Sport.pl

Rio 2016. Klątwa Leśnodorskiego trwa. Kolejną ofiarą Serena Williams

Bogusław Leśnodorski, właściciel Legii Warszawa w roli kibica wybrał się na igrzyska olimpijskie w Rio. Problem w tym, że gdzie się nie pojawi przynosi pecha. A to polskim zawodnikom, a to Serenie Williams. Klątwa Leśnodorskiego trwa
Swoją wizytę po arenach igrzysk Bogusław Leśnodorski rozpoczął od zmagań w judo.





Artela Podolak już w pierwszej walce zakończyła swój udział w turnieju judo w kategorii do 57 kilogramów. Po dogrywce przegrała z Chen-Ling Lien z Tajwanu. Właściciel Legii ruszył na kolejne areny.

Padło na zmagania szermiercze. Leśnodorski przyszedł na pojedynek 1/8 finału w którym Małgorzata Kozaczuk walczyła z Azzą Besbes z Tunezji. Polka rundę wcześniej gładko wygrała z Chinką Schen Chen, która była jedną z faworytek do medalu. Niestety, Kozaczuk z Tunezyjką przegrała 15:12.





Leśnodorski z szermierki przerzucił się na pływanie. Zobaczył występ Michaela Phelpsa, ale przyszedł na olimpijski basen kibicować Katarzynie Baranowskiej i Janowi Świtkowskiemu. Efekt? Przewidywalny, Baranowska zajęła dalekie miejsce w eliminacjach, a Świtkowski nie zakwalifikował się półfinału na 200 metrów stylem motylkowym. Zabrakło mu.. 0,01 s.









Właściciel Legii zorientował się, że w kieszeni nosi żabę i przynosi sportowcom pecha. Przełamaniem miał być deblowy pojedynek Marcina Matkowskiego i Łukasza Kubota. Niestety, nie awansowali do ćwierćfinału. Polacy w dwóch setach przegrali z Roberto Bautistą i Davidem Ferrerem.





Właściciel Legii położył się spać będąc świadkiem kolejnej porażki w Rio. Ale wstał z nadzieją, że kolejny dzień będzie bardziej szczęśliwy.





Leśnodorski wybrał się na mecz piłkarzy ręcznych, podopieczni Tałanta Dujszebajewa mierzyli się z Niemcami. Niestety, kolejny dzień to kolejna porażka. Przegraliśmy 29:32, nasze szansę na wyjście z grupy się oddaliły, a Bogusław Leśnodorski znów był świadkiem biało-czerwonego smutku.

Nie jest jednak tak, że właściciel Legii przynosi pecha tylko polskim sportowcom. Na zakończenie dnia trafił na mecz Sereny Williams. Faworytka do złotego medalu, a jakże, przegrała z Eliną Switoliną.





W Rio zrobiło się bardzo gorąco. Fotoreporter Reutersa nie mógł się powstrzymać [ZOBACZ ZDJĘCIA]