Soczi 2014. Norwegia znów bez medalu w biegach

Eldar Roenning, Chris Andre Jespersen, Martin Johnsrud Sundby i Petter Northug nie zapewnili Norwegii olimpijskiego złota w biegu sztafetowym 4x10 km. Mało tego, faworyci nie zmieścili się na podium. Ich czwarte miejsce to kolejny cios dla Norwegów, rozczarowanych po sobotniej sztafecie kobiet, którą Heidi Weng, Therese Johaug, Astrid Jacobsen i Marit Bjoergen ukończyły na piątej pozycji. Złoto w obu przypadkach wygrała Szwecja.
Kiedy w sobotę na Krasnej Polanie zawiodły będące murowanymi faworytkami Norweżki, do błędu przyznawał się szef serwismenów ekipy. Zawodniczki tłumaczyły, że dawno ich narty nie były przygotowane tak źle. Na pracę serwismenów narzekają też zawodnicy. Ale czy to możliwe, by sztab tak znakomitych fachowców nagle całkiem zapomniał, jak należy szykować "deski"? Sytuacja jest tym dziwniejsza, że na początku igrzysk nikt na ich pracę nie narzekał, a norwescy biegacze osiągali sukcesy. Przecież gdy Bjoergen zdobywała złoto, a Weng brąz w biegu łączonym, kiedy w tej samej specjalności trzecie miejsce zajmował Sundby, a sprinty wygrywali Maiken Caspersen Falla (przed Ingvild Flugstad Oestberg) i Ola Vigen Hattestad, na Krasnej Polanie warunki atmosferyczne były takie same, jak teraz.

Bardziej prawdopodobną przyczyną słabych ostatnio występów Norwegów jest więc raczej ich przygotowanie do olimpijskich zawodów. Wygląda na to, że formy z Pucharu Świata zawodnikom starczyło tylko na pierwsze starty w Soczi.

Teraz w Norwegii wszyscy analizują, dlaczego ich narciarze przegrywają z sąsiadami ze Szwecji. I pewnie nie chcą pamiętać, jak jeszcze niedawno Northug wyśmiewał odwiecznych rywali. Największy skandalista tej drużyny wiele razy zachowywał się wobec Szwedów, delikatnie mówiąc, nieelegancko. Samego siebie przeszedł chyba na mistrzostwach świata w Oslo. W 2011 roku, kończąc sztafetę, czekał, aż do mety zbliży się Marcus Hellner, a w końcu spokojnie przekroczył linię. W tym momencie, patrząc w kamerę, zwrócił się do króla Szwecji, mówiąc, by patrzył, jak się wygrywa. Później kpił, twierdząc, że chciał dać Szwedom trochę nadziei na zwycięstwo, o którym długo nie będą mogli nawet pomarzyć.

W niedzielę Szwedzi wygrali pewnie, wyprzedzając drugich Rosjan o 27,3 s. Dla Northuga (dotarł do mety 1:09,7 po zwycięzcach i 37,8 s po trzecich Francuzach) to klęska, bo niedawno obraził również Rosjan. Kiedy ci wygrali sztafetę w Lillehammer, Northug zapowiadał, że osobiście zniszczy ich w Soczi. - Za kilka lat rosyjscy kibice będą pamiętać tylko olimpijską sztafetę. Zniszczę ich, a zawodnik kończący u nich bieg będzie myślał o zakończeniu kariery - twierdził Norweg. Ciekawe, co myśli teraz i co myślą jego kibice.

W niedzielnej sztafecie w stawce 16 drużyn 15. miejsce zajęli Polacy biegnący w składzie Maciej Kreczmer, Sebastian Gazurek, Maciej Staręga i Jan Antolec. Do Szwedów zawodnicy Janusza Krężeloka stracili 7:04,5.