Biatlon. PŚ w Oberhofie. Trener Kołodziejczyk: Serwismenów czeka duże wyzwanie

W wiosennej scenerii rozpocznie się w piątek w Oberhofie czwarta w tym sezonie seria zawodów PŚ. W niemieckiej ?świątyni biatlonu? królują dodatnie temperatury, deszcz i mgła. - Przed serwismenami wszystkich ekip ogromne wyzwanie, jak poradzić sobie w takich warunkach ze śniegiem, na trasę zostaną wpuszczeni w ostatniej chwili przed zawodami, bo ochrona śniegu to priorytet - mówi trener polskiej kadry Adam Kołodziejczyk. Od godz. 18 relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE!
Od wyjazdu z Oberhofu Justyny Kowalczyk, która właśnie w tej miejscowości - na starcie Tour de Ski - podjęła decyzję, że wycofuje się z imprezy, niewiele się zmieniło. No może tylko to, że wiosenna aura jeszcze bardziej rozepchała się łokciami i przepędziła zimę. W ciągu dnia temperatury w Oberhofie dochodzą do 5 st. Celsjusza, w nocy nie ma mowy o mrozie, do tego jest dość mocna mgła, a czasem siąpi zacinający deszczyk.

- Warunki na trasie są bardzo trudne. Mgła utrudnia strzelanie, zwłaszcza w "stójce". Śnieg jest niejednorodny, część przywieziono ciężarówkami, cześć wytworzono przy pomocy armatek śnieżnych, a cześć zgromadzono w pobliskiej hali, gdzie jest ujemna temperatura, gdy przez moment w Oberhofie była zima i teraz położono go na trasie - opowiada Sport.pl trener Kołodziejczyk.

Jego zdaniem zawody będą ogromnym wyzwaniem dla ekipy włoskich serwismenów, którzy od niedawna współpracują z kadrą Polski - muszą ocenić, jak dobrać smary do tej śnieżnej łamigłówki na trasie. Zadanie będą mieli o tyle utrudnione, że na trasę do przetestowania smarów i nart zostaną wpuszczeni w ostatniej chwili - na kilkadziesiąt minut przed godz. 15.15, gdy zaczyna się męski sprint na 10 km. - Chodzi o to, że w piątek, czyli w dniu zawodów, trasa zostanie posypana specjalną utwardzającą chemiczną mieszanką, która ma zapobiec wytapianiu się śniegu. I dopiero do takiej trasy, już utwardzonej chemicznie, sens ma dobieranie odpowiednich smarów i nart, a na to będzie bardzo mało czasu - dodaje Kołodziejczyk.

O 18 w sprincie występują kobiety. Polki przyjechały do Oberhofu w komplecie - liderką ekipy jest Krystyna Pałka, 10. w klasyfikacji generalnej PŚ, która kilka tygodni temu stanęła na trzecim stopniu podium w zawodach w Hochfilzen. Poza nią, wystartują: Weronika Nowakowska-Ziemniak, Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń i Paulina Bobak.

Dla Pałki Oberhof to szansa na zatarcie nie najlepszych wspomnień z ostatnich zawodów PŚ we francuskim Le Grand-Bornand, gdzie zupełnie pogubiła się na strzelnicy, popełniła aż trzy błędy i po niezłym występie w sprincie (9. miejsce), spadła na 18. lokatę w biegu pościgowym.

Wyzwaniem dla Hojnisz i Nowakowskiej-Ziemniak będzie potwierdzenie wysokiej formy z grudniowej Uniwersjady, gdzie wystartowały kosztem zawodów PŚ we Francji. Polki, będące najsilniejsze w stawce, przywiozły z Uniwersjady worek medali - Nowakowska-Ziemniak dwa złota i dwa srebra, Hojnisz - dwa srebra.

Trener Kołodziejczyk, broniąc decyzji o tak mocnym postawieniu na Uniwersjadę w roku olimpijskim, mówi: - Po pierwsze, chodzi o tradycję, w Polsce te zawody wciąż cieszą się prestiżem. Po drugie, o zbieranie doświadczenia. Dziewczyny pojechały tam z presją faworytek i ją wytrzymały, to może mieć znaczenie, choćby w perspektywie igrzysk w Soczi, gdzie presja na całej polskiej ekipie będzie ogromna.

Nim na trasę o 18 wybiegną panie, o 15.15 ścigać będą się panowie, ale Polacy w tym sezonie są tylko tłem dla czołówki. Wysokie miejsca Łukasza Szczurka lub Krzysztofa Pływaczyka byłby wydarzeniem z pogranicza fantastyki. 49. pozycja Pływaczyka w biegu na 20 km w Oestersund - to szczyt możliwości męskiej kadry w tym sezonie.

W sobotę biegi pościgowe, w niedzielę - biegi ze startu wspólnego.

Relacje z Oberhofu w Eurosporcie.