Rio 2016. Stracona szansa igrzysk

Rosja powinna zostać wykluczona z igrzysk w Rio. Po decyzji MKOl można mieć wrażenie, że istnieje przyzwolenie na wspieranie systemów dopingowych przez państwa - mówi Michał Rynkowski, dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie
Michał Szadkowski: Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie wykluczył za doping rosyjskiej reprezentacji z igrzysk w Rio de Janeiro, zostawił decyzję federacjom. To dobre wyjście?

Michał Rynkowski: Decyzja MKOl wydaje nam się półśrodkiem, jest daleka od oczekiwań. Raport Richarda McLarena, zamówiony przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), jasno wyłożył zarzuty w stosunku do rosyjskiego sportu. MKOl powinien zająć jednoznaczne stanowisko, pokazać, że nie ma tolerancji ani dla dopingu, ani tym bardziej dla wspierania dopingu przez państwo.

Z raportu McLarena wynika, że w latach 2012-15 w Rosji - przy współpracy ministerstwa sportu, służb specjalnych i antydopingowych - zatuszowano 643 dopingowe wpadki. System ukarany nie został.

- Raport McLarena jest szokujący. Szokujące jest to, że laboratorium antydopingowe miało m.in. "bank czystego moczu" pobranego na wszelki wypadek od zawodników, którzy mogą wpaść na dopingu. To absurdalne.

Słabym punktem zarzutów WADA jest to, że głównie bazują one na zeznaniach świadków, m.in. Grigorija Rodczenkowa, byłego szefa laboratorium antydopingowego w Moskwie, który ma wizerunek gangstera. Być może MKOl nie był do końca przekonany, co do wiarygodności zeznań, ale z drugiej strony - dała im wiarę WADA, która zajmuje się walką z dopingiem. MKOl powinien się liczyć z jej zdaniem, a ona rekomendowała wykluczenie Rosji z igrzysk.

Nie mam wątpliwości, że to, co zrobiła Rosja, kwalifikuje się do takiej kary. Instytucje państwowe ingerowały w system antydopingowy, by chronić nieuczciwych sportowców. Samo to powinno zostać napiętnowane w sposób jasny i dotkliwy. MKOl mógł chociaż wykluczyć rosyjskich delegatów z posiedzeń komisji olimpijskich oraz udziału w nadchodzących igrzyskach, żeby dać sygnał, że nie ma zgody na oszustwa. Teraz można mieć wrażenie, że istnieje przyzwolenie na wspieranie systemów dopingowych przez państwa.

Zdaję sobie jednak sprawę, że gdyby MKOl wykluczył całą reprezentację Rosji, ucierpieliby zawodnicy z dyscyplin, w których doping występuje incydentalnie.

McLaren nie znalazł ani jednego przypadku dopingu w gimnastyce artystycznej, w całej historii tej dyscypliny tylko jedna zawodniczka straciła medal na igrzyskach za przyjmowanie niedozwolonych środków.

- Do takich sportów należą też łucznictwo i strzelectwo. MKOl stracił jednak szansę na to, żeby wywrzeć presję na Rosję i pokazać, że nie ma zgody na tego typu praktyki. Trudno zrozumieć przerzucenie odpowiedzialności na międzynarodowe federacje sportowe.

Amerykańska agencja antydopingowa (USADA) oświadczyła, że "federacjom może brakować wiedzy i jedności potrzebnej do właściwego podejścia do sprawy". Jakich decyzji teraz się pan spodziewa?

- W większości przypadków rosyjscy zawodnicy zostaną dopuszczeni do igrzysk w Rio. Zostało bardzo mało czasu, federacje nie są przygotowane na weryfikację zawodników, nie mają na to środków, przed igrzyskami zajmują się innymi sprawami. Gdyby czasu było więcej, mogłoby być inaczej.

Jeśli jakaś federacja nie dopuści rosyjskich sportowców, za jej przykładem być może pójdą inne. Ale jeśli nie znajdzie się nikt odważny, spodziewam się, że dla świętego spokoju wszyscy pozwolą Rosjanom jechać do Brazylii.

IAAF już wcześniej wyrzucił z igrzysk rosyjskich lekkoatletów.

- To dobry przykład. IAAF przyjął taką politykę: jeśli jesteś uczciwy i potrafisz to wykazać, możesz wystąpić w Rio pod flagą olimpijską. Weryfikacją zajmie się specjalna komisja, każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie.

Międzynarodowa Federacja Podnoszenia Ciężarów (IWF) wykluczyła już z igrzysk w Rio Białoruś, Bułgarię i Kazachstan. Rosji jeszcze nie, choć w maju czterech tamtejszych sztangistów zostało zdyskwalifikowanych za doping.

- W polityce antydopingowej IWF zapisała, że krajowe federacje zawieszone za to, że zawodnicy zostali przyłapani na dopingu, mogą się wykupić. Jeśli dopingowiczów było trzech, trzeba zapłacić 50 tys. dolarów. Jeśli czterech - 100 tys., pięciu - 150 tys., jeśli dziewięciu i więcej - 0,5 mln dolarów.

Dlatego zakładam, że Rosjanie wystąpią w Rio.

Dlaczego Kazachowie czy Bułgarzy się nie wykupili?

- Być może nie mieli pieniędzy, być może po dyskwalifikacjach nie mają kogo wysłać do Rio. Zawodnicy przyłapani na dopingu nie mogą bowiem brać udziału w zawodach. Wykupienie polega na tym, że reprezentacja przestaje być zawieszona, ale może wysłać na wielką imprezę tylko czystych sztangistów.

MKOl w niedzielę nie pozwolił na występ w Rio biegaczce na 800 m Julii Stiepanowej, starającej się o start pod neutralną flagą. Rosjanka w 2013 r. została zawieszona za doping, ale później opowiedziała o rosyjskim systemie dziennikarzom i WADA. Także dzięki niej rosyjskich lekkoatletów wykluczono z Rio.

- Stiepanowa może być uważana za postać kontrowersyjną, ale jej zasługi na rzecz czystego sportu są nieocenione. Gdyby nie jej odwaga i determinacja, nigdy byśmy się nie dowiedzieli tego, co wiemy dzisiaj. MKOl powinien uszanować jej wkład i pozwolić na rehabilitację. Jestem tą decyzją zaskoczony, bo na początku dostała zgodę na start.

USADA twierdzi, że decyzja MKOl zniechęci informatorów do dzielenia się wiedzą.

- MKOl pokazuje, że nie warto mówić i walczyć o czysty sport. Stiepanowa nie zostanie w żaden sposób wynagrodzona za to, co zrobiła. Odbyła karę za doping, wszystko, co zdarzyło się później, powinno świadczyć na jej korzyść. Stiepanowa w pewnym sensie jest uchodźcą - nie może wrócić do Rosji, nie może reprezentować innego kraju. Występ pod flagą olimpijską był jej jedyną szansą.

Stiepanowej zabraknie, w Rio pobiegnie natomiast Justin Gatlin, który był dwukrotnie dyskwalifikowany za doping. Czy to nie świadczy o tym, że MKOl nie ma pomysłu, jak postępować z dopingowiczami?

- MKOl wszedł na niezagospodarowane pole. Nigdy nikt nie zastanawiał się nad wykluczeniem całego kraju z igrzysk. Nie spotkaliśmy się też ze wspieraniem systemu dopingowego w takiej skali. MKOl podszedł do sprawy krótkowzrocznie. Atmosfera wokół sportowych federacji jest zła m.in. przez afery korupcyjne w FIFA. MKOl miał szanse ją oczyścić.

Szefem Międzynarodowej Federacji Szermierczej jest rosyjski miliarder Uliszer Usmanow, od lat pompujący pieniądze w ten sport. Czy obawa przed utratą sponsorów mogła mieć wpływ na decyzje MKOl?

- Trudno mi się na ten temat wypowiadać, ale finanse mogły mieć znaczenie. Przecież gdyby Rosjanie zostali wykluczeni z igrzysk, odwróciliby się od MKOl.

Skandaliczne warunki w wiosce olimpijskiej. Oburzeni Polacy wyliczają: syf, robaki, brak okien i wody w łazience