Igrzyska olimpijskie. Ilu Rosjan w Rio?

Federacje pozwoliły na start w igrzyskach 240 rosyjskim sportowcom. Nie oznacza to jednak, że wszyscy wystąpią w Rio de Janeiro, bo ostateczną decyzję podejmie specjalna komisja MKOl.
- Jeśli 17-, 18-letniemu zawodnikowi trenerzy każą przyjmować doping, tłumacząc, że tak robi cały świat, mało kto postąpi inaczej. Odpowiadają za to najważniejsi ludzie w rządzie i sporcie - tak Witalij Stiepanow, mieszkający w USA były pracownik moskiewskiego laboratorium antydopingowego (RUSADA), opisuje w wywiadzie dla "Sport-Expressu" system dopingowy w rosyjskim sporcie. Stiepanow, jego żona Julia oraz Grigorij Radczenkow, były szef RUSADA, są dziś informatorami światowej agencji antydopingowej (WADA). W Rosji uchodzą za największych wrogów tamtejszego sportu. W wyniku afery, która wyszła na jaw dzięki ich informacjom, rosyjska reprezentacja na igrzyska zmniejszyła się o blisko 150 osób.

Mimo nacisków, by Rosjan wyrzucić całkowicie, Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) pozostawił decyzję poszczególnym federacjom. Jak już informowaliśmy, w całości wykluczono reprezentacje lekkoatletyczną i podnoszenia ciężarów. W wioślarstwie zabroniono startu 22 zawodnikom, tylko jedna osada nie została zdekompletowana. Zakaz startu w igrzyskach dostał nawet żeglarz Paweł Sozykin.

Mimo że co trzeci sportowiec musiał zostać w domu, wiele krajów nie kryje rozczarowania łagodnym potraktowaniem Rosji. Aż 19 ministrów sportu europejskich państw, w tym Polski, zainspirowanych przez Danię napisało oficjalny protest.

Pierwsi rosyjscy dziennikarze, którzy dotarli do Rio de Janeiro, piszą, że sportowcy stykają się z przejawami niechęci. Jednak nawet oficjalnie odsunięci nie rezygnują z walki o start w igrzyskach. W Brazylii jest m.in. znakomita pływaczka Julia Jefimowa, której zakazano startu z powodu wcześniejszej wpadki dopingowej, za co była zdyskwalifikowana na dwa lata. Czterokrotna mistrzyni świata w stylu klasycznym odwołała się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS), licząc na zmianę decyzji. W sumie do wtorku wpłynęło aż 11 wniosków z Rosji, w tym z federacji ciężarowej, choć tylko w tym roku wpadło na dopingu czterech sztangistów. Wcześniej Trybunał odrzucił pozew rosyjskiego związku lekkoatletycznego, uznając, że MKOl ma prawo decydować o tym, kto wystartuje w igrzyskach.

Urzędujący na stałe w Lozannie CAS z powodu zamieszania z Rosjanami stworzył dwie komisje orzekające, które na czas igrzysk mają pracować w Rio de Janeiro. Okazuje się jednak, że nawet pozytywna decyzja Trybunału Arbitrażowego nie jest równoznaczna z dopuszczeniem rosyjskiego sportowca do igrzysk. MKOl zdecydował bowiem, że ostatnie słowo będzie należeć do specjalnej komisji, która ma sprawdzić każdego rosyjskiego sportowca dopuszczonego do startu przez federacje. Tworzą ją Turek Ugur Erdener, członek komisji medycznej MKOl, Hiszpan Juan Antonio Samaranch junior oraz Niemka Claudia Bokel z komisji zawodniczej.

Rosyjscy dziennikarze i działacze komentują, że komitet olimpijski próbował zdjąć z siebie odpowiedzialność, przerzucając ją na poszczególne federacje sportowe. Te jednak były zbyt łagodne, dopuszczając więcej zawodników, niż przewidywano. Cytują anonimowych działaczy MKOl podkreślających, że nikt nie spodziewał się aż takiej liczby protestów i niezadowolenia płynących z całego świata. Efekt powołania komisji jest taki, że formalnie ani jeden sportowiec z Rosji nie może dziś czuć się olimpijczykiem, bo ani pozytywna decyzja federacji, ani pomyślny werdykt CAS nie będą wiążące dla trójki działaczy.

Według zasad przyjętych w lipcu na kongresie MKOl w igrzyskach Rio de Janeiro nie może wystąpić ani jeden Rosjanin, którego nazwisko znalazło się w raporcie tzw. komisji Richarda McLarena. Badała ona na zlecenie WADA rewelacje Stiepanowów i Radczenkowa. Poza tym od startu w Rio de Janeiro ma być odsunięty każdy członek rosyjskiej reprezentacji, który był kiedykolwiek karany za przyjmowanie dopingu, próbował w ostatnim roku uniknąć kontroli (np. nie wpuszczając inspektorów WADA) i nie został zbadany przez trzy niezależne laboratoria posiadające akredytację WADA (moskiewskiemu ją odebrano).

Ostateczna decyzja w sprawie liczebności rosyjskiej ekipy ma zostać podjęta do piątku, niedługo przed ceremonią otwarcia igrzysk.

Nie takie Rio straszne! Polscy sportowcy czują się tu jak w raju