Rio 2016. Siatkówka plażowa. Dla Polaków koniec dyskoteki. Brzostek i Kołosińska odpadły w 1/8 finału

Polacy schodzą z jednej z największych scen w Rio: z Copacabany. Monika Brzostek i Kinga Kołosińska odpadły w 1/8 finału turnieju siatkówki plażowej, jako ostatnia polska para. Jest czego żałować
Z jednej strony ocean i wojskowe fregaty pilnujące igrzysk. Z drugiej Avenida Atlantica, szeroka jak autostrada i wiecznie zapchana samochodami. Bary, palmy ze spadającymi kokosami, tłum ludzi, a w środku jeden z największych stadionów, jaki kiedykolwiek stanął przy boisku do siatkówki plażowej. Wysoki na kilkadziesiąt metrów, mieszczący 12 tysięcy widzów. Noc w noc pustoszeje jako jeden z ostatnich stadionów igrzysk, po wielkiej siatkarskiej dyskotece, z głośną muzyką, sambą i reflektorami punktowymi.

Gdy Monika Brzostek i Kinga Kołosińska grały tu w 1/8 finału z niepokonanymi w turnieju Australijkami Louise Bawden i Taliquą Clancy, dochodziła już północ, a trybuny były bardziej zapełnione niż na lekkoatletyce z Boltem.

OIimpijska plaża - historia sukcesu

Siatkówka plażowa właśnie kończy 20 lat na igrzyskach i to jest opowieść o sukcesie. Żaden z młodych sportów olimpijskich nie odniósł tak wielkiego. Plażówka olimpijska to co cztery lata pełne trybuny, najatrakcyjniejsze miejsca, najbardziej rozchwytywane bilety, obowiązkowe wizyty polityków odwiedzających igrzyska. - Nigdy nie grałyśmy przed taką publicznością, nigdy nie dostawałyśmy takiego wsparcia, tylu esemesów - mówi Monika Brzostek. Cztery lata temu siatkówka plażowa była na tonach piasku zwiezionych pod Pałac Buckingham. Teraz jest w domu: stadion trafił na plażę, która się w cieplejsze miesiące zapełnia boiskami do siatkówki. Bilety na wszystkie mecze od ćwierćfinału do finału są już od dawna sprzedane.

Cztery lata temu w igrzyskach debiutowała pierwsza polska para, Mariusz Fijałek i Grzegorz Prudel. A teraz zagrały już trzy. Fijałek i Prudel, Piotr Kantor i Bartosz Łosiak oraz Brzostek i Kołosińska.

Ćwierćfinały bez Polaków

W Londynie Fijałek i Prudel mieli piłkę meczową w ćwierćfinale. W Rio ćwierćfinały będą bez Polaków. Dwie męskie pary odpadły po barażach kończących rundę grupową, a w nocy w soboty na niedzielę przegrały Brzostek i Kołosińska, które awansowały z grupy po świetnej grze. 1/8 finału zaczęły znakomicie, wygrały pierwszego seta. W drugim jednak Australijki zbudowały przewagę, Polki zaczęły się denerwować i przegrały 21:15, 16:21, 11:15. Zajmą w turnieju dziewiąte miejsce. - W drugim i trzecim secie nasze rywalki bardzo dobrze przyjmowały, nie miały problemów z kończeniem akcji, zaczęły też lepiej serwować. I przewaga rosła. Niestety - mówiła Brzostek. - Dziewczyny zaczęły zagrywać piłki, na które nie potrafiłyśmy znaleźć odpowiedzi - dodawała Kołosińska. - Apetyty wzrosły po pierwszym wygranym secie, więc jest niedosyt. Od pewnego momentu zaczęłyśmy mocniej myśleć o tym, żeby nie popełnić błędu, niż żeby zdobyć punkty - tłumaczyła Brzostek. Bilety powrotne mają wykupione na czwartek, dzień po kobiecym finale. Ale zostają tu już tylko jako turystki.



Zjawiskowe kaski chińskich kolarzy torowych [ZDJĘCIA]