PŚ w Davos. Kowalczyk kontra Kowalczyk

W sobotę i niedzielę przekonamy się, czy ?łyżwa? Justyny Kowalczyk jest tak słaba, by Polka musiała się obawiać nie tylko Marit Bjoergen, Theresy Johaug i Charlotte Kalli, ale też rywalek pokroju Celii Aymonier. W szwajcarskim Davos panie będą rywalizowały stylem dowolnym na 15 km i w sprincie. Relacja na żywo z sobotniego biegu w Sport.pl o godz. 12.30.
Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Na początek wyliczanka. Charlotte Kalla, Therese Johaug, Marit Bjoergen, Kristin Stoermer Steira, Astrid Uhrenholdt Jacobsen, Julia Czekaliewa, Kikkan Randall, Jessica Diggins, Elizabeth Stephen, Maiken Caspersen Falla, Heidi Weng, Eva Vrabcova-Nyvltova, Aino-Kaisa Saarinen, Vibeke Skofterud, Britta Johansson Norgren, Celia Aymonier. Te zawodniczki były lepsze od Justyny Kowalczyk w jedynym w tym sezonie Pucharu Świata starcie "łyżwą". W Kuusamo, w kończącym Ruka Triple biegu pościgowym na 10 km, Polka uzyskała dopiero 17. czas.

Przestać być ratrakiem

Justyna i trener Aleksander Wierietielny przekonywali wtedy, że gdy Bjoergen, Johaug i Kalla uciekły naszej zawodniczce, ona przebiegła ostatni kilometr, nie walcząc już o jak najlepszy czas netto, bo nikt nie mógł jej zabrać czwartego miejsca na mecie i w całym cyklu.

- Trenerze, nie umarłam! - krzyknęła Kowalczyk zaraz po biegu. Dziennikarzom mówiła później, że bieg był dobry, choć brakuje jej jeszcze formy pozwalającej skuteczniej walczyć "łyżwą" z Bjoergen, Johaug i Kallą. A na Facebooku podsumowała Kuusamo stwierdzeniem, że choć na razie w stylu dowolnym jest narciarskim ratrakiem, to z dnia na dzień będzie coraz lepsza.

W Davos "łyżwowy" krok Kowalczyk nadal może być gorszy od tego, jakim w biegu na 15 km popisywać będą się wymienione panie z Norwegii i Szwecji, a w sprincie Kikkan Randall. Ale Polka doskonale wie, że na razie walczyć ma nie z nimi, lecz z samą sobą. Kiedy ta walka przyniesie sukces (a znając zapał Kowalczyk, nie ma powodów, by nie wierzyć, że przyniesie), to tuż przed igrzyskami w Soczi żadna z wielkich "łyżwiarek" nie będzie mogła powtórzyć tego, co już ogłosił Egil Kristiansen. Według trenera Norweżek Polka, biegnąc stylem dowolnym, popełnia tak dużo błędów technicznych, że nie zdołała ich wyeliminować do igrzysk.

O zmotywowanie Kowalczyk do jeszcze cięższej pracy postarali się też norwescy dziennikarze, którzy mieli za złe Polce, że ucieszyła się, czytając, jak w swych tekstach ubolewali nad jej wyraźnym zwycięstwem nad Bjoergen i Johaug na 10 km "klasykiem" w Lillehammer.

Łyżwiarka numer 2?

W Davos Polka z miażdżącej może się zmienić w miażdżoną, ale już raczej nie przez biegaczki pokroju Vrabcovej-Nyvltovej czy Celii Aymonier, z całym szacunkiem do nich. Kibice doskonale wiedzą, że biegając łyżwą, Kowalczyk cierpi z powodu bólu piszczeli, eksperci podkreślają, że w tym stylu Polka jest gorsza technicznie od Kalli czy Bjoergen. Ale nawet gdyby ktoś nagle podjął szaloną decyzję o wyrzuceniu z biegów narciarskich stylu klasycznego, to i tak Kowalczyk pozostałaby jedną z największych gwiazd tej dyscypliny sportu.

Niekwestionowaną królową "łyżwy" jest Bjoergen. Norweżka tym stylem wybiegała sobie 35 miejsc na podium (25 na najwyższym stopniu) w Pucharze Świata i 14 takich pozycji (siedem pierwszych miejsc) w etapach imprez cyklicznych (Ruka Triple, Tour de Ski, finały PŚ). Do tych osiągnięć dorzuciła olimpijski brąz oraz dwa złota, dwa srebra i brąz mistrzostw świata.

Kowalczyk, ze względu na osiągnięte sukcesy, śmiało może kandydować do miana "łyżwiarki" numer dwa. Stylem dowolnym Polka wywalczyła sobie 10 podiów PŚ (w tym dwa zwycięstwa) i 14 takich miejsc (w tym cztery pierwsze pozycje) w etapach poszczególnych zawodów. Na wielkich imprezach Polka łyżwowym krokiem dobiegła do brązowego medalu igrzysk olimpijskich oraz złota i brązu mistrzostw świata.

Kalla, której łyżwę fachowcy uważają za idealną, w mistrzowskich imprezach, biegnąc nią, indywidualnie wywalczyła "tylko" mistrzostwo olimpijskie. W Pucharze Świata Szwedka może się pochwalić 12 "dowolnymi" podiami (dwa zwycięstwa), a w etapach 14 takimi wynikami (pięć zwycięstw).

Z Kowalczyk pod względem "łyżwowych" osiągnięć równać może się jeszcze tylko Johaug. Młodsza ze świetnych Norweżek zdobyła tym stylem dwa tytuły mistrzyni świata, w PŚ sześć razy wbiegła nim na podium (dwa razy wygrała), a w etapach dokonała tego 13-krotnie (siedem zwycięstw).

Olsson posmaruje, Justyna pojedzie

Cała reszta peletonu biegaczek szykujących się do igrzysk w Soczi nie zdziałała wspólnie w biegach łyżwą tyle, ile dokonała każda z wymienionej czwórki w pojedynkę.

Tym, którzy niepokoją się o styl dowolny Kowalczyk, warto przypomnieć, że przed rokiem w Davos Polka przegrała tylko z Johaug. Oczywiście poprzedniej zimy przytrafiały się jej wpadki, jak 27. miejsce w Gaellivare na inaugurację sezonu, jak 21. miejsce w sprincie w Canmore, a nawet jak 43. pozycja w sprincie w Soczi i zejście z olimpijskiej trasy biegu łączonego. Jednak teraz ich ryzyko minimalizuje Ulf Olsson. To właśnie ze szwedzkim serwismenem w zespole Kowalczyk osiągała największe sukcesy w biegach "łyżwą". Specjalista od przygotowania nart do stylu dowolnego w ostatnich latach szykował je Norweżkom. A przed pierwszym okresem współpracy z Polką swej klasy dowiódł, będąc w ekipie Kateriny Neumannovej. Czeszka w swojej karierze zdobyła jeden złoty medal igrzysk i dwa złote medale mistrzostw świata. Po wszystkie pobiegła na nartach posmarowanych przez Szweda.

Skoro Kowalczyk w poprzednim sezonie bez pomocy Olssona potrafiła wywalczyć drugie miejsca w Davos czy Oslo (na 30 km), to teraz tym bardziej nie przyzwyczai się do takich występów jak ten z Kuusamo.