Rio 2016. Lekkoatletyka. Sędziowie uznali protest Amerykanek! Powtórzyły bieg i weszły do finału z najlepszym czasem

W eliminacjach sztafet 4x100 m kobiet Amerykanki zgubiły pałeczkę. Gdy wydawało się, że wielka sensacja stała się faktem i jednych z głównych faworytek nie zobaczymy w finale, sędziowie uznali protest, który dał im jeszcze jedną szansę na awans. Obrończynie tytułu bezlitośnie to wykorzystały.
Bieg eliminacyjny Amerykanki rozpoczęły znakomicie. Tianna Bartoletta do pierwszej zmiany dobiegła pierwsza. Potem przewagę powiększyła jeszcze Allyson Felix. Wicemistrzyni olimpijska na 400 m tuż przed przekazaniem pałeczki English Gardner potknęła się i wypuściła ją z rąk. Zrozpaczone Amerykanki dokończyły bieg, ale zajęły w nim ostatnie miejsce.

Po wyścigu Felix długo dyskutowała z koleżankami. Zawodniczka zwróciła uwagę, że podczas przekazywania pałeczki koleżance przeszkodziła jej Brazylijka. Amerykanki postanowiły więc złożyć protest. Sędziowie go uznali i postanowili dać im jeszcze jedną szansę. Brazylijki zostały zdyskwalifikowane.

Amerykanki w samotnym biegu walczyły o pobicie czasu Chinek i Kanadyjek, które z czasem 42.70 zajmują dwa ostatnie miejsca gwarantujące występ w sobotnim finale. Jak nie trudno się domyślić ta sztuka im się udała. Rekordzistki świata weszły do finału z najlepszym czasem - 41.77 - i są faworytkami finału.



Polscy siatkarze załamani po klęsce w Rio[ZDJĘCIA]




Więcej o: