Soczi 2014. Pustki na trybunach, brak atmosfery. "Ostrzegano nas przed tym" [ZDJĘCIA]

- Ostrzegano nas przed tym. Jest za mało widzów, stadiony nie są pełne i trochę brakuje entuzjazmu - mówi szef marketingu MKOl Gerhard Heiberg o pierwszych dniach igrzysk w Soczi. Aby podnieść frekwencję, organizatorzy rozdają darmowe bilety... wolontariuszom.
Wacław Radziwinowicz o igrzyskach w Soczi i absurdach współczesnej Rosji. Przeczytaj książkę >>

- Jestem przekonany, że trybuny będą wypełnione po brzegi - zapowiadał przed rozpoczęciem igrzysk w Soczi Dmitrij Czernyszenko, szef komitetu organizacyjnego. Tymczasem na pustki na trybunach niektórych obiektów narzekają przedstawiciele Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. - Ostrzegano nas przed tym. Jest za mało widzów, stadiony nie są pełne i trochę brakuje entuzjazmu - mówi agencji dpa Norweg Gerhard Heiberg, szef marketingu MKOl.

Brak emocji i widzów

Podobnego zdania jest szef Międzynarodowej Federacji Narciarskiej Gian Franco Kasper. - Jak na razie brakuje emocji na zawodach rozgrywanych na otwartych obiektach, ale to było do przewidzenia - twierdzi Szwajcar.

Mało osób oglądało na przykład short track czy zawody biathlonowe. Kompletu publiczności nie było nawet na jednej z najbardziej widowiskowych konkurencji narciarstwa alpejskiego - zjeździe mężczyzn. Niedzielne zawody w ośrodku Roza Chutor, gdzie jest 7,5 tys. miejsc, obejrzało 6 tys. widzów. Częściowo puste trybuny widać na niektórych zdjęciach z zawodów rozgrywanych podczas igrzysk.

Jednym z powodów niskiej frekwencji są też zaostrzone kontrole bezpieczeństwa. - Na sobotnie konkurencje Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi sprzedano 92 proc. biletów, ale jednocześnie tysiące osób nie zajęło swoich miejsc na trybunach - przyznała rzeczniczka prasowa komitetu organizacyjnego Aleksandra Kosterina. Kontrole bezpieczeństwa spowodowały długie kolejki przed wejściem na obiekty olimpijskie, w efekcie czego wielu kibiców w ogóle nie przekroczyło bram.

Darmowe bilety dla wolontariuszy

Władze MKOl są świadome problemu i próbują nakłonić organizatorów do jego rozwiązania. Jak sobie z nim radzą? Na razie rozdają bilety wolontariuszom. - To zależy od rodzaju zawodów. Jeśli widzimy, że jest mało widzów i są wolne miejsca, to wtedy zapraszamy wolontariuszy - mówi Kosterina.

Na pustki na trybunach na niektórych obiektach olimpijskich narzekano też podczas ostatnich igrzysk w Londynie w 2012 roku. Tam około 20 procent biletów zostało przekazane sponsorom i tzw. "rodzinie olimpijskiej", czyli przedstawicielom MKOl i krajowych komitetów olimpijskich. Na niektóre, mniej atrakcyjne zawody osoby z takimi biletami po prostu nie przychodziły, a organizatorzy rozdawali darmowe wejściówki np. żołnierzom.