Sport.pl

Rio 2016. Niesamowity wyczyn Katie Ledecky. Cicha królowa pływalni

19-letnia Amerykanka poprowadziła swoją drużynę do zwycięstwa w finale sztafety 4x200 stylem dowolnym. Katie Ledecky na ostatniej zmianie była szybsza od rywalek o ponad dwie i pół sekundy. To jej trzecie złoto na tych igrzyskach.
Gdy Ledecky, nazywana przez rodaków "królową stylu dowolnego", wskakiwała do basenu na ostatniej zmianie, Amerykanki przegrywały o 0,89 sekundy. Kiedy dotknęła ściany po raz ostatni, miała 1,84 sekundy przewagi. To jej trzecie złoto na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, wcześniej wygrała indywidualne zawody w kraulu na dwóch dystansach: 200 i 400 metrów. Do tego zgarnęła też srebro w sztafecie 4x100m.

19-latka to maszyna do wygrywania i bicia rekordów świata - potrafi wygrywać i na długich, i na krótkich dystansach. To rzecz niebywała, wygrać złoto na 200, 400 i 800 metrów udało się tylko jednej olimpijce - w 1968 roku Amerykance Debbie Meyer.

Pierwsze złoto na igrzyskach Ledecky zdobyła cztery lata temu w Londynie na 800 metrów. Chińska rywalka oskarżyła ją wtedy o doping, a wówczas 15-latka odpowiedziała spokojnie: - Totalna bzdura. Sporo pracowałam, aby osiągnąć ten wynik. Dążyłam do tego krok po kroku realizując krótkoterminowe i długoterminowe cele.

Jeśli obroni tytuł na 800 metrów, może zostać trzecią Amerykanką, która zdobędzie cztery złote medale na jednych igrzyskach, ale nie ma takiego statusu gwiazdy jak Michael Phelps. Wciąż jest amatorką, ćwiczy po auspicjami uniwersytetu Stanford, więc nie może podpisywać kontraktów reklamowych. - W rok mogłaby zarobić od 3 do 5 milionów dolarów - mówili eksperci od marketingu sportowego po mistrzostwach świata w Kazaniu na których zdobyła pięć złotych medali. Teraz zapewne wartość marketingowa pływaczki wzrosła co najmniej dwukrotnie.

Wydaje się jednak, że na razie Ledecky nie pcha się specjalnie na afisz. W wywiadach wciąż mówi o tym, że cieszy się ze zrealizowania celów, a po środowym wyścigu sztafetowym stwierdziła tylko, że to była "dobra zabawa". - Uśmiechałyśmy się cały czas - przed, w trakcie i po wszystkim - mówiła, cytowana przez "New York Timesa". Jej koleżanki z kadry dziwiły się przed igrzyskami, że tak utytułowana zawodniczka w kraju jest kompletnie nierozpoznawalna. - To uczucie, gdy ktoś prosi się o zdjęcie wielokrotną rekordzistkę świata. Bez niej - pisała Maya DiRado.





Wyczyn Ledecky w sztafecie nie był jedynym wspaniałym występem Amerykanki na tych igrzyskach. 19-latka wygrała pierwsze swoje złoto na igrzyskach demolując rywalki na 400 metrów z przewagą pięciu sekund, ale być może większym wyczynem były zawody na dwa razy krótszym dystansie. Ledecky ścigała się ze Szwedką Sarą Sjostrem i na ostatnim basenie wyraźnie traciła siły, zjeżdżała z toru pływania w bok, ale na ostatnich metrach w piorunującym stylu utrzymała prowadzenie, które - wydaje się - na moment przejęła rywalka. - To bolało, byłam bliska zwymiotowania. Ale chyba się zdenerwowałam na siebie, że tak to wygląda i przyspieszyłam. Uznałam, że to musi boleć - mówiła Ledecky, co Amerykanie uznali za dowód, że nastolatka jest prawdziwą, niezniszczalną mistrzynią.

Najbardziej niezwykli sportowcy, którzy startują w Rio