PŚ w Zakopanem. Kot: Logika ze skoków jest wyłączona

Jest jednym z faworytów wyścigu do pięciu miejsc reprezentacyjnych na igrzyska w Soczi. W kwalifikacjach był 18. - Logika wskazuje, że mogę myśleć o występie na igrzyskach w Soczi, ale skoki czasem z logiką nie mają nic wspólnego. Wolę nie zapeszać - mówi Sport.pl Maciej Kot. Relacja na żywo z konkursu drużynowego w sobotę od godz. 17.30, a w niedzielę z indywidualnego od 14.
- Pięknie jest skakać w Zakopanem. Na pewno są zawodnicy, dla których atmosfera, jaka tutaj panuje, jest paraliżująca, ale ja należę do tych, których nakręca pozytywnie. Zawsze czekam na Zakopane. To inny rodzaj napięcia niż na Turnieju Czterech Skoczni. Atmosfera - muzyka, flagi, magia - jest lepsza. Ludzi jest też trochę więcej niż w TCS. Pod hotelem setka kibiców czeka po zawodach, aby zdobyć autograf. Nigdzie coś takiego się nie zdarza i inni zawodnicy też czekają na Zakopane, aby poczuć się nadzwyczajnie - mówi Maciej Kot.

- Kiedy w 2002 roku po raz pierwszy w Zakopanem wygrywał Adam Małysz, siedziałem na trybunach. Słabo to pamiętam, bo byłem mały. Lepiej pamiętam późniejsze konkursy. Na przykład upadek Jana Mazocha pamiętam dobrze, bo byłem wtedy przedskoczkiem. Pierwszy rok po odejściu Adama był zagadką, ale na przykład dziś zagadki nie ma. Ile taka popularność będzie się utrzymywać? Nic nie może trwać wiecznie, ale dostawa nowych talentów jest - dodaje Kot.