Igrzyska olimpijskie Rio 2016. Piłka ręczna. Polska-Chorwacja 30:27 w ćwierćfinale. Karol Bielecki: - Traktuję półfinał z Danią jak jeden z tysięcy meczów w karierze. Jako mecz do wygrania

- Potrzebowaliśmy takiego wieczoru, żeby zespół zaczął razem pracować, żeby wszyscy sobie zaufali. My jesteśmy taką drużyną, która potrafi i wznieść się na wyżyny, i zagrać tragicznie. Z Chorwacją zagraliśmy najlepszy mecz turnieju - mówił po awansie do półfinału Karol Bielecki, najlepszy strzelec drużyny
Bohaterem ćwierćfinału był Piotr Wyszomirski, ale polskim bohaterem całego turnieju jest na razie Karol Bielecki. Lider klasyfikacji strzelców, niezawodny wtedy gdy innym drżą ręce, wykonawca rzutów karnych, piłkarz na każdą okazję w ataku. Nie udał mu się właściwie tylko mecz ze Słowenią, jedyny w którym miał skuteczność poniżej 50 procent. Chorwatom Bielecki rzucił 12 goli na 15 prób. To jego drugi dwucyfrowy wynik w turnieju, po 10 golach z Niemcami. Piątkowe półfinałowe starcie Polaków z Duńczykami to będzie też pojedynek snajperów. Bielecki prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych z 45 bramkami, ma o jedną więcej od Lasse Svana, a kolejny Duńczyk, Mikkel Hansen, jest na czwartym miejscu z 36 bramkami.

Paweł Wilkowicz: Grasz w Rio jakby ci ubyło lat. Tak jak w najlepszych momentach przed kontuzją.

Karol Bielecki: Wiesz jak to jest w życiu. Raz lepiej, raz gorzej. Na szczęście z formą trafiłem i pomagam zespołowi na tyle, na ile mnie stać.

Czekaliście długo, ale najlepsza forma przyszła w najważniejszym momencie.

Ten mecz wyglądał tak jak trener przewidział i zaplanował. Z tego się cieszymy. Cieszę się też, że w tym miałem swój udział. Udawało mi się trafiać, sytuacje były, szedłem zdecydowanie. Zagraliśmy konsekwentnie, mądrze, obroniliśmy przewagę.

Dziś pierwszy raz w Rio graliście jak w transie, skoncentrowani od początku do końca.

Właśnie tak. Potrzebowaliśmy takiego wieczoru, żeby zespół zaczął razem pracować, żeby wszyscy sobie zaufali. Tak jest w sporcie: raz jest beznadziejnie, a potem się odmienia. My jesteśmy takim zespołem, który potrafi się wznieść na wyżyny, ale potrafi też zejść bardzo nisko i zagrać tragicznie. Wszystko już przeżyłem. Tak się złożyło, że najlepszy mecz zagraliśmy wtedy, gdy tego potrzebowaliśmy najbardziej. To nam dało awans do czwórki, ale teraz studzimy głowy. Nie ma się co podniecać, bo jeszcze nic nie mamy.

Półfinał to mało?

Ważnych meczów było wiele, już kilka lat gram, traktuję półfinał jako jeden z tysięcy meczów w karierze: jest do wygrania. Musimy go tylko znów dobrze zaplanować taktycznie i wykonać plan jak z Chorwacją.

Na Chorwatów nastawialiście się szczególnie, po tym fatalnym meczu którym zakończyliście Euro 2016 w Polsce?

Nie, po prostu poczuliśmy, że wszystko nam się układa jak trzeba. Nawet to że nie było Michała Jureckiego i oni już się zdekoncentrowali, to że nas pokonali w Krakowie czternastoma bramkami. I tak dalej, krok po kroku. To w nich zbudowało pewność siebie, która ich zgubiła.

Osiem lat temu w Pekinie, będąc wśród faworytów turnieju, odpadliście w ćwierćfinale z Islandią po smutnym meczu, w pustej hali. Teraz nie dość że jesteście w półfinale, to jeszcze po meczu który będzie wspominany długo, przy ogłuszającym dopingu.

Pekin był dawno, byliśmy inną drużyną, mieliśmy trochę mniej lat, byliśmy w innej sytuacji. Teraz mamy dużo większe doświadczenie, piszemy nową historię. W Pekinie mieliśmy też dużo innych problemów.

Jakich?

Jakichś tam. To było dawno. Było, minęło. Teraz myślimy o meczu z Duńczykami. Na kogo byśmy nie trafili w półfinale, byłoby tak samo trudno. Zdecyduje to, kto będzie tego dnia w lepszej formie. Mam nadzieję że będziemy równie mocno skoncentrowani jak w meczu z Chorwatami i od pierwszych minut pokażemy czego chcemy. Nie czujemy zmęczenia, moglibyśmy od razu zagrać kolejny mecz. Poza kontuzją Michała nie mamy żadnych problemów.

Ten rok to huśtawka: Euro miało być szansą na przedłużenie boomu na piłkę ręczną, który powrócił po medalu MŚ w Katarze, ale skończyło się spektakularną porażką. Przyszło zwątpienie, a teraz znowu będzie szaleństwo.

Gdybyśmy wykorzystali wszystkie szanse jakie dawała moda na piłkę ręczną po medalu z 2007 roku, to mielibyśmy dziś tysiące młodych ludzi którzy grają w ten sport, jak w Chorwacji, mielibyśmy cały zastęp nowych twarzy w kadrze. A my bazujemy na tym samym szkielecie od 10 lat. Mieliśmy mnóstwo dobrych zawodników i też nie zostało to wykorzystane. Na szczęście los daje nam kolejne szanse i może wreszcie zbudujemy w Polsce porządną piłkę ręczną.

Szalona radość Tałanta Dujszebajewa!

Nasz wielki bohater w meczu ćwierćfinałowym: Nie chcę obrażać Chorwatów, ale...

Dujszebajew zdradził plan na świętowanie awansu

Dujszebajew komentuje sensacyjne zwycięstwo

Dujszebajew jest szarlatanem. Jak on to wszystko wyliczył?!

Były lider reprezentacji, medalista mistrzostw świata, wszystko przewidział!

"W takiej formie nasi piłkarze ręczni wygraliby z USA w siatkówkę". I ten komentarz Siódmiaka! Twitter oszalał!