Igrzyska olimpijskie Rio 2016. Piłka ręczna. Półfinał Polska -Dania, mecz jak marzenie

28 : 29
Informacje
Turniej mężczyzn - Półfinały
Sobota 20.08.2016 godzina 01:30
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
1 Dogr
Wynik
Polska
15
10
3
28
Dania
16
9
4
29
Noc zwycięstwa nad Chorwacją była piękna, ale krótka. - Niczego jeszcze nie zdobyliśmy, chcemy więcej - zapowiadają Polacy. W nocy z piątku na sobotę o 1.30 półfinał z Danią, najważniejszy mecz dla tego pokolenia piłkarzy ręcznych
Piotr Wyszomirski rozdwoił się w bramce, a potem, jak to opisał Sławomir Szmal, wzbił się ponad niebo. Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski szaleli w ataku. Polacy byli skuteczni pod bramką Chorwatów, pod swoją bronili wszyscy za jednego, jakby w ten jeden wieczór się rozstrzygało, jak Polska zapamięta to utytułowane w mistrzostwach świata, ale na igrzyskach dotąd niespełnione pokolenie. A gdy już przypilnowali przewagi nad Chorwatami, wygrali 30:27 i awansowali do półfinału, trener Tałant Dujszebajew fiknął z radości na plecy. I ogłosił: "Zaczął się nowy turniej, nowe marzenia".

Dujszebajew plan na świętowanie awansu miał taki: - Obejrzę wideo, potem obejrzę jeszcze jedno wideo, zrobimy analizę, na tym minie kilka godzin i potem już będzie trening - zapowiadał, odjeżdżając z hali do wioski olimpijskiej. W czwartek zabronił piłkarzom ręcznym wychodzić poza wioskę na wywiady. Właściwie - nie tyle zabronił, co uświadomił: Duńczycy grali swój ćwierćfinał 3,5 godziny przed wami, taką mają przewagę w regeneracji, zróbcie co się da, żeby odpoczywać lepiej niż oni. A piłkarze z Dujszebajewem w takich sprawach nie zadzierają, nawet jeśli przy okazji mrugną porozumiewawczo okiem. Dujszebajew schodzi z treningów spocony jak oni, gra z nimi przy linii podczas meczu (w ćwierćfinale był już naprawdę bardzo bliski przestawienia jednego Chorwata, który tak się ustawił na boisku, że zasłaniał mu widok), spala się w pomeczowych tyradach. W kadrze krąży anegdota o tym, jak drużyna wracała z nieudanych przedolimpijskich sparingów w Katarze i mijała już któraś godzina wspólnej podróży, a trener dalej nie odezwał się do nikogo. - Panowie, kto na ochotnika, żeby powiedzieć Tałantowi, że to tylko sport? - zapytał któryś z kadrowiczów.

Ale nie, to nie jest tylko sport, ani dla niego, ani dla nich. Dujszebajew chwilę po tym, jak wprowadził Polskę do półfinału igrzysk - 40 lat po jedynym olimpijskim medalu piłkarzy ręcznych, brązie z Montrealu - przestawił się już na tryb: mecz z Danią. Pytania po meczu zbywał krótkimi odpowiedziami, a potem ruszył biegiem do autobusu. Dla takich wieczorów zaryzykował kilka miesięcy temu i przejął kadrę po Michaelu Bieglerze, mimo że miał mało czasu by do igrzysk odmienić drużynę rozbitą w Euro 2016 przez Chorwatów. Odmieniać ją musiał jeszcze podczas olimpijskiego turnieju: po złym początku, a potem po koszmarnym finale rundy grupowej, gdy Polacy przegrali ze Słowenią i awans musieli im ratować Niemcy. Zdążył, odmienił, wygrał, jest w półfinale. Nie było tam żadnej polskiej drużyny od czasów srebnych piłkarzy Janusza Wójcika z Barcelony. Czyli od blisko ćwierć wieku. Dłużej niż trwała polska susza w piłkarskiej Lidze Mistrzów.

Dla muszkieterów Dujszebajewa to też nie jest tylko sport, mimo tych porozumiewawczych mrugnięć. Oni od dawna upatrzyli sobie Rio jako miejsce, w którym bedą mieli szansę pomścić swoje olimpijskie niepowodzenia. Czy pod wodzą Bogdana Wenty, czy Michaela Bieglera, potrafili zdobywać medale mistrzostw świata, zostawiali historie wspominane latami. Ale z igrzyskami, po dwóch podejściach pod wodzą Wenty, byli nierozliczeni. W Pekinie 2008, u szczytu karier, odpadli w ćwierćfinale z Islandią po meczu bez historii i bez atmosfery, rozgrywanym w niemal pustej hali, w takiej ciszy jakby to był mecz na szkolnym eskaesie, a nie igrzyskach. Potem do Londynu 2012 w ogóle się nie zakwalifikowali. To były ich dwie wielkie zadry, Karol Bielecki i Sławomir Szmal jeszcze przed Euro 2016 opowiadali w wywiadach dla Sport.pl o tym, że Rio to zapewne ich ostatni tak wielki cel w karierze. Opowiadali z optymizmem, to był czas entuzjazmu po medalu mistrzostw świata w Katarze. Ale potem na drużynę zaczęły spadać mocne ciosy.

Euro 2016 miało być benefisem tej drużyny przed własną publicznością, a skończyło się klęską z Chorwacją, również w ćwierćfinale, aż 23:37. Igrzyska zaczęły się od falstartu z Brazylią i Niemcami, faza grupowa zmieniła się w drogę przez mękę. Gdy Bartosz Jurecki udzielał wywiadów po awansie do półfinału i mówił: to jeszcze nic, chcemy więcej, zerkał jednocześnie co chwila na monitor w strefie wywiadów, na powtórki najlepszych akcji meczu. Gdy dwa dni wcześniej Polacy szli tędy po porażce ze Słowenią, na powtórki nie patrzyli. Najchętniej w ogóle nie podnosiliby głów, tak bolało.

Zabolało też coś, czego wcześniej ta drużyna tak nie doświadczała: ostra krytyka. Po klęsce z Chorwacją w Euro 2016, po nieudanym początku turnieju olimpijskiego. Jeden z najlepszych zawodników tej drużyny udzielając po zwycięstwie nad Chorwatami wywiadu, zaglądał jednocześnie do wiadomości w telefonie. - Dużo gratulacji? - Tak, od prawdziwych przyjaciół - odpowiedział. Nie od jedyny dawał w ostatnich dniach do zrozumienia, że drużyna czuje się niektórymi komentarzami skrzywdzona.

Ale może i tego poczucia wspólnej krzywdy piłkarze Dujszebajewa potrzebowali, żeby - jak mówił Karol Bielecki - zespół zaczął razem pracować. - Żeby wszyscy sobie zaufali. My jesteśmy taką drużyną, która potrafi i wznieść się na wyżyny, i zagrać tragicznie. Z Chorwacją zagraliśmy najlepszy mecz turnieju - mówił Bielecki. Ta reprezentacja rzeczywiście najlepiej gra wtedy, gdy ją skreślą albo gdy jej nie docenią. Medale mistrzostw świata zwykle zdobywała z zaskoczenia. Fundowała kibicom thrillery, a rywali łapała w pułapki. W środę zastawiła taką na Chorwatów. Oni byli zwycięzcą grupy, pokonali w niej Francuzów. A Polska wyszła z czwartego miejsca, cierpiąc. Chorwaci poczuli się mocniejsi i to ich zgubiło.

W półfinale kluczowe będzie, by skoncentrować się tak jak przed meczem z Chorwatami, wpaść w ten sam trans. Dania nigdy jeszcze nie grała w półfinale igrzysk, ale jest potęgą. W ostatnich pięciu latach była mistrzem i wicemistrzem Europy, dwa razy wicemistrzem świata. Słowenię, przeciw której Polacy byli bezradni, pokonała w ćwierćfinale siedmioma bramkami. - Na kogo byśmy nie trafili, byłoby tak samo trudno. Zdecyduje to, kto będzie tego dnia w lepszej formie. Musimy od pierwszych minut pokaać czego chcemy - mówi Bielecki. On gra w Rio tak, jakby mu ubyło lat. To jego najlepszy reprezentacyjny turniej od kiedy wrócił do sportu po stracie oka. Jest w Rio liderem strzelców. Chorwatom rzucił 12 goli na 15 prób. Prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych z 45 bramkami, ma o jedną więcej od Duńczyka Lasse Svana. A kolejny Duńczyk, Mikkel Hansen, jest na czwartym miejscu z 36 bramkami.

Bielecki, jedna z twarzy tego pokolenia piłkarzy ręcznych, patrzy też na mecz z Danią jako na kolejną szansę, by w Polsce przedłużyć boom na ten sport i tym razem już go nie zmarnować.

-Gdybyśmy wykorzystali wszystkie szanse jakie dawała moda na piłkę ręczną po medalu z 2007 roku, to mielibyśmy dziś tysiące młodych ludzi którzy grają w ten sport, jak w Chorwacji, mielibyśmy cały zastęp nowych twarzy w kadrze. A my bazujemy na tym samym szkielecie od 10 lat. Mieliśmy mnóstwo dobrych zawodników i też nie zostało to wykorzystane - mówi Bielecki. - Na szczęście los daje nam kolejne szanse i może wreszcie zbudujemy w Polsce porządną piłkę ręczną.



Tatuaże sportowców w obiektywach fotoreporterów. Niektóre zachwycają, wśród nich jest tatuaż Polki [ZDJĘCIA]