Rio 2016. Pięciobój nowoczesny. Katner: Oktawia Nowacka napędzona. Może wygrać

- Oktawia wygrywała już Puchary Świata. Jeśli teraz jej organizm wytrzyma, to igrzyska też może wygrać - mówi Zbigniew Katner, trener Oktawii Nowackiej i wiceprezes Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego. Polka prowadząca po pierwszej konkurencji w piątek będzie walczyła w Rio o olimpijski medal




Oktawia prowadzi po rundzie rankingowej w szermierce i pływaniu, choć oficjalnie wyniki z tych konkurencji zostaną zsumowane po szermierczej rundzie bonusowej, która odbędzie się o godz. 19. O 20.30 początek jazdy konnej, a finał - bieg na 3200 m w czterech 800-metrowych okrążeniach ze strzelaniem na początku - wystartuje o 23.00 czasu polskiego.

Łukasz Jachimiak: Oktawia Nowacka prowadzi w rywalizacji pięcioboistek po szermierce, a kibice zastanawiają się - jest szansa na medal, czy za zawodniczką już to, w czym się specjalizuje? Pójdzie za ciosem, czy nie pozwoli jej na to niedawna kontuzja? Może pan spróbować rozjaśnić sytuację?

Zbigniew Katner: Na pewno nie można powiedzieć, że w szermierce Oktawia jest dobra, a w innych konkurencjach już nie. Kontuzja może mieć znaczenie, bo jej leczenie trwało pół roku, więc trening wytrzymałościowy nie wyglądał tak, jak wyglądać powinien. To może mieć wpływ na bieg. Ale nadzieja jest, bo tu nie będzie żadnych eliminacji, w tym jednym wyścigu ona sobie może poradzić.

Bieg nie jest jej słabą stroną, prawda?

- Na pewno nie jest. W ogóle ciężko taką wskazać. Zawodnicy na tak wysokim poziomie są równi we wszystkim. Oktawia może coś lubi trochę bardziej, a coś mniej.

Szermierkę lubi bardziej?

- Lubi, jest w niej mocna, zawsze robi w niej dużo punktów. Ale też dobrze pływa, a nawet bardzo dobrze, biegać również potrafi. Teoretycznie jej najgorszą konkurencją jest jazda konna. Sumując jest tak, że Oktawia wygrywała już Puchary Świata. Jeśli teraz jej organizm wytrzyma, to igrzyska też może wygrać.

Ostatnie zgrupowanie przed igrzyskami, już z normalnym treningiem, pokazywało, że forma idzie w górę?

- Tak było. Jeździłem z nią na wszystkie zgrupowania, widziałem, że dyspozycja idzie w górę. Pod koniec przyszła nadzieja, że te treningowe zaniedbania wymuszone przez kontuzję będą miały mniejsze znaczenie niż się obawialiśmy. Wiadomo, że organizmu całkiem oszukać się nie da. Szermierka jest tą konkurencją, gdzie liczy się szybkość, a nie wytrzymałość, w biegu będzie już inaczej. Ale np. w pływaniu kontuzja w ogóle nie przeszkodziła, tu przygotowania szły normalnym trybem i to trzeba wykorzystać. Biegu się trochę boję, chociaż próbuję się uspokajać, tłumacząc sobie, że to tylko cztery okrążenia po 800 metrów przedzielone seriami strzeleckimi. Może te cztery odcinki okażą się takimi małymi interwałami, z którymi Oktawia sobie poradzi.

Może wypracować sobie wcześniej znaczną przewagę?

- Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to tak. Mam nadzieję, że po jeździe konnej, jeśli ona nie przewróci klasyfikacji do góry nogami, będę dużo spokojniejszy. Oktawia dobrze biega, gdyby nie ta kontuzja, to naprawdę teraz perspektywa byłaby świetna. Ostatnie pół roku to było dużo nerwów. Ale od mistrzostw Europy w Sofii, które były na początku lipca, ona podjęła normalny trening, robiła go przez miesiąc. Może na ten jeden występ to wystarczy. Na pewno serce do walki ma wielkie, na dystansie da z siebie wszystko. Potrafi to robić, może organizm wytrzyma.

Dlaczego tej kontuzji nie dało się wyleczyć szybciej? Musiała męczyć zawodniczkę aż przez pół roku?

- Niestety, to było naderwanie więzadła i ścięgna w stopie. Gdyby to było zerwanie czy złamanie, to w miesiąc by się wyleczyło i byłby spokój. A tak kilka razy miało już być dobrze, Oktawia wznawiała treningi, żeby za chwilę znów przerywać, bo stopa wysiadała. Od zgrupowania w Colorado Springs w styczniu aż do czerwca tak to wyglądało. W marcu wystartowała w Pucharze Świata w Rio, wygrała eliminacje, ale już na szermierce musiała się wycofać, bo znów stopa zaczęła boleć.

Z jednej strony nadzieja, z drugiej niepewność - co jest w panu silniejsze?

- Myślę, że szermierka Oktawię napędziła, otworzyła jej drogę do medalu, i że ona to utrzyma. Znam ją dobrze, przyszła do nas, do Legii, będąc w drugiej klasie gimnazjum. Pracujemy razem już ponad 10 lat i naprawdę czuję, że olimpijskie podium jest w jej zasięgu. Stawiam, że Oktawia zdobędzie medal. Z tymi czterema kółkami 800-metrowego sobie poradzi.

O ile nie wylosuje wcześniej jakiegoś szalonego konia.

- Na szczęście rzadko już się dzieje tak, jak to było w przypadku Marcina Horbacza, gdy na igrzyskach w Atenach w 2004 roku jego koń w ogóle nie chciał skakać [Polak po trzech konkurencjach zajmował drugie miejsce, a po jeździe konnej spadł na ostatnią, 32. pozycję].

Horbaczowi koń zabrał medal, Arkadiuszowi Skrzypaszkowi dał, więc chyba wszystko się wyzerowało?

- Skrzypaszkowi złoto w Barcelonie to dało w sumie nawet kilka koni, bo on przeskoczył z ósmego miejsca. Ale od kilku lat wszystkie konie na igrzyskach są już raczej tej samej klasy. Jak jeździec nie przeszkodzi, to nic dziwnego się nie wydarzy.

Oktawia Nowacka. Kim jest sensacyjna liderka pięcioboju nowoczesnego? [ZDJĘCIA]