Rio 2016. Rosjanie wykluczeni definitywnie

Rosyjscy lekkoatleci nie wystartują na igrzyskach w Rio de Janeiro! Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu podtrzymał decyzję IAAF, pozbawiając Rosjan resztek nadziei. To być może nie koniec sankcji
Jelena Isinbajewa, rekordzistka świata (5,06 m) w skoku o tyczce, czterokrotnie startowała w igrzyskach olimpijskich. W Atenach i Pekinie była najlepsza, cztery lata temu wróciła z Londynu z brązowym medalem. 34-letnia dziś legendarna zawodniczka w 2013 roku po mistrzostwach świata w Moskwie zawiesiła karierę, zapowiadając, że przygotuje się jeszcze do w Rio de Janeiro, który będzie ostatnim w jej karierze. Minimum wypełniła, uzyskując w mistrzostwach kraju najlepszy w tym roku wynik na świecie (4,90 m), jednak do Brazylii nie pojedzie, tak jak 67 pozostałych lekkoatletów, którzy znaleźli się w reprezentacji na brazylijskie igrzyska.

To efekt zawieszenia przez IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych) Rosyjskiej Federacji za ukrywanie dopingu. Decyzja zapadła w listopadzie ubiegłego roku po kolejnym filmie niemieckiego dziennikarza Hajo Seppelta pokazanym przez telewizję ARD. Ujawnił on mechanizmy panujące w rosyjskim sporcie, m.in. niszczenie próbek moczu pobranych podczas zawodów, płacenie za ich podmianę. Maratonkę Lidię Szobuchową kosztowało to 450 tys. euro! Rosjanom zabroniono występów na międzynarodowych imprezach. Kolejny cios spotkał ich w czerwcu, kiedy IAAF podtrzymało decyzję o zawieszeniu, a MKOl się nie sprzeciwił. - Zmieniliśmy władze związku, zwolniliśmy trenerów zamieszanych w doping. Co jeszcze mamy zrobić? - pytał Witalij Mutko, minister sportu.

Rosyjskim lekkoatletom pozostało jeszcze zażalenie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Władze państwowe wyłożyły pieniądze na zatrudnienie brytyjskich prawników, a nadzieję wywołało zatwierdzenie przez MKOl reprezentacji z lekkoatletami w składzie. Tak jak przed każdą z poprzednich ważnych decyzji na jaw wychodziły okoliczności obciążające: w ubiegłym roku moskiewskie laboratorium antydopingowe (RUSADA) straciło akredytację; wiosną w raporcie sporządzonym przez komisję WADA napisano, że choć jest poprawa w walce z dopingiem, to wciąż wiele brakuje do normalności. Żeby uniknąć kontroli, sportowcy podawali fałszywe adresy albo trenowali w miastach zamkniętych, do których nie można się dostać bez specjalnych przepustek. Były przypadki, że inspektorom wysłanym przez zagraniczne ośrodki pracownicy służb bezpieczeństwa grozili bronią.

Największą bombę odpalił w maju Grigorij Rodczenkow, szef RUSAD-y, który razem ze swoim zastępcą pod koniec ubiegłego roku uciekł do USA. Według niego Rosjanie byli aż tak bezczelni, że z pomocą agentów służb specjalnych przez dziurę w ścianie podmieniali próbki swoich zawodników podczas igrzysk olimpijskich w Soczi. Rodczenkow, o którym w filmie Seppelta mówiono, że brał pięć procent od dochodów zawodników za pomoc w tuszowaniu dopingu, stał się w rosyjskim sporcie wrogiem publicznym. Słynna przed laty biegaczka narciarska Jelena Wialbe nazwała jego rewelacje "erotycznymi snami". Były szef RUSAD-y nie fantazjował, co sprawdziła komisja pod kierunkiem kanadyjskiego profesora Richarda McLarena. Według niej w latach 2012-15 w moskiewskim laboratorium zatuszowano aż 643 dopingowe wpadki sportowców, z których część zdobyła później medale na najważniejszych imprezach. Prawdopodobne są też rewelacje o podmianie próbek w Soczi i specjalnym alkoholowym koktajlu mającym pomagać w pozbyciu się z organizmu niedozwolonych środków.

Trybunał w Lozannie (CAS) zebrał się we wtorek, a werdykt ogłosił w czwartek. Jednogłośnie uznał, że to MKOl ma prawo zgadzać się lub nie na start rosyjskich lekkoatletów w igrzyskach, tym samym podtrzymując jego wcześniejszą decyzję. W Rio de Janeiro zabraknie więc drużyny, która w Londynie wygrała klasyfikację medalową.

W Rosji decyzję uznano za polityczną. - Okazało się, że nie ma niezawisłych sądów - stwierdził Walentin Bałachniczew, wieloletni prezes rosyjskiej federacji, zdymisjonowany po aferze dopingowej. Sportowcy mówili o końcu ruchu olimpijskiego i "wielkim wstydzie", a politycy o międzynarodowym antyrosyjskim spisku.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie chciał komentować decyzji Trybunału przed analizą wszystkich faktów, a szok wywołała wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy Igora Lebiediewa, który uważa, że działania IAAF i MKOl są "logiczne, mimo rozczarowania w kraju". - Przegraliśmy tę wojnę nie dzisiaj i nie wczoraj, ale znacznie wcześniej. Teraz zbieramy owoce naszego rosyjskiego niechlujstwa i lekceważącego odnoszenia się do wielu spraw - uważa polityk.

Rozczarowana Isinbajewa napisała na Instagramie: "Niech teraz ci pseudoczyści zagraniczni sportowcy odetchną z ulgą i bez Rosjan wygrają na igrzyskach w Rio de Janeiro swoje pseudomedale". Jej menedżer zapowiedział, że rekordzistka świata zamierza odwołać się do sądu cywilnego w Szwajcarii. Ma na to 30 dni, ale wyrok nie zapadnie przed rozpoczynającymi się 5 sierpnia igrzyskami w Rio de Janeiro.

Jedyną rosyjską lekkoatletką w Brazylii będzie skoczkini w dal Daria Kliszyna, która została dopuszczona do startu pod neutralną flagą w nagrodę za informacje o dopingu w kraju. - Życzę jej, żeby wygrała i zrobiła rundę honorową z rosyjską flagą - stwierdziła Jelena Slesarienko, medalista z Aten w skoku wzwyż.

Wciąż nie wiadomo, czy w Rio zobaczymy Rosjan w innych dyscyplinach. Wiceprzewodniczący Rady Federacji Ilias Uchmanow stwierdził, że należy się zastanowić nad zbojkotowaniem igrzysk. - Wiem, że w życiu każdego sportowca igrzyska mogą być tymi jedynymi, ale cześć i godność kraju jest najważniejsza - powiedział. To może nie być potrzebne, ponieważ w ciągu kilku dni MKOl może podjąć decyzję o całkowitym wykluczeniu Rosji. To konsekwencja raportu McLarena. Ostatnio do wykluczenia wszystkich rosyjskich sportowców wezwał komitet sportowców przy WADA. A światowa federacja siatkówki zwróciła się o ujawnienie nazwisk dziesięciu rosyjskich siatkarzy (ośmiu halowych i dwóch plażowych), o których kanadyjski profesor napisał, że byli w gronie tych, u których zatuszowano doping.

Wstrząsające zdjęcia z wód Rio. W tych śmieciach będą rywalizować sportowcy?