Soczi 2014. Dario Cologna - najlepszy zawsze po kontuzji

W Vancouver Szwajcar Dario Cologna zdobył złoty medal po tym, jak zmasakrował sobie mięsień w nodze. W Soczi właśnie wywalczył drugie złoto, choć pół sezonu stracił po operacji kontuzjowanej kostki.
W biegu na 15 kilometrów Cologna rywali znokautował w stylu, w jakim wygrywała dzień wcześniej Justyna Kowalczyk. Bieg zaczął spokojnie, ale od punktu pomiarowego na ósmym kilometrze wyszedł na prowadzenie, które później już tylko powiększał. Na mecie był szybszy od Johana Olssona o prawie pół minuty. Nie było żadnych wątpliwości, co do tego, że jest najlepszy.

Teraz Cologna jest królem narciarskich tras w Soczi, choć w listopadzie sam jego udział w igrzyskach był mocno wątpliwy. Na treningu - wcale nie narciarskim, a podczas zwykłego joggingu - mocno uszkodził więzadła w kostce prawej nogi. Szwajcaria zamarła, bo przez kilka pierwszych godzin po urazie wydawało się, że mistrz z Vancouver nie pojedzie na kolejne igrzyska. Dokładniejsze badania wykazały, że operacyjny zabieg powinien pozwolić mu dojść do zdrowia najdalej w ciągu dwóch miesięcy. - Ta kontuzja wyrządziła szkody nie tylko pod względem fizycznym, ale także psychicznym. Przygotowania do sezonu przebiegały optymalnie i z niecierpliwością czekałem na inaugurację Pucharu Świata - mówi Cologna jeszcze przed operacją.

Zabieg przebiegł pomyślnie. Przez cztery tygodnie Szwajcar rehabilitował się w domu, operowaną kostkę wsadzał do wodnych wirówek i oddawał w ręce fizjoterapeutów. - Było ciężko, ale w pracy pomagał mi cel: igrzyska w Soczi - mówił, gdy szykował się do pierwszego startu po kontuzji, w zawodach mało prestiżowego Alpen Cup w Chamonix. W połowie stycznia wygrał mistrzostwa Szwajcarii zarówno w stylu dowolnym, jak i klasykiem, a w zawodach Pucharu Świata pojawił się 1 lutego w Toblach. Wrócił do rywalizacji w świetnym stylu - na 15 kilometrów klasykiem był drugi, tylko za Rosjaninem Aleksandrem Legkowem. Potem poleciał do Soczi.

Kontuzja spowodowała, że w klasyfikacji Pucharu Świata był daleko. A skoro był daleko, nie miał szans na to, by podczas igrzysk znaleźć się w tzw. grupie czerwonej, złożonej z faworytów na liście startowej znajdujących się niedaleko siebie i startujących w zbliżonych warunkach. W biegu na 15 kilometrów nie miało to dla niego najmniejszego znaczenia.

Z Justyną Kowalczyk łączy go to, że Cologna jest jedynym Szwajcarem w światowej czołówce i samotnie opiera się potędze biegów szwedzkich czy norweskich. Więcej jednak z polską mistrzynią go dzieli: świetnie opanował oba style, do zwycięstw w długich biegach potrafi dołożyć triumfy w sprintach. I cierpi na astmę - ale od dzieciństwa, a nie od momentu, gdy został profesjonalnym sportowcem.

Wielki powrót Dario Cologni na szczyt po ciężkiej kontuzji budzi podziw. Gdy w niedzielę wygrał w Soczi bieg łączony, na Twitterze gratulowali mu mistrz olimpijski w kolarstwie Fabian Cancellara i tenisista Roger Federer.









W Soczi na starcie biegu indywidualnego Szwajcar stanie jeszcze raz, w kończącym igrzyska królewskim biegu na 50 kilometrów. W Vancouver na tym dystansie był dziesiąty, ale przed rokiem na mistrzostwach świata w Val di Fiemme zdobył srebro.