Soczi 2014. I ty możesz zostać olimpijczykiem!

Ideą igrzysk olimpijskich według Pierre'a de Coubertina, ojca nowożytnego ruchu olimpijskiego, jest nie wygrywanie, ale sam udział. I właśnie z takim nastawieniem do Soczi jedzie małżeństwo Gary i Angelica Morrone di Silvestri. A wszystko dzięki temu, że kiedyś zdecydowali się pomagać ludziom. Okazuje się więc, że każdy z nas może zostać olimpijczykiem.
Państwo di Silvestri w Soczi pojawią się w barwach Dominiki, małego państwa na Karaibach (nie mylić z innym państwem na Karaibach - Dominikaną) i będą jej pierwszym przedstawicielem w historii zimowych igrzysk olimpijskich. Urodzili i wychowali się we Włoszech, ale od lat są mieszkańcami Nowego Jorku. - To będzie historyczne wydarzenie. W naszym kraju urządzimy wtedy dzień sportu - mówi sekretarz generalny Komitetu Olimpijskiego Dominiki Thomas Dorsett.

46-letni Gary di Silvestri ma za sobą sportową przeszłość. Był dwukrotnym mistrzem stanowym w zapasach jeszcze w czasach szkolnych. Jednak jego karierę zapaśniczą przerwał wypadek samochodowy spowodowany przez pijanego kierowcę. Di Silvestri nie miał zapiętych pasów i wypadł przez przednią szybę. Przez dwa dni był w śpiączce, a w szpitalu spędził w sumie dwa tygodnie. Na szczęście teraz nie odczuwa już żadnych skutków tego wypadku. Wcześniej zajmował się również wioślarstwem.

Przez rok studiował na uniwersytecie w Rzymie i właśnie tam poznał swoją obecną żonę, dwa lata starszą od siebie Angelicę. Po skończeniu studiów był analitykiem finansowym na Wall Street, a później pracował również przez cztery lata w Londynie. Po powrocie wraz z żoną założyli swoją własną firmę. Wtedy zaczęło pasjonować ich narciarstwo biegowe.

- Zaczęliśmy biegać na nartach z 15 lat temu, ale było to całkowicie amatorskie. Po prostu miło spędzaliśmy czas. Z czasem stawało się to coraz bardziej profesjonalne. Pokochaliśmy to. Trenowaliśmy coraz więcej i szukaliśmy okazji, aby startować w różnych zawodach i poprawiać swoją technikę. To nasza pasja - mówi Angelica.

Obecnie mieszkają i trenują w Canmore w Kanadzie, miejscu, gdzie podczas IO w Calgary w 1998 roku rozgrywane były konkurencje biegowe. Do Dominiki pierwszy raz pojechali sześć, siedem lat temu, aby zajmować się działalnością filantropijną. Pomagali finansować szpitale dziecięce. Na wyspie spodobało im się na tyle, że przez część roku byli tam stałymi mieszkańcami. - Piasek na plaży jest ciemny, a nie jasny. Są góry dochodzące do ponad 1400 n.p.m., jaskinie, miejsca na piesze wędrówki, piękną krystalicznie czystą wodę, jest gdzie nurkować. I do tego nie jest to miejsce zbyt dotknięte turystyką - zachwyca się Gary.

Za działalność charytatywną małżeństwu di Silvestri zaproponowano obywatelstwo. - To było bardzo miłe z ich strony - cieszy się di Silvestri. W listopadzie 2012 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski wysłał zapytanie do Związku Olimpijskiego w Dominice o to, czy zamierza wysłać do Soczi jakichś sportowców. Dominika do tej pory nie wysyłała więcej niż sześciu sportowców na jedne letnie igrzyska, a na zimowe jeszcze nigdy żadnego. - Znali nas i zapytali, czy nie chcielibyśmy reprezentować Dominiki na igrzyskach. Musieliśmy tylko zdobyć kwalifikację - mówi di Silvestri. - Na początku nie byliśmy zdecydowani, aby nasze hobby zamieniło się w coś, co będzie wymagało dużo więcej czasu. Ale w końcu pomyśleliśmy sobie: "co nam szkodzi, to wielka okazja" i się zdecydowaliśmy - dodaje.

Trzeba było jednak zdobyć kwalifikację na igrzyska, czyli niezbędne punkty w zawodach FIS. Małżeństwo z Dominiki od początku sezonu startowało w kolejnych zawodach FIS niższej rangi i zajmowało miejsca od 10. do 78. - Organizatorzy zawsze dziwili się, jak widzieli listy startowe. Większość uczestników to roczniki '91, '92', '93, '94, a tu nagle pojawiają się '67 i '65 - opowiada di Silvestri.

Gary'emu udało się zdobyć kwalifikację już w grudniu, a jego żonie w ostatnich zawodach przed Soczi. - Było nerwowo. Złamany kijek albo gdyby stało się cokolwiek pechowego i nie dałabym rady - wspomina Angelica. Oboje wystąpią w biegach stylem klasycznym - kobiet na 10 km (13 lutego o 13) i mężczyzn na 15 km (14 lutego o 11).

Skeletoniści i ich efektowne kaski! Kliknij, aby obejrzeć zdjęcia z Soczi