Igrzyska olimpijskie. Rio de Janeiro 2016. Siatkarze chcą złota

40 lat temu polscy siatkarze zostali mistrzami olimpijskimi. Tak jak obecna reprezentacja jechali na igrzyska jako mistrzowie świata. - Stać nas na medal i teraz - uważa Ryszard Bosek, złoty medalista z Montrealu. W niedzielę biało-czerwoni zmierzą się z Egiptem. Początek o godz. 20, relacja na żywo w Sport.pl.
Trudno znaleźć kraj, w którym siatkówka byłaby tak ważna jak w Polsce. Mimo to na olimpijski medal czekamy od 1976 r. Jedyny zdobyła w Montrealu drużyna Huberta Wagnera. Później najbliżej podium Polska była w 1980 r. w Moskwie, ale przegrała spotkanie z Rumunią o brąz. Na dwojgu poprzednich igrzysk, choć siatkarze byli wśród faworytów, kończyli turniej w ćwierćfinale.

Gdyby szukać analogii, w 1976 r. Polska zaczynała igrzyska jako mistrz świata, tak jak obecnie. Wtedy też przez dwa lata drużyna się zmieniła, ponieważ Wagner nie wziął do Kanady rozgrywającego Stanisława Gościniaka oraz Wiesława Czai i Aleksandra Skiby. W kadrze na Rio nie ma złotych medalistów sprzed dwóch lat: Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Pawła Zagumnego i Marcina Możdżonka. - Dlatego Polska jest mistrzem świata tylko z nazwy, bo drużyna jest całkiem inna - uważa Bosek, mistrz olimpijski. Jego zdaniem pamięć o ostatnim sukcesie przeszkadza Polakom, ponieważ następcy liderów za wszelką cenę starają się udowodnić, że nie są gorsi. - Szybkie znalezienie takich ludzi jak Wlazły, Winiarski i Zagumny jest niemożliwe nie tylko u nas. Wystarczy spojrzeć na Rosjan czy Brazylijczyków. Dlatego kadra Antigi musi zapomnieć o mistrzostwach świata - dodaje Bosek.

Brazylia, Rosja, USA jak Polska

Nie tylko Polska jest teoretycznie słabsza od tej, która dominowała dwa lata temu podczas mundialu. Brazylia od 2013 r. nie wygrała żadnej wielkiej imprezy, Rosja po igrzyskach w Londynie zbierała cięgi w MŚ, mistrzostwach Europy i Lidze Światowej. Amerykanie, którzy pracują w cyklu czteroletnim - od olimpiady do olimpiady, też nie są tak silni jak przed Pekinem - gdzie ograli wszystkich w wielkim stylu. W międzyczasie urosła Francja, a Włosi dzięki naturalizacji Osmany Juantoreny znów się liczą. - Oni zawsze dobrze wypadają na igrzyskach - przypomina Bosek. Jeśli do tych drużyn dodamy Polskę, to mamy grupę kandydatów do medali. Nie można odbierać szans Iranowi czy Argentynie, jednak jedni i drudzy odbiegają od światowej czołówki.

Polska od dwóch lat nie wygrała poważnego turnieju, bo trudno za taki uznać interkontynentalne kwalifikacje do igrzysk. Ostatnio była gospodarzami turnieju finałowego Ligi Światowej, ale nie udało się jej wyjść z grupy. Tyle że cztery lata temu jechała do Londynu jako triumfator LŚ, a przegrała w grupie z Australią, a w ćwierćfinale z Rosją. Trener Stéphane Antiga niezrażony twierdzi - jak 40 lat temu Wagner - że gra w Rio o złoto. - Trzeba mu zaufać. Mnie wystarczy jednak jakikolwiek medal - podkreśla Bosek.

W Rio grają o przyszłość dyscypliny

Sukces pomoże dyscyplinie w utrzymaniu popularności. Jest o to coraz trudniej, bo konkurencja rośnie w siłę. Piłkarze niezłym występem na Euro 2016 wywołali euforię, a coraz popularniejsi są piłkarze ręczni, też mierzący w olimpijski medal. Spadek zainteresowania siatkówką widać było w tegorocznej LŚ, kiedy podczas występu Polaków hale ani razu się nie zapełniły, co dwa, trzy lata temu było nie do pomyślenia. Nawet działacze PZPS w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że martwią się o przyszłość dyscypliny. Można nawet usłyszeć, że jeśli Polska nie wróci z Rio z medalem, kontrakt Antigi nie zostanie przedłużony.

Oczekiwania są ogromne, choć do igrzysk drużyna zakwalifikowała się dopiero w turnieju ostatniej szansy. Zawodnicy nie mieli czasu na regenerację. Poważne problemy ze zdrowiem mieli Fabian Drzyzga i Mateusz Mika. Obaj są mistrzami świata, a bez tego drugiego w pełni sił trudno liczyć na sukces. Formy długo szukali pozostali liderzy: Michał Kubiak i Bartosz Kurek. Niewykluczone, że ten ostatni straci miejsce w szóstce na rzecz Dawida Konarskiego. Antiga zabrał na igrzyska wszystkich najlepszych, ale kontrowersje wzbudziła jedna nominacja: zamiast będącego w życiowej formie Możdżonka do Brazylii poleciał rekonwalescent Piotr Nowakowski, który przez kilka miesięcy nie grał.

Polacy w niedzielę o godz. 20 zmierzą się z Egiptem, później zagrają kolejno z Iranem (we wtorek), Argentyną (w czwartek), Rosją (w sobotę) i Kubą (w poniedziałek). Do kolejnej fazy awansują cztery najlepsze drużyny, trudno sobie wyobrazić, żeby nie było wśród nich Polski. W drugiej grupie są Brazylia, Francja, Włochy, USA, Kanada i Meksyk. Jedna z czterech najlepszych drużyn będzie ćwierćfinałowym przeciwnikiem Polski. - Wszystko zależy od jednego meczu - mówi Antiga. A fachowcy podkreślają, że najważniejsze, by rywale bali się Polski, a nie Polska ich. Nawet bez gwiazd MŚ drużyna pokazała, że jest w stanie wygrać ze wszystkimi. - My powinniśmy ich wspierać. Najmocniej właśnie w trudnych momentach, tak jak teraz - apeluje Bosek.



W Rio zrobiło się bardzo gorąco. Fotoreporter Reutersa nie mógł się powstrzymać [ZOBACZ ZDJĘCIA]