Igrzyska w Rio. Chwila grozy w centrum prasowym. Zabłąkana kula przeszyła dach namiotu

Zabłąkana kula przeszyła dach namiotu prasowego w Deodoro, gdzie odbywają się zawody w jeździectwie. Nikomu nic się nie stało, ale dziennikarze byli przerażeni. I pytają o to, czy gospodarze są w stanie zapewnić im właściwe bezpieczeństwo podczas igrzysk.
Sobota, godzina 13 lokalnego czasu. Dziennikarze w centrum prasowym w Deodoro przygotowują materiały z zawodów w jeździectwie, gdy nagle przez dach wpada do namiotu zabłąkana kula. Rozrywa poszycie i spada obok jednego z dziennikarzy. Nikomu nic się nie stało. Ale mogło dojść do tragedii.

- Siedzieliśmy i pracowaliśmy i nagle usłyszeliśmy huk - opowiada Sarah Thunholm ze szwedzkiej federacji jeździeckiej. - Nie wiedziałam, co jest grane. Myślałam, że po prostu coś spadło.

To coś to była kula, którą potem znaleźli dziennikarze. Natychmiast poinformowali o zdarzeniu ochroniarzy.

Nieopodal centrum prasowego jest baza wojskowa. To tam mogła zostać wystrzelona kula, która przeszyła dach namiotu. Miejscowe służby ochrony poinformowały, że incydent będzie zbadany, a centrum prasowe prawdopodobnie zamknięte do odwołania.

Głośny huk można było też usłyszeć na setnym kilometrze wyścigu kolarskiego, w którym Rafał Majka zdobył brązowy medal. Była to jednak kontrolowana detonacja plecaka pozostawionego prawdopodobnie przez bezdomnego. To profilaktyczne działania miejscowej policji.



W Rio zrobiło się bardzo gorąco. Fotoreporter Reutersa nie mógł się powstrzymać [ZOBACZ ZDJĘCIA]