Sport.pl

PŚ w biegach narciarskich. Hudacz: Jaśkowiec zachwyciła, reszta też może

W ubiegłym sezonie z podopiecznych Ivana Hudacza punkty PŚ zdobyła tylko Paulina Maciuszek. Wtedy uciułała ich siedem, teraz ma już 65, a trzecia w prologu Tour de Ski Sylwia Jaśkowiec - 80. - Sylwia zachwyciła, ale różnice między moimi biegaczkami są niewielkie - mówi słowacki trener. W Novym Meście z dobrej strony ma się pokazać Agnieszka Szymańczak, która pobiegnie w sprincie indywidualnym i drużynowym z Justyną Kowalczyk. Relacje na żywo w sobotę o godz. 16 i w niedzielę o godz. 11.30 w Sport.pl
Łukasz Jachimiak: Długo zastanawiał się pan, czy warto wysłać Agnieszkę Szymańczak na Puchar Świata w Novym Meście?

Ivan Hudacz: Nie, bo Agnieszka lubi sprinty, więc dobrze zrobi jej i start w indywidualnym, "łyżwą", i klasykiem wspólnie z Justyną Kowalczyk.

Jakiego wyniku możemy się spodziewać po takim duecie?

- W takim składzie dziewczyny nigdy nie biegły, nie wiem też, jak zestawione będą zespoły rywalek, dlatego nie podejmę się oceny. W ogóle spekulować nie lubię. Lubię pracować.

W Passo Lavaze udało się panu dobrze popracować z Szymańczak? W Tour de Ski jej nie widzieliśmy, wiemy że wkrótce po 29. miejscu w sprincie w Davos zachorowała.

- Z chorobą uporała się szybko, a w treningu wyglądała bardzo dobrze. Badaliśmy ją i wiemy, że jej wszystkie parametry są dobre. Start w Novym Meście będzie dla niej bardzo dobrą dawką kolejnego treningu przed igrzyskami. Zejdzie z wysokości, przez dwa dni sprintu będzie miała trening szybkościowy i mentalny, bo przecież w zawodach jest stres, są różne sytuacje wymagające reakcji, sprawdzające technikę. To Nove Mesto będzie dla niej dobrą szkołą w przygotowaniach do Soczi.

Pewnie igrzysk wyczekuje pan z nadzieją na dobre wyniki swych podopiecznych, zwłaszcza Sylwii Jaśkowiec? Trzecia zawodniczka prologu Tour de Ski wyleczyła już ucho, które nie pozwoliło jej dobiec do końca cyklu?

- Na szczęście Sylwia nie musiała przyjmować antybiotyku. Pokazała mądrość, szybko sygnalizując problem zdrowotny. To cenne, że nie kierowała się złą ambicją. Z dalszego udziału w Tour de Ski zrezygnowała przed biegiem na 15 km stylem dowolnym, w którym miała szansę na dobry wynik. Gdyby tego nie zrobiła, choroba mogła się bardzo szybko rozwinąć i zmęczyć jej organizm. A tak we wtorek Sylwia wróciła do zajęć i cieszę się, że momentalnie poczuła się w treningu dobrze. Ona po chorobie zwykle potrzebowała dużo czasu na powrót do formy. A teraz chyba będzie inaczej. Jestem dobrej myśli.

Szykuje pan Sylwię na dobry start już w Szklarskiej Porębie?

- Mam nadzieję, że to się uda. Był nawet pomysł, żeby Sylwia pojechała do Novego Mesta z Agnieszką. Ale uznaliśmy, że lepiej zrobi jej spokojny trening.

Jaśkowiec stała się naturalną liderką pańskiej grupy. Jej koleżanki mogą wkrótce osiągnąć podobny poziom?

- Paulina Maciuszek w Tour de Ski zajęła niezłe, 21. miejsce. Teraz szykuje się do zawodów w Polsce. Nie jest sprinterką, więc nie było sensu wysyłać jej do Czech. Kornelia Kubińska w Novym Meście też nie wystartuje, bo dopiero pomalutku wraca do treningów. Niedawno się rozchorowała, musiała brać antybiotyki. Ona jako jedyna z naszej kadry w tym sezonie jeszcze nie punktowała, ale jej czas przyjdzie. W drugim roku pracy z dziewczynami widzę, jaki zrobiły postęp. Mamy prawdziwy, wyrównany zespół. Sylwia zachwyciła, zajmując trzecie miejsce w Oberhofie, ale różnice między moimi zawodniczkami są naprawdę niewielkie.

Zaczynając pracę z naszą kadrą, mówił pan, że sztafeta wzmocniona Justyną Kowalczyk może powalczyć w Soczi o piąte miejsce, ale przed rokiem na MŚ w Val di Fiemme Polska była dopiero dziewiąta. Jak teraz ocenia pan siłę drużyny?

- Stać nas na dużo lepszy wynik niż ten z mistrzostw, ale nie myślimy tylko o sztafecie, bo na igrzyskach chcemy się liczyć w każdej konkurencji. I wiem, że tak może być. Każda z moich zawodniczek ma swoją specjalizację. Sylwia jest coraz mocniejsza w łyżwie, Kornelia ma dobry styl klasyczny, Paulina jest wszechstronna na dystansach, a Agnieszka jest najlepsza w sprintach, dlatego w Novym Meście to z nią pobiegnie Justyna i na igrzyskach może być podobnie. Wiadomo, że to od Justyny wszystko zależy, ona musi ocenić, gdzie ma szanse na najlepsze wyniki. Jeśli zrezygnuje ze sprintu drużynowego, wtedy inaczej zestawimy skład na tę konkurencję. W sztafecie też ustawię dziewczyny, uwzględniając, na której zmianie chce pobiec nasza liderka.

Widać, że dobrze układa się panu współpraca z Aleksandrem Wierietielnym. Dopiero co trener Justyny Kowalczyk poprosił pana o zgodę na start Szymańczak z Kowalczyk, teraz pan mocno podkreśla zasługi Justyny.

- Justyna to mistrzyni, dobrze mieć kogoś takiego, żeby się na nim wzorować. A z trenerem Wierietielnym rzeczywiście dobrze się rozumiemy. Każdy z nas ma swoje obowiązki, wiem, że on pracuje w większym stresie, ma więcej problemów, ale też czuję, że szanuje to, co robię. A kiedy szacunek jest z obu stron, to współpraca jest dobra.

Więcej o: