Rio 2016. Polska - Dania 28:29 po dogrywce. Trzy rzeczy po meczu: piękna tragedia, znowu Gudmundsson, brawo Dujszebajew

28 : 29
Informacje
Turniej mężczyzn - Półfinały
Sobota 20.08.2016 godzina 01:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
1 Dogr
Wynik
Polska
15
10
3
28
Dania
16
9
4
29
To była piękna tragedia. Polscy piłkarze ręczni przegrali po dogrywce z Danią 28:29 w półfinale igrzysk olimpijskich w Rio. Znów, jak na igrzyskach w Pekinie w 2008 roki, pokonał nas islandzki trener Gudmundur Gudmundsson. Ale nasz Tałant Dujszebajew i tak już udowodnił, że zasługuje na podwyżkę i przedłużenie kontraktu




1. Jaka piękna tragedia

Co tu się działo! Dwumetrowi mężczyźni przebiegający kilometry w tempie sprinterskim, mimo ogromnego zmęczenia mierzący precyzyjnie jak strzelcy i bez przerwy bijący się z rywalami jak zapaśnicy po ostatniej akcji głośnko płakali. Nie jak dzieci - gorzej, płacz takich gladiatorów jest bardziej przejmujący. Ileż wojen oni już wygrali, jak wiele emocji dali kibicom. A teraz, po cudownym dojściu Duńczyków, po rewelacyjnej bombie malutkiego skrzydłowego Daszka na dwie sekundy przed końcem, doprowadzili do dogrywki, ale nie dali rady jej wygrać. Różnie w Rio było. Zaczęło się bardzo źle, nerwy trzymały długo i ich, i nas. Ale po wspaniałej, ćwierćfinałowej metamorfozie i wygranej nad Chorwacją, drużynę Tałanta Dujszebajewa było stać na wszystko. Kiedy rozpaczali na gorąco, że uciekła im szansa na złoto, to na pewno nie przesadzali. - Wszystko jedno, co działało, a co nie - powiedział trener przed kamerą TVP. Ale dodał też: "wstajemy i gramy dalej". On musi podnieść swoich wielkich ludzi. W niedzielę musi być generałem, który poprowadzi ich do zwycięstwa w jeszcze jednej bitwie. Dla kilku wielkich postaci tej kadry może ostatniej w karierze. Olimpijski brąz to duża nagroda. Nawet po ogromnym rozczarowaniu w półfinale. Oni to wiedzą, na pewno nie odpuszczą i dadzą nam jeszcze jedno piękne widowisko.

2. Trener zasłużył na podwyżkę

Kiedy wiosną dowiedzieliśmy się, że Dujszebajew jest głównym kandydatem do przejęcia reprezentacji po dymisji Michaela Bieglera, martwiliśmy się czy Związek Piłki Ręcznej w Polsce znajdzie pieniądze na zatrudnienie takiego fachowca. Okazało się, że szkoleniowiec zarabiający już godnie w Vive Kielce, nie chce większej pensji od tej, jaką miał Niemiec (pięć tysięcy euro). Kontrakt łączy strony tylko do jesieni, a o przyszłości będzie decydował nowy zarząd, który federacja wybierze w październiku. Sytuacja wygląda tak, że Dujszebajew pracę w Kielcach mógłby łączyć z prowadzeniem innej reprezentacji, chętni na pewno szybko by się zgłosili. Szkoda byłoby do tego dopuścić, bo po pięciu miesiącach jego pracy z Polską już widać efekty. My jeszcze nic pod wodzą Dujszebajewa nie wygraliśmy, ale wyraźnie uwalniany jest potencjał zespołu. Nie ma już meczu, w którym byśmy nie kontrowali, wreszcie podnosimy skrzydła, których brakowało nam nawet w najlepszych czasach Bogdana Wenty (w obu tych elementach wypadliśmy praktycznie tak samo jak Duńczycy), próbujemy nowinek i robimy to z coraz lepszym skutkiem, na pewno lepiej niż za Bieglera, rozgrywamy liczebne przewagi. Tu nie chodzi o to, żeby za chwilę ktoś komuś dyktował nieprzystępne warunki. Ale docenić trenera i przekonać, że chce się z nim wiązać przyszłość, po prostu trzeba.

3. Zejdź nam z oczu, Gudmundurze

Najbardziej utalentowane i utytułowane pokolenie w historii polskiej piłki ręcznej zdobyło trzy medale mistrzostw świata - srebrny w 2007 roku oraz brązowe w 2009 i 2015 roku. Medale innych wielkich imprez do tej pory były najwyżej na wyciągnięcie ręki. Ale tę rękę w ostatniej chwili odsuwał Gudmundur Gudmundsson. Islandzki trener na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku poprowadził reprezentację swego kraju do ćwierćfinałowego zwycięstwa nad Polską. Dwa lata później znów był górą w starciu z Bogdanem Wentą - tym razem w meczu o brąz mistrzostw Europy. Teraz Gudmundsson prowadzi Danię i choć jest ona potęgą szczypiorniaka (w historii MŚ wywalczyli cztery, a w historii ME - sześć medali), to dopiero pod jego wodzą zdobędzie swój pierwszy medal olimpijski. My o swój musimy dalej walczyć. Dobrze, że wciąż mamy szansę i - gorzki żart - dobrze, że teraz Gudmundsson nie może poprowadzić reprezentacji Niemiec, z którą zagramy o brąz. Ale - uwaga - tam stanowisko trenera obsadził inny Islandczyk, Dagur Sigurdsson.

Joanna Jóźwik stoczy walkę z wiatrakami? Kim są rywalki Polki w finale? [ZDJĘCIA]