nigdy w życiu nie wyrwała 97,5 kg, nawet startując z nadwagą w mało znanych zawodach czy na treningu.

Choć Polka w sumie uzyskała w dwuboju 220 kg, czyli o 17,5 kg więcej niż na igrzyskach w Sydney, znów dało to jej dopiero piąte miejsce. Znów bezkonkurencyjne były Azjatki. Rwanie wygrała Chinka Yanquing Chen, która podniosła 107,5 kg, bijąc rekord olimpijski. - Ona pochodzi z małej wyspy Sun Yue na południu Chin. Ten region nie słynie ze szczególnie silnych ludzi, ale raczej z pięknych kobiet. Chen może nie jest piękna, ale za to najsilniejsza. Tajemnica jej siły? Choćbym wiedziała, nie zdradziłabym. Na pewno pomaga jej to, że dźwiga ciężary od 10 roku życia. Już jako dziecko chciała zostać najlepszą zawodniczką na świecie i traktowała ten sport bardzo poważnie - opowiedziała "Gazecie" Lucie Chang Yue, krajnka Chen, która przybyła ją dopingować z Hong Kongu.

Zabrakło treningów

Drugie miejsce zajęła Koreanka Ri z Północy Ri Song Hui. Jej występ w tej kategorii zaskoczył wszystkie zawodniczki i trenerów, bowiem dotąd startowała w kategorii do 53 kg. - I przez ostatnie trzy lata, na mistrzostwach świata czy Azji nie miała tam sobie równych. Nie wiadomo po co przerzuciła się tu w Atenach do naszej kategorii, zwłaszcza, że przegrała złoty medal z Chinką - mówił Soćko. Gdyby nie "pomyliła" kategorii, Kleinowska miałaby o groźną rywalkę mniej. Trzecia była Tajka, która w dwuboju miała wynik o 10 kg lepszy od Polki.

- Powiedzmy sobie jasno, medal przy tak dysponowanych rywalkach z Azji medal nie był w naszym zasięgu. W podnoszeniu ciężarów tak jest, że czasem bardzo dobre rwanie zwiastuje słaby podrzutu. Do dobrego rwania konieczny jest długi wypoczynek, który mieliśmy z konieczności, bo zamiast trenować dwa razy dzienni, pozwolono nam wszystkim na tylko jedną sesję - tłumaczył Soćko. - Niestety w podrzucie świeżość nie wystarczy. Zabrało jej treningów.

Jeść się chce

- Dobrze mi się mieszka w wiosce olimpijskiej, ale w Sydney było fajniej - mówi Agata Wróbel. - Bliżej było wszędzie, żywiej, więcej zawodników można było spotkać na ulicach wioski, a tu prawie nikogo. Czy ta wioska taka wielka, czy ludzi mniej? Sama nie wiem. No głodna ciągle chodzę, bo jedzenia mało i nie dobre jakieś. Dobrze przynajmniej, że dostępne jest przez całą dobę, więc zasuwam przez całą dobę.