Skoki narciarskie. Jan Ziobro: Córka urodziła się w czasie mojego lotu

W czwartek o 19.43, tuż przed drugim skokiem, kiedy był liderem konkursu w Wiśle, dowiedział się, że właśnie zaczyna się poród jego córki Wiwiany. - Akcja porodowa zaczęła się przed moim drugim skokiem, w trakcie skoku urodziła się Wiwiana, a dowiedziałem się o tym tuż po nim - mówi Jan Ziobro. Relacja na żywo z konkursu drużynowego w Zakopanem w sobotę od godz. 17.30, a w niedzielę z indywidualnego od 14.
- Dziś trzymałem na rękach Wiwianę, 3940 g wagi, więc serce biło mi mocniej. Jest świetnie. Pępówka dzisiaj, z chłopakami. Czy będzie ostro? No, jakże nie?! Pewnie, że będzie ostro - opowiada Ziobro, który wystartuje zarówno w sobotnim drużynowym, jak i niedzielnym indywidualnym konkursie w Zakopanem.



- Narodziny Wiwiany dodadzą mi jeszcze sił, choć mi ich nigdy nie brakowało. Skaczę coraz równiej, udowodniłem w Wiśle, że potrafię oddać dwie równe próby w ciężkich warunkach i w ciężkiej sytuacji nerwowej, jaka mnie tam dopadła. Obydwa konkursy w Zakopanem będą równie trudne, i do obu podejść trzeba z tym samym nastawieniem. Tu się wychowałem, tu nauczyłem skakać, więc świetnie jest skakać u siebie. Zresztą fajnie się skacze, gdy nie trzeba się kwalifikować. Mogę sobie oddać skok treningowy, po prostu. To fajne uczucie zarezerwowane dla najlepszej "10" Pucharu Świata, ale nie czuję się jakoś specjalnie wywyższony albo gwiazdą. Ja jeszcze w życiu nie osiągnąłem tak wiele, aby nazywać mnie gwiazdą. Ale komfort skakania treningowego w kwalifikacjach jest - dodaje Ziobro.

- W 2002 roku, kiedy Adam Małysz pierwszy raz wygrał w Zakopanem, stałem parę metrów od zeskoku i oglądałem go. Jego kariera wpłynęła na to, że i ja skaczę. Były głosy, że jak Adam odejdzie, skończy się skakanie. Ale tak się nie stało. Poziom został utrzymany, jak nie jeden wygrywa, to drugi, jak jednemu nie wyjdzie, to drugi poprawi. Do Soczi zostało trochę czasu - można wypaść z najlepszej "10" PŚ, można do niej awansować - kończy Ziobro.