Rio 2016. Długa czarna lista z Moskwy

Z powodu dopingu do Rio nie wpuszczą siatkarza Aleksandra Markina, pływaczki Julii Jefimowej, kolarza Ilnura Zakarina, kanadyjkarza Aleksieja Korowaszkowa, pięciokrotnego mistrza świata. Niechcianych dopingowiczów z Rosji jest o wiele więcej.
Skład Sbornej na igrzyska zmienia się dynamicznie, choć może lepiej powiedzieć: kurczy się. Niemal co godzinę media donoszą o kolejnych zawodnikach trafiających na czarną listę, co jest równoznaczne z odebraniem olimpijskiej akredytacji. Czarny scenariusz mówi o dopuszczeniu do startu tylko 40 rosyjskich sportowców.

Rosja zgłosiła na igrzyska 387 zawodniczek i zawodników. Wśród nich 68 lekkoatletów, którzy zostali jednak grupowo wykluczeni przez IAAF z powodu powszechnego w tej dyscyplinie, wspieranego przez państwo udziału w dopingu i w jego tuszowaniu. Z jednym wyjątkiem - mieszkającej i trenującej w USA "czystej", bo bez wcześniejszych przygód z dopingiem, skoczkini w dal Darii Kliszyny.

Wiele wskazywało na to, że status "niezależnego olimpijczyka" będzie miała biegaczka Julia Stiepanowa, najważniejsze (i ochotnicze) źródło w sprawie procederu ukrywania dopingu w Rosji. Nalegał na to IAAF, ale sprzeciwił się MKOl, ponieważ w 2013 roku Stiepanowa była zawieszona za doping.

- Ludziom z MKOl nie zależy na czystości sportu, ale na ochronie swojej organizacji - skomentował rozżalony Witalij Stiepanow, mąż lekkoatletki, kiedyś wicedyrektor moskiewskiego laboratorium antydopingowego (RUSADA), dziś współpracujący z WADA.

W niedzielę MKOl nie zdecydował się wykluczyć całej rosyjskiej reprezentacji, zostawiając te decyzje poszczególnym federacjom. Zastrzegł jednak, że w igrzyskach nie może wystąpić sportowiec, który kiedykolwiek był karany za doping albo którego nazwisko znalazło się w tzw. raporcie Richarda McLarena - stąd m.in. wykluczenie Stiepanowej. Chodzi o ustalenia specjalnej komisji powołanej przez WADA w celu sprawdzenia informacji Grigorija Rodczenkowa, byłego szefa RUSADA. Opowiedział on o tym, jak przez lata w Rosji - z jego, Rodczenkowa, niezastąpioną pomocą - tuszowano doping za zgodą państwa. Komisja potwierdziła rewelacje, a w raporcie znalazły się nazwiska aż 643 sportowców zamieszanych w doping.

Lista McLarena jest tajna, ale poszczególne federacje mogą sprawdzać, czy są na niej potencjalni olimpijczycy. Do wtorkowego popołudnia rosyjski komitet olimpijski otrzymał informacje o wykluczeniu z igrzysk 25 zawodników i zawodniczek. Teoretycznie weryfikacja ma się zakończyć w środę. Dotychczas wśród usuniętych najwięcej jest wioślarzy, kajakarzy i pływaków.

- Nasza reprezentacja przestała istnieć. Możliwe, że wcale nie wystartujemy w Rio de Janeiro, bo osady zostały zdekompletowane - żalił się Beniamin But, prezes rosyjskiego związku wioślarskiego. To nie wszystkie straty, ponieważ w ubiegłym tygodniu moskiewskie laboratorium poinformowało o wykryciu dopingu u Siergieja Fiedorowcewa, lidera czwórki podwójnej, czołowej osady na świecie.

Zakaz startu w igrzyskach dostało też siedmiu pływaków, w tym największa gwiazda - Julia Jefimowa. W jej przypadku kontrowersji nie powinno być, bowiem była już karana za doping, a na początku roku wykryto u niej zakazane meldonium. Czterokrotna mistrzyni świata nie przebiera jednak w słowach w komentarzach. - Żal tracić cztery lata z powodu jakichś durniów, którzy bawią się w polityczne gierki - stwierdziła w telewizji Mecz.

Jewgienij Korotyszkin, srebrny medalista z Londynu w pływaniu, domagał się równego traktowania wszystkich sportowców. - Jeśli chcemy stosować rygorystyczną politykę walki z dopingiem, musi ona dotyczyć wszystkich. Dlaczego więc Michael Phelps, który był zawieszony za stosowanie marihuany, może reprezentować USA? - pytał.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się Denis Pankratow, były pływak, obecnie wiceprezydent federacji. - Wydaje się, że FINA [federacja pływacka] po prostu wycięła najsilniejszych. Trzy nazwiska na liście - Daria Ustinowa, Nikita Łobincew i Władimir Morozow - budzą zdziwienie, bo nigdy nie było do nich zastrzeżeń. Miesiąc temu Rodczenkow mówił, że federacja pływacka nie jest zamieszana w doping - przypomniał.

W poniedziałek rosyjski związek pięcioboju nowoczesnego zapewniał, że nikt nie ma zastrzeżeń do jego zawodników, a 24 godziny później musiał ogłosić, że Maksim Kusto i mistrz świata Ilja Frołow zostaną w domu, a ich miejsce zajmą pięcioboiści z innych krajów.

Silnego rywala w walce o medale stracili Rafał Majka i Michał Kwiatkowski, ponieważ zakaz występu w igrzyskach dostał Ilnur Zakarin, zwycięzca jednego z etapów podczas ostatniego Tour de France. W Rio de Janeiro nie może się ścigać Olga Zabielinska, brązowa medalistka z Londynu w wyścigach ze startu wspólnego i na czas. W sumie skreślono czworo kolarzy.

Zaskakująca informacja przyszła we wtorek rano, kiedy siatkarska federacja wpisała na czarną listę Aleksandra Markina. Na początku roku, podczas turnieju kwalifikacyjnego w Berlinie, wykryto u niego zakazane od 1 stycznia meldonium. Nie został jednak zawieszony, a wyniki imprezy utrzymano. Jednak FIVB nie zapomniało o rosyjskim przyjmującym... - Spodziewałem się tego po deklaracjach MKOl - przyznał Markin. I jako jeden z nielicznych zapowiedział, że nie będzie się odwoływać do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Większość pozostałych banitów zamierza walczyć o prawo występu na olimpiadzie. Działacze Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego twierdzą, że pozwy będą rozpatrywane nawet w czasie trwania igrzysk, dlatego część odsuniętych sportowców ma polecieć do Rio de Janeiro. Nadziei nie mają lekkoatleci, lecz Jelena Isinbajewa zapowiedziała złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Politycy oskarżają Zachód o antyrosyjski spisek, ale coraz więcej jest głosów rozsądku. Wstrzemięźliwie zachowuje się Kreml, a znany dziennikarz Dmitrij Guberniew stwierdził, że od kilku lat do Rosji płynęły ostrzeżenia o masowym stosowaniu dopingu. - Traciliśmy cenny czas. Każdy, kto atakuje dziś McLarena, powinien wiedzieć, że to on złapał Lance'a Armstronga. Walka z dopingiem to jego życiowe motto, a nie niechęć do Rosji - przypomniał.



Skandaliczne warunki w wiosce olimpijskiej. Oburzeni Polacy wyliczają: syf, robaki, brak okien i wody w łazience