Soczi 2014. Holenderskie podium panczenistek, Bachleda-Curuś z najlepszym wynikiem w karierze

W wyścigu na 1500 metrów nie było mocnych na Holenderki. Złoto zgarnęła Jorien ter Mors, niespodziewanie druga była faworytka Ireen Wuest, a na trzecim miejscu dojechała Lotte Van Beek. Szóste miejsce zajęła najlepsza z Polek Katarzyna Bachleda-Curuś.
Katarzyna Bachleda Curuś pojechała w 16. z 18 par. Jej rywalką była faworytka gospodarzy do medalu Julia Skokowa, czwarta zawodniczka Pucharu Świata. Polka w PŚ była piąta, ale tuż przed igrzyskami jeździła świetnie. W ostatnim starcie w Berlinie przegrała tylko z Ireen Wuest, faworytką do złota. Holenderka dominowała w Soczi (złoto na 3000 m i srebro na 1000 m). W niedzielę Wuest miała być poza zasięgiem, ale niespodziewanie ukończyła rywalizację na drugim miejscu. Była wolniejsza od swojej rodaczki Jorien ter Mors, zawodniczki niezwykle wszechstronnej, która w Soczi w short-tracku była czwarta. W niedzielę ter Mors pobiła rekord olimpijski z czasem 1:53.51. Z Wust wygrała o 0,58 sek.

W sobotę złoto na 1500 metrów zdobył Zbigniew Bródka, który w parze trafił na mocnego Shaniego Davisa. Trener Polaka Wiesław Kmiecik zwrócił uwagę, że szybki, bezpośredni rywal to bardzo ważna sprawa, bo Bródka miał z kim się ścigać. W niedzielę w podobnej sytuacji była Bachleda-Curuś.

Polka zaczęła nieźle, do połowy dystansu jechała równo z Rosjanką, ale w końcówce zabrakło jej sił. Bachleda-Curuś minęła linię mety na piątym miejscu (1:57.18), Skokowa (1:56.45) była czwarta. Później jechały jeszcze dwie mocne pary. Polka ukończyła rywalizację na szóstym miejscu, najwyższym w historii swoich startów olimpijskich. Do podium zabrakło jej ponad 2,5 sekundy.

Katarzyna Bachleda-Curuś powiedziała po biegu:

- Bardzo dobre miejsce i czas. Po dwóch latach przerwy, jaka miałam po igrzyskach w Vancouver, to nawet bardziej niż zadowalające. Musiałam odetchnąć psychicznie po dyskwalifikacji na 3000 m. Dalej uważam ją za kontrowersyjną, zrobiono to na podstawie zapisu kamery, do czego sędziowie nie mają prawa. I dobrze się stało, że nie wystartowałam na 1000 m, że odpoczęłam. Dziś Julia Skokowa była do pokonania, trochę gorszy tor nie miał znaczenia, po prostu była lepsza. To co robią Holendrzy - brak mi słów. Srebro uważają za porażkę. Zbyszek Bródka odwalił kawał dobrej roboty, pokazał, że można ich pokonać. Zwycięstwo Jorien nie jest dla mnie zaskoczeniem. Pokazała już, że jest mocna, mocniejsza niż Wuest.

Jeśli chodzi o drużynę, nie ma co panikować, trzeba przejechać trzy dobre wyścigi. Wszystkie zmieściłyśmy się w 15-tce, to dobry prognostyk przed drużyną.

Niezła jazda Złotkowskiej i Czerwonki

Zanim na lodzie pojawiła się Katarzyna Bachleda-Curuś, nieźle pojechały Natalia Czerwonka i Luiza Złotkowska. Czerwonka wygrała rywalizację z Japonką Takagi i dojechała do mety w czasie 1:58.46. W kolejnym biegu Złotkowska przegrała z Rosjanką Szikową, ale była szybsza od Czerwonki, bo ukończyła bieg z czasem 1:58.18. Złotkowska na 1500 metrów była jedenasta, a Czerwonka piętnasta.

Rywalizacja drużynowa panczenistek i panczenistów rozpocznie się w piątek. W sobotę półfinały i finał.

Więcej o: