Rio 2016. Doping. Wstrząsający raport w sprawie rosyjskich oszustw. Czy skończy się wykluczeniem Rosji z igrzysk?

Raport zamówiony przez Światową Agencję Antydopingową potwierdził najgorsze przypuszczenia co do Rosji: ten kraj na kilka lat po prostu wypisał się ze światowego systemu ścigania dopingu. Czy teraz MKOl wypisze rosyjskich sportowców z igrzysk?
643. Słownie: sześćset czterdzieści trzy. Tyle dopingowych wpadek zostało zatuszowanych w moskiewskim i soczijskim laboratorium antydopingowym między 2012 a 2015 rokiem. Czyli w tym czasie, gdy Rosja była rok po roku gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi oraz gospodarzem mistrzostw świata w dwóch najważniejszych sportach letnich: lekkiej atletyce (Moskwa 2013) i pływaniu (Kazań 2015). Próbki skażone dopingiem zmieniały się w próbki czyste nie dlatego, że jak zdarza się na całym świecie, ktoś kogoś przekupił, ktoś kogoś znał, ktoś kogoś ostrzegł, ktoś znalazł lukę w systemie. Nie, w Rosji systemem było właśnie tuszowanie. Ministerstwo sportu wskazywało, kto nie może mieć wpadki, a służby specjalne i służby antydopingowe wcielały to w życie. Luką w tym systemie było nie oszustwo, tylko sukces kogoś, kto się z dopingowego oszustwa wyłamał.

DPM, czyli sposób na znikanie

643 zatuszowane wpadki to jest nawet jak na ogrom rosyjskiego sportu liczba robiąca wrażenie. W tym czasie, od 2012 do 2015, dwie olimpijskie reprezentacje Rosji, na Londyn i na Soczi, liczyły łącznie 668 olimpijczyków (436 w Londynie, 232 w Soczi). Czyli ledwie 25 osób więcej niż liczba zafałszowanych wyników testów. To zestawienie ma tylko pokazać skalę oszustwa, bo oczywiście tuszowanie dotyczyło nie tylko olimpijczyków. Również paraolimpijczyków (35 przypadków), piłkarzy rosyjskiej ligi (11 przypadków), sportów nieolimpijskich (37 przypadków). Ale sporty olimpijskie tu dominują. A pierwsza piątka to same sporty letnie: lekkoatletyka 139 zatuszowanych wpadek, podnoszenie ciężarów 117, zapasy 28, kajakarstwo 27, kolarstwo 26.

Wszystkie te liczby znalazły się w raporcie kanadyjskiego profesora prawa Richarda McLarena. Znalazły się w tym raporcie szczegółowe opisy tuszowania, cały system rosyjskiego oszustwa dostał w tym opracowaniu nazwę Disappearing Positive Methodology, czyli sposób na znikanie pozytywnych wyników dopingowych. Przed igrzyskami w Londynie w 2012 Rosjanie oczyścili 46 złapanych przez siebie na dopingu olimpijczyków. Potem 11 z tych osób zdobyło w Londynie medale. Apogeum tego systemu były igrzyska w Soczi. Ale jeszcze przed pływackimi MŚ w Kazaniu, mimo obaw, że wszystko może wyjść na jaw, zapadła decyzja, że oszustwo musi trwać.

Rodczenkow, skruszony dopingowy gangster, nie kłamał

McLaren, specjalista od dopingu i prawa sportowego, został wynajęty przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), aby zebrać, zbadać i zweryfikować doniesienia o systemowym dopingu w Rosji, które się pojawiały w ostatnich miesiącach. Przede wszystkim rewelacje skruszonego dopingowego gangstera z Rosji: Grigorija Rodczenkowa, przez wiele lat szefa laboratorium antydopingowego w Moskwie. Rodczenkow, od lat posądzany o łapownictwo, uciekł z Rosji, bojąc się o życie, jest już ścigany przez Rosjan, oskarżony o oszustwa. W wywiadzie dla "New York Timesa" Rodczenkow ujawnił, jak Rosja miała oszukiwać podczas igrzysk w Soczi. To miał być przekręt jak z filmu sensacyjnego: podmienianie próbek pod osłoną nocy - i pod ochroną rosyjskich służb specjalnych - w małym pokoiku, przez ścianę z laboratorium antydopingowym. Rodczenkow mówił o państwowym programie dopingu, o stałych kontaktach w tej sprawie z wiceministrem sportu Rosji, o listach sportowców objętych programem.

I opublikowany w poniedziałek raport McLarena wszystkie rewelacja Rodczenkowa potwierdził, uszczegółowił, podsumował. McLaren został przez WADA wynajęty w maju, po publikacji "New York Timesa". Miał 57 dni na stworzenie raportu, w sobotę wieczorem przekazał go do WADA, a w poniedziałek podczas konferencji prasowej tłumaczył, że zweryfikował wycinek zebranych materiałów, że rewelacji mogłoby być jeszcze więcej, ale musiał z niektórych wątków zrezygnować, bo nie zdążyłby ich zweryfikować na czas. - Potężną porcję materiałów dostałem jeszcze piątek, dzień przed oddaniem raportu - tłumaczył. Wolał się skupić na najistotniejszych sprawach.

Witalij Mutko, szef rosyjskiego sportu, musiał wiedzieć

Raport McLarena potwierdził również te najbardziej szokujące zeznania byłego szefa laboratorium: o malutkim tajnym pomieszczeniu, w którym nocami podmieniano próbki moczu na czyste, podając fiolki przez dziurę wywierconą w ścianie. Fiolki z czystym moczem pobranym wcześniej od olimpijczyków którzy znaleźli się na liście chronionych, ułożonej przez ministerstwo sportu, były trzymane w budynku FSB, znajdującym się po sąsiedzku z laboratorium. Agenci FSB pomagali w podmienianiu. To oni wymyślili sposób na takie odpieczętowanie i ponowne zapieczętowanie próbek, by nikt się nie zorientował. McLaren, by potwierdzić że to możliwe, wynajął ekspertów i razem z nimi znalazł sposób na otwarcie próbek. - Nie wiem, czy to jest dokładnie ten sposób, na jaki oni wpadli - mówił McLaren. - Ale nasza metoda zostawia takie same, widoczne tylko pod mikroskopem, uszkodzenia, jakie są na fiolkach odpieczętowanych w Rosji - tłumaczył autor raportu.

Na pomysł tajnego pomieszczenia połączonego wywierconym otworem wpadł, jak wynika z raportu McLarena, zastępca Rodczenkowa, Jurij Czyżow. Gdy jego pomysł zaakceptowało ministerstwo sportu, Czyżow oraz oddelegowany do dopingowej misji oficer FSB Jewgienij Błochin pojechali do Soczi nadzorować przygotowania do oszustwa. Wprawdzie sprawę w imieniu ministerstwa sportu nadzorował bezpośrednio wiceminister Jurij Nagornych, ale zdaniem McLarena, nie jest możliwe by o wszystkim nie wiedział również najmocniejszy człowiek rosyjskiego sportu, Witalij Mutko: szef ministerstwa sportu, szef piłkarskiej federacji, członek władz FIFA, główny organizator mundialu 2018 w Rosji. To jest jedno z dwóch najważniejszych pytań po raporcie: czy Mutko przetrwa tę zawieruchę i będzie nadal szefował wszystkiemu co dziś najważniejsze w rosyjskim sporcie, a FIFA będzie udawać że nic się nie stało? A drugie pytanie dotyczy oczywiście Rio: czy rosyjska ekipa ma zostać wykluczona z igrzysk, czy nie?

Co zrobi MKOl? Wykluczenie całej Rosji z igrzysk to "opcja atomowa"

Z Rio jest już wykluczona rosyjska reprezentacja w lekkiej atletyce - o ile w czwartek decyzji IAAF w tej sprawie nie podważy Trybunał Arbitrażowy w Lozannie - wszystko wskazuje na to, że będzie też wykluczona reprezentacja w podnoszeniu ciężarów, czyli wicelider w liczbie tuszowanych wpadek (a i tak wpadek z kontroli poza Rosją uzbierało się tyle, że ekipa ma dostać olimpijski zakaz). Ale jeszcze przed publikacją raportu McLarena "New York Times" dotarł do listów najważniejszych agencji antydopingowych na świecie - m.in. amerykańskiej, niemieckiej, francuskiej, kanadyjskiej - domagających się od MKOl, by wykluczył całą ekipę Rosji z Rio, zostawiając furtkę tylko dla pojedynczych sportowców, którzy będą potrafili przekonać władze swoich sportów, że przez ostatnie lata przeszli wystarczającą liczbę testów zagranicą, by można było im zaufać.

Teraz piłka jest po stronie MKOl. A czasu do igrzysk zostało niewiele. Szef ruchu olimpijskiego, Niemiec Thomas Bach, jest niechętny zbiorowym karom. To rzeczywiście byłaby decyzja, która może spalić mosty na długo. Wykluczenie całej olimpijskiej ekipy były szef WADA, Kanadyjczyk Dick Pound nazwał "opcją atomową". Nie było tak wielkiej wyrwy w ruchu olimpijskim, od kiedy w 1992 w Barcelonie dobiegła końca era politycznych bojkotów igrzysk. Ale raport McLarena pokazał, że to Rosja wróciła do (albo nigdy nie porzuciła?) metod jak z zimnej wojny, gdy w bitwie na medale każde oszustwo uszło płazem. Raport pokazał, że przez kilka ostatnich lat doping był w Rosji de facto legalny dla wybranych sportowców. Wybranych przez ministerstwo sportu, chronionych przez służby specjalne i laboratorium w Moskwie. Rosja oficjalnie podpisywała umowy międzynarodowe zobowiązujące ją do zwalczania dopingu, jako gospodarz ważnych imprez sportowych przyjmowała na siebie dodatkowe obowiązki związane z antydopingiem. A nieoficjalnie ośmieszała cały ten system, budując równolegle swój własny. Wykluczenie reprezentacji to byłaby straszna kara, ale czy jest dziś jakaś inna, która się wydaje sprawiedliwa?

Nie tylko Szaarapowa. Na meldonium wpadła też mistrzyni olimpijska z Soczi i złota medalistka lekkoatletycznych MŚ [ZDJĘCIA]