Rio 2016. Polska - Niemcy. Jaszka: Sigurdsson podniesie zespół, ale wierzę, że Dujszebajew odpowie

25 : 31
Informacje
Turniej mężczyzn - O 3. Miejsce
Niedziela 21.08.2016 godzina 15:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Polska
13
12
25
Niemcy
17
14
31
Składy i szczegóły
Polska
Szmal, Wyszomirski - Lijewski, Jachlewski, Krajewski, Bielecki, Wiśniewski, B.Jurecki, Jurkiewicz, Syprzak, Daszek, Kus, Szyba
Niemcy
Heinevetter, Wolff - Gensheimer, Lemke, Wiencek, Reichmann, Wiede, Pekeler, Weinhold, Strobel, Fath, Hafner, Kuhn, Drux
- Sigurdsson stworzył bardzo szeroką kadrę, nie bał się postawić na młodzież, a ta złapała poczucie, że da radę - mówi Bartłomiej Jaszka, były rozgrywający reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych o kadrze Niemiec. Prowadzi ją Dagur Sigurdsson, który przez sześć lat był trenerem Jaszki w Fuechse Berlin. Mecz Polska - Niemcy o brąz igrzysk w Rio w niedzielę o godz. 15.30. Relacja na żywo w Sport.pl




Łukasz Jachimiak: boisz się, co na mecz z Polską wymyśli Twój dobry znajomy?

Bartłomiej Jaszka: Nie boję się, ale się spodziewam, że Niemcy wyjdą na nas obroną 5-1 z wysuniętym Pekelerem i tak będą próbowali uprzykrzyć nam życie.

I już? Zamiast taktycznych zaskoczeń będzie gra w to, co każda ze stron potrafi najlepiej?

- Tak musi być. Na pewno sobotę obie drużyny spędziły oglądając rywala i ćwicząc pod jego kątem, ale też każdy musi ciągle dbać o swoje granie. Zresztą, nawet jeśli trener Niemców coś zaskakującego wymyśli, to może się okazać, że nasz ma na to gotową odpowiedź. Tałant Dujszebajew to też świetny fachowiec, na pewno przygotuje różne rozwiązania. I podniesie chłopaków po dramatycznej porażce z Danią.

Niemcy też przegrali tylko jedną bramką, ich imponujący pościg za Francją omal nie skończył się powodzeniem, gdyby nie trafienie Daniela Narcisse'a w ostatniej sekundzie, również w ich meczu byłaby dogrywka. Zatem Sigurdsson chyba też będzie musiał mentalnie podnieść swoich ludzi?

- Jasne, oni też muszą być rozgoryczeni, że jeszcze sobie nie zapewnili medalu, że nie zagrają o złoto. Sigurdsson w takich sytuacjach dobrze sobie radzi. Na pewno zachował spokój i pokaże swoim zawodnikom, że jest na igrzyskach jeszcze jeden dzień. Ważny, z wielką rzeczą do wygrania. Zrobi też atut z tego pościgu. Bo Niemcy zagrali po swojemu. W najlepszych czasach słynęli z tego, że nigdy się nie poddają, teraz z Francją też zagrali do końca. W 50. minucie przegrywali pięcioma trafieniami, a doszli Francuzów. Mogą z tego wyciągnąć wniosek o swojej sile. My musimy być cały czas skoncentrowani, nawet jeśli uda się nam osiągnąć przewagę, to nie myślmy, że ich złamaliśmy.

Spodziewasz się takiego scenariusza?

- Szanse oceniam po równo, to jeden dzień, jeden mecz. Może zagramy super w obronie, może znów Piotrek Wyszomirski będzie murem, a w ataku wszystko nam będzie wpadało, a może niemiecka bramka pobroni tak, jak najlepiej potrafi i cała reszta u nich zafunkcjonuje idealnie. Potencjał jest duży po obu stronach, naprawdę nie umiem wskazać faworyta.

Nie boisz się, że w ósmym meczu turnieju decydująca może być siła ławki? Niemieccy rezerwowi są jednak lepsi.

- Tak, są lepsi, tam wszyscy grają w Bundeslidze, codziennie biją się z najlepszymi. Rzeczywiście mają tu przewagę. Ale znam naszych chłopaków i wiem, że nawet jak nie będą mieli siły, to gdzieś ją i tak znajdą, wykrzeszą z siebie więcej niż się wydaje, że mogą. O to się naprawdę nie boję. Czuję, że dadzą radę.

Samym graniem w Bundeslidze siły niemieckiej młodzieży chyba nie da się wytłumaczyć. Zimą na mistrzostwa Europy do Polski Sigurdsson nie mógł zabrać Uwe Gensheimera, Patricka Groetzkiego, Patricka Wiencka i Paula Druksa, wobec takich osłabień wszyscy ich skreślali, a oni zdobyli złoto, pokazując, że nowi mają moc. To musiała być zasługa trenera.

- Pewnie, że była. On sprawił, że Niemcy grają bardzo zespołowo, że są konsekwentni, cierpliwi, mądrzy jak drużyna bardzo doświadczenia, a nie najmłodsza w czołówce. To, że wszyscy są z Bundesligi ma naprawdę duże znaczenie. Dzięki temu od początku seniorskich karier zawodnicy są gotowi, żeby ich wziąć i odpowiednio pokierować. Sigurdsson właśnie to zrobił. Nie było Wiencka, ale byli Pekeler, Schmidt i Kohlbacher, więc z nich skorzystał. To samo na innych pozycjach. U niego ma, że kogoś nie ma. Szybko stworzył sobie bardzo szeroką kadrę, taką 24-osobową. Mając młodzież nie bał się na nią postawić, ta młodzież złapała poczucie, że da radę i są efekty. A jak z czasem wszystkich przekonał do cierpliwości w ataku i do tego, żeby zawsze wszyscy grali dla drużyny, to stali się jeszcze lepsi. U nich naprawdę nie ma jednego lidera, gwiazdy, która się wybija i błyszczy, spychając innych w cień. Gensheimer rzuca dużo bramek, bo taką ma rolę, ma tylko skończyć świetnie rozprowadzone ataki. Andreas Wolff broni na wysokim procencie, ale robi to, bo zawsze pomaga mu obrona.

Jesteś zaskoczony, że w meczach z Chorwacją i Danią aż tak dobrze bronił Wyszomirski?

- Trochę tak. Ma świetny turniej. No, przynajmniej tę jego najważniejszą fazę. Trzeba to znów wykorzystać, jak w meczu z Chorwacją. Chłopaki muszą się skupić przede wszystkim na sobie. Są bardzo dobrzy, potrafią tyle, ile trzeba do medalu. Stać ich, wierzę, że go wywalczą.

Po kolejnej wojnie?

- Na pewno. Za darmo nikt tu nikomu nic nie da. Myślę, że brąz igrzysk jest jak złoto innych imprez.



Nie możemy na to patrzeć! Nasi gladiatorzy zapłakani i zrozpaczeni... [ZDJĘCIA]