Biathlon. Zwycięstwo Domraczewej, Nowakowska-Ziemniak ósma [RELACJA Z OBERHOFU]

:
-
Białorusinka Daria Domraczewa wygrała w piątek w Oberhofie sprint PŚ na 7,5 km. Najlepsza z Polek Weronika Nowakowska-Ziemniak zajęła ósme miejsce i biegowo była najlepsza w naszej ekipie. - Lubię startować w Oberhofie, atmosfera na trybunach jest zarąbista - stwierdziła na mecie. W sobotę o 17 bieg pościgowy. Relacja na żywo w Sport.pl, relacja w Eurosporcie.
Sprint rozgrywano w iście listopadowej scenerii - w Oberhofie wiało, momentami siąpił zacinający deszcz, a strzelnicę spowijała gęsta mgła. W zmaganiach z trasą i pogodą najlepiej poradziła sobie Domraczewa, aktualna mistrzyni świata w biegu masowym i wicemistrzyni olimpijska na 15 km z Vancouver. Białorusinka spudłowała na strzelnicy tylko raz i wyprzedziła na mecie o pół minuty Finkę Kaisę Makarainen (2 pudła) i o nieco ponad 36 sekund Ukrainkę Oleną Pidruszną (0 pudeł).

Nowakowska-Ziemniak, która spudłowała po jednym razie w pozycji leżącej i stojącej, musiała przebiec dwie karne rundy i straciła do triumfatorki 1.20,2 min. Gdyby Polka spudłowała tylko raz, otarłaby się o podium na czwartej lub piątej pozycji.

Magdalena Gwizdoń zajęła 16. miejsce, Krystyna Pałka - 23., Monika Hojnisz - 42., a Paulina Bobak - 50. Wszystkie Polki pudłowały dwukrotnie, z wyjątkiem Hojnisz - ona nie trafiła aż cztery razy. Mimo to piątka Polek w komplecie zakwalifikowała się do sobotniego biegu na dochodzenie na 10 km, w którym weźmie udział 60 zawodniczek.

Nowakowska-Ziemniak: Jestem bardzo zadowolona

- Było dość ciężko. I na trasie, i na strzelnicy. Śnieg jest miejscami bardzo grząski, na trasie leży dużo kamieni, momentami zatrzymywało mnie na nartach niemal do zera, ale nie byłam jedyna z takimi problemami, wszyscy mieli podobne warunki - powiedziała na mecie Nowakowska-Ziemniak. - Na strzelnicy też było ciężko, przeszkadzała gęsta mgła i silny wiatr. Jak na tak długą przerwę w startach, jestem bardzo zadowolona z występu - podkreśliła Polka, która w okresie świątecznym nie mogła za bardzo trenować w Polsce, bo nie było śniegu.

- Celem numer jeden jest olimpiada, i to o niej przede wszystkim myślimy, ale mam nadzieję, że zacznę od teraz regularnie punktować w Pucharze Świata - podkreśliła. Ósme miejsce w Oberhofie to jej najlepszy wynik w sezonie po dziewiątej lokacie w sprincie w Hochfilzen.

Nowakowska-Ziemniak była najszybsza w Polskiej ekipie, wyprzedziła nawet Gwizdoń, dotychczasową liderkę pod względem szybkości biegu. Nowakowska-Ziemniak miała w piątek 17. czas na 88 biathlonistek, które dobiegły do mety. 18. czas na trasie miała Gwizdoń, Pałka miała dopiero 29. czas.

Ósma na mecie Polka była też jedyną w naszej ekipie, która zdobyła się na ciepłe słowa o Oberhofie, kultowym miejscu dla biathlonu, gdzie każdego dnia zawody ogląda od 15 do 25 tys. kibiców. - Atmosfera na trybunach była zarąbista, coś takiego bardzo motywuje. Czasem jest tak głośno, że nie słyszymy, co do nas krzyczy trener i musi pisać komunikaty na tablicach, ale mnie to nie przeszkadza, lubię taki klimat - uśmiechnęła się najlepsza z Polek, która przywiozła worek medali z niedawnej Uniwersjady (dwa złota i dwa srebra). W Polsce nie brakowało krytycznych głosów, że start w mało prestiżowej imprezie zamiast w silnie obsadzonym rozgrywanym równolegle PŚ we Francji to nie był dobry pomysł. - Weronice Uniwersjada pomogła, rezygnacja z PŚ dla Uniwersjady to było ryzyko, ale jak widać, się opłaciło, bo Weronika, wytrzymując tam presję faworytki, podbudowała się psychicznie, mam nadzieję, że to zaprocentuje w przyszłości - powiedział Sport.pl Adam Kołodziejczyk, trener kadry.

Pałka: To było polowanie na tarcze

Pałka była niepocieszona. - Popełniłam błędy na strzelnicy, ale trudno się dziwić, bo wiatr i mgła bardzo przeszkadzały. To było polowanie na tarcze, strzelanie na wyczucie, a nie precyzyjne mierzenie - podkreśliła. Jej zdaniem z rytmu wybiła ją przerwa świąteczna. Pałka to bowiem trochę podobny przypadek do Justyny Kowalczyk - też musi dużo startować i dużo biegać, żeby nabrać formy i wskoczyć na wyższe obroty. - Na razie brakuje mi jeszcze wybiegania po świętach, ale mam nadzieję, że w kolejnych startach będzie lepiej - dodała najlepsza w tym sezonie Polka, która spadła po piątkowym biegu z 10. na 12. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ.

- Nie lubię Oberhofu, nigdy nie przepadałam za tym miejscem. Lubię się tu przygotowywać latem, bo jest tunel ze sztucznym śniegiem, są świetne trasy, ale zimą zawsze jest mgła, wiatr, deszcz, fatalne warunki - zakończyła Pałka, która poinformowała też, że zakończyła już współpracę z austriackimi serwismenami. Do niedawna jej narty smarowali właśnie Austriacy, bo miała z nimi indywidualną umowę, ale po kilku wpadkach zdecydowała się wrócić do włoskich serwismenów, którzy smarują narty Polkom. Włochów zatrudnił w zeszłym roku związek biathlonowy.

Na warunki narzekała też Monika Hojnisz. Też stwierdziła, że Oberhofu - z jego mgłami, dodatnimi temperaturami i deszczem - najzwyczajniej nie lubi.

Zadowolenie trenera

Trener Kołodziejczyk był jednak zadowolony. - Pomimo ciężkich warunków dziewczyny spisały się dobrze. Dwa pudła Weroniki, Krysi i Magdy to był dzisiaj dobry wynik, niewiele było lepszych rezultatów na strzelnicy. Biegowo też było poprawnie, zwłaszcza z Weroniką, która w tym sezonie biega solidnie i pod tym względem stała się liderką naszej ekipy - podsumował Kołodziejczyk.

Bieg pościgowy kobiet na 10 km z udziałem pięciu Polek w sobotę o godz. 17. Wcześniej - o 12.30 na 12,5 km ścigać będą się mężczyźni. Transmisje w Eurosporcie.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone